Facebook Google+ Twitter

Obecny Kuba Badach

Już ponad dwa miesiące na naszym rynku muzycznym gości płyta Kuby Badacha „Obecny. Tribute to Andrzej Zaucha”. Szkoda, że przechodzi tak niezauważana.

 / Fot. Mat. wydawcy płyty Agora i Ag. Artstycznej Big BemPłyta ta jest nową aranżacją utworów Andrzeja Zauchy, przygotowaną przez Kubę Badacha i Jacka Piskorza. Nie są to jednak jedyni muzycy, którzy brali udział w pracy nad krążkiem. Do współtworzenia zostali zaproszeni między innymi Robert Majewski i Henryk Miśkiewicz. Pośród czternastu utworów spotkamy tak dobrze znane jak „Siódmy rok”, „Byłaś serca biciem” czy „C’est la vie”. Artysta twierdził, że ta płyta ma być hołdem dla mistrza, którego miał okazję poznać osobiście.

W mediach wizytom Kuby, promującym krążek (premiera 24 kwietnia 2009), towarzyszyły zachwyty dziennikarzy i… prezentacja jego starszych piosenek (zazwyczaj „Gdyby nie Ty”). Nie zdarzyło mi się niestety usłyszeć w radiu jego najnowszych utworów. Niestety, bo „Obecny. Tribute to Andrzej Zaucha”
jest arcydziełem.

Płytę otwiera kilka żywszych utworów, po których następują liryczne wypowiedzi, warto się nad nimi zatrzymać. Subtelne jazzujące dźwięki doskonale współgrają z niebiańskim głosem artysty. Przyjemność słuchania potęgują doskonałe teksty, pozbawione tak dobrze nam znanych rymów częstochowskich. Nie ma w tym jednak zasługi Kuby – no, może tylko tyle, że ma tak dobry gust.

Przy pierwszym przesłuchaniu, głównie zwraca się uwagę na wokalne popisy piosenkarza, który naprawdę ma się czym pochwalić. Ciepły, momentami leciutko chropowaty głos jest apogeum szczęścia dla uszu, zmęczonych hałasem wielkiego miasta. Czuję, że w wykonaniu tego artysty przetrwałabym nawet piosenki Dody. Więcej, więcej takich wokalistów poproszę!

Dopiero przy długim słuchaniu, kiedy już jest się w stanie uwolnić spod hipnotyzującej mocy głosu Kuby, odkrywa się – w lirycznych utworach - artyzm wygrywanych dźwięków. Słodki saksofon, aksamitny fortepian czy delikatne, niemal niezauważalne skrzypce, wręcz czule muskają nasze uszy. Nawet ciężkawy puzon zdaje się schudnąć dobre parę kilogramów. Wszystko to jest tak lekkie, tak zwiewne, jakby dźwięki zaledwie stąpały po pięciolinii. Ma się wrażenie, iż muzycy ledwie dotykają swoich instrumentów. Natomiast w żywszych aranżacjach, melodie jakby się śmiały. Radosna, skoczna muzyka porywa do wspólnej zabawy.

Trzecie słuchanie, to dopiero pełny odbiór harmonijnych, jazzujących utworów, czysta przyjemność konsumpcji muzyki, serwowanej przez ten naprawdę dobry krążek. Jednak zawsze musi być jakieś „ale”. Kuba Badach idzie w dobrym kierunku. Mam jednak niejasne wrażenie, że stać go na więcej, a ta płyta to dopiero rozgrzewka przed maratonem. Niecierpliwie czekam na dzieło, które będzie od początku do końca jego i chyba nie muszę żywić obawy, że ten piosenkarz da się wciągnąć w wir popularnej pseudo muzyki. Polecam przyglądać się jego drodze!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Bartłomiej Stępień
  • Bartłomiej Stępień
  • 30.04.2011 22:24

To druga płyta w moim życiu, której mogę słuchać od początku do końca milion razy dziennie. Dzień w dzień. Od wielu tygodni...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Płyta ponadczasowa, nie do znudzenia, cudna... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniały głos :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwierzcie Agacie, świetna płyta. Brawa dla Kuby Badacha za śpiewanie, a dla Autorki 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.