Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31557 miejsce

Obcokrajowcy w polskiej lidze

Rozegrany niedawno w Szczecinie mecz reprezentacji Polski z gwiazdami Orange Ekstraklasy ukazał duży potencjał drużyny rywali kadrowiczów. Ku zaskoczeniu kibiców mecz miał raczej jednostronny przebieg.

 / Fot. Orange EkstraklasaZespołem lepszym nie była jednak kadra Beenhakkera jak na początku przewidywano. Na boisku nie było widać, iż piłkarze prowadzeni przez Jana Urbana grają w tym składzie po raz pierwszy. Mało tego. Zespół dobrze prezentował się taktycznie, a zawodnicy ukazali zadziwiające zgranie . Dopiero druga połowa przyniosła śmielsze ataki biało czerwonych i 2 bramki.

Nasuwa się pytanie czy grający przeciwko naszym orłom, słusznie mogą przypisywać sobie status gwiazd naszej ligi? Wydaje się że tak. Czy jednak termin gwiazda Orange Ekstraklasy, może być synonimem gwiazdy europejskiego formatu''. Czy piłkarze z nieprzeciętnymi umiejętnościami kiedykolwiek występowali w naszej lidze? Dlaczego po wyjeździe na zachód grający w naszej lidze ,,stranieri'' nie potrafili tam sobie poradzić?

Połowa lat 90. oraz przełom XX i XXI wieku zapisały się barwną kartą w historii występów obcokrajowców na naszych boiskach. W tym czasie szczególnie trzech piłkarzy, grających w polskiej lidze, osiągnęło największą sławę i popularność.

Pierwszą znaczącą indywidualnością był Kenneth Zeigbo. Nigeryjczyk, grający w warszawskiej Legii w sezonie 97/98 zaskarbił sobie sympatię fanów doskonałą grą, a także sympatycznym sposobem bycia. O jego słynnych słowach ,,spoko, spoko'' układano nawet piosenki. Z zespołem Legii zdobywał wicemistrzostwo Polski, Puchar Polski, a także Super puchar. Notował również udane występy w pucharze UEFA. Osiągnąwszy apogeum sławy Zeigbo podpisał kontrakt z włoską AC Venezia po czym przepadł niczym kamień w wodę. Odbudował swoją formę dopiero w Emiratach Arabskich, gdzie ze swoim zespołem zdobył mistrzostwo kraju. Niestety, szansa na zrobienie kariery przepadła bezpowrotnie. Zeigbo nie sprostał wymogom włoskiej serie A mając kłopoty z przebiciem się do pierwszego składu.

Innym ,,gwiazdorem'' tamtego okresu okazał się Emmanuel Olisadebe. Wychowanek nigeryjskiego Jasper United robił furorę na Polskich boiskach. Przełomowy był dla niego sezon 1999/2000 kiedy popularny ,,Emmsi'' osiągnął z Warszawską Polonią mistrzostwo oraz Puchar Ligi. Bój o Ligę Mistrzów z Panathinaikosem Ateny zakończył się dla Nigeryjczyka transferem do zespołu ,,wszechateńskich'', a w Polsce, po przyznaniu naszego obywatelstwa zaczęła się ,,Olimania''. Występ na Mundialu w Korei w barwach Polski stanowił ukoronowanie
kariery, jaką zrobił w Polskiej lidze. Czy Olisadebe było stać na coś więcej niż przeciętny europejski Panathinaikos? Zapewne tak. Jego przygoda z piłką była nieustannie torpedowana przez kontuzje. Można powiedzieć, iż od 2003 do 2006 roku stanowił praktycznie przerwę w życiorysie piłkarskim Nigeryjczyka z polskim obywatelstwem. Dziś Olisadebe występuje na Cyprze, ale raczej siedzi na ławce z powodu ciągłych urazów.

Stanko Svitlica. Serbski napastnik sprowadzony w sezonie 2001/2002 przez Dragomira Okukę osiągnął ogromny sukces na naszych stadionach. Zyskał honorowe miano pierwszego zagranicznego króla strzelców w historii polskiej ekstraklasy. Gdy Svitlica zdobył w Polsce już wszystko co było do zdobycia, wróżono mu karierę w silnym europejskim klubie. Przenosiny do zachodnioeuropejskiej rzeczywistości dla kolejnego cudzoziemca okazały się jednak porażką. W niemieckim Hannoverze Serb nie przebił się do składu i został szybko sprzedany do II ligowego Ahlen. Dziś powrócił na ,,stare śmieci'' i jego kariera stanęła w punkcie wyjścia. Pytanie dlaczego się nie udało? Czy polska liga jest aż tak słaba, że będąc w niej gwiazdą, na zachodzie zasługujesz na ławkę rezerwowych?

Z pewnością zagranicznymi zawodnikami, którzy zaistnieli na naszych boiskach okazali się Kalu Uche, grający dziś ze zmiennym szczęściem w hiszpańskiej Almerii i Moussa Ouattara będący objawieniem w Legii w sezonie mistrzowskim, a dziś zawodnik drugoligowego niemieckiego Kaiserslautern. Obu tych panów łączą również pozaboiskowe ekscesy, związane z łamaniem przepisów i ucieczkami do zagranicznych klubów. Nie każdy zapewne pamięta o byłym solidnym defensorze Legii Siergieju Omieliańczuku będącym dziś filarem reprezentacji naszych wschodnich sąsiadów.

Warto wspomnieć też o cudzoziemcach, którzy zawitali do naszego kraju i z różnych przyczyn nie osiągnęli sławy i statusu gwiazdy. Wielu z nich gra nadal w niższych ligach bądź też słuch o nich zaginął. Wielu wyróżniło się mało sportowym zachowaniem, jak np. Moussa Yahaya spędzający noce w klubach, czy Elton Brandao siadający za kierownicą po alkoholu. Do naszej ligi trafiali obywatele z najróżniejszych zakątków świata: Brazylijczycy, Argentyńczycy, Peruwiańczycy Serbowie, Litwini, Rosjanie, Ukraińcy, Chorwaci, Bułgarzy, Rumuni, Słowacy, Białorusini, Ormianie ale również zawodnicy z Afryki, Ameryki Środkowej, Stanów Zjednoczonych czy Japonii. O większości polscy kibice już dawno zapomnieli.

Czy cudzoziemcy w Polskiej Lidze się sprawdzają? Czy warto ich sprowadzać? Wielu właścicieli i prezesów polskich klubów prowadzi politykę sprowadzania obcokrajowców. Ich predyspozycje do występów w naszej lidze są często dyskusyjne. Faktem motywującym polskie kluby do zatrudniania cudzoziemców jest dużo niższa cena kontraktu. Prezesi wychodzą z założenia, iż lepiej wydać tę samą kwotę za kilku przeciętnych obcokrajowców, niż jednego, teoretycznie lepszego Polaka, którego transfer może okazać się niewypałem. Prawdziwy zagraniczny rodzynek w pierwszoligowym torcie to wydatek rzędu 800 000 euro (Radović, Ivanovski).

Obcokrajowcy grający dziś na naszych boiskach stanowią trzon wielu zespołów. W Warszawie Chinyama, Roger, Radović, Edison, Choto to ponad połowa wartości drużyny. Na Reymonta pewnym punktem obrony jest Cleber. W szerokiej kadrze Paulista, Cantoro. Lech sprowadził Rengifo i Quinterosa. W Lubinie gwiazdą zespołu jest Arboleda choć jest bliski zmiany zespołu. Korona Kielce to Hernani, Edi Andradina. W Wodzisławiu bryluje ostatnio młody Bułgar Ilian Micanski. Trudno przewidzieć, którzy z nich mogą zrobić karierę w silnym zachodnim klubie. Edi, Quinteros mają już ponad 30 lat. Jednak czy któryś z pozostałych potrafiłby zaistnieć w Serie A czy Premiership?. Najlepiej dla rozwoju naszej "kopanej’’ byłoby, aby ci najlepsi zostawali w Polsce na dłużej podnosząc poziom Orange Ekstraklasy. Jest na to szansa. Z czasem zapewne stanie się to faktem, ponieważ płace w polskich klubach systematycznie rosną. Każdy kibic zgodzi się pewnie, że bez obcokrajowców nasza liga byłaby szara, nudna i mało ciekawa.


Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

A ja dam plusa. Bo ten nietypowy przegląd uświadamia, ilu obcokrajowców w ostatnich latach po 2-3 dobrych meczach natychmiast okrzyknięto gwiazdami (najlepiej pokazuje to przykład Quinterosa) - zamiast zastanowić się, dlaczego trafili właśnie do naszej, a nie do innej ligi.

Za granicą narzeka się, że piłkarze z innych krajów zajmują miejsca w zespołach młodym wychowankom. Prawda. Tyle że w Chelsea, Realu Madryt czy Man Utd ci obcokrajowcy są rzeczywiście lepsi i na miejsce w składzie zasługują. W ekstraklasie takiej pewności bym nie miał. Można odnieść wrażenie, że niektórzy grają tylko i wyłącznie za to, że są obcokrajowcami. Eksperyment z Pogonią Szczecin - na szczęście nieudany - był aż nazbyt wymowny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

wow. tak literka źle ,a superpuchar mi w moderacji zmieniono.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Edison ? raczej nazywamy go Edson xD
Super puchar ? chyba Superpuchar :D
,,Emmsi'' ? Pseudonim "Oli" lub "Emsi"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w sposób dostosowany do Państwa indywidualnych potrzeb i preferencji, w celu emisji możliwie indywidualnie przygotowanej reklamy. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących przechowywania i uzyskiwania dostępu do cookies przy pomocy ustawień przeglądarki lub urządzenia końcowego, z których Państwo korzystacie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.

Zamknij