
31 stycznia na Google+ odbył się czat z Barackiem Obamą.
Wybrano sześciu użytkowników, którzy mogli zadać mu pytania. Rozmowę można było obejrzeć na żywo. Prezydent odpowiadał na pytania dotyczące wielu tematów, w tym ekonomii, nowych miejsc pracy, ale także dronów, używanych w Iraku i Afganistanie.
Jak podaje
TNV24, jeden z rozmówców zapytał o znaczny wzrost liczby nalotów bezzałogowych samolotów w czasie jego kadencji. Prezydent potwierdził, że najwięcej ataków ma miejsce w Pakistanie przy granicy z Afganistanem. Jak powiedział, kampania ma być skoncentrowana na ludziach z listy aktywnych terrorystów, którzy mogą zagrozić Amerykanom.
Obama powiedział, że naloty są wycelowane w podejrzanych członków al-Kaidy.
Dodał, że gdyby użyto innych sposobów, wiązałoby się to ze znacznie większą operacją militarną.
Według
Radia Wolna Europa przecieki WikiLeaks z 2010 roku ujawniły, że Pakistan prywatnie wspierał ataki dronów, pomimo ich publicznego potępiania. Pomoc polegała na dostarczeniu informacji niezbędnych do odnalezienia terrorystów oraz na zezwoleniu na korzystanie z bazy powietrznej Shamsi w zachodnim Pakistanie.
USA bardzo rzadko publicznie przyznaje się do nalotów dronów, które pozostają pod kontrolą CIA. Przeciwnicy tego sposobu zwalczania terroryzmu alarmują, że ofiarami padają nie tylko podejrzani, ale także niewinni cywile.