Facebook Google+ Twitter

Oberwać na własne życzenie

Od kilku dni dwa tematy zajmują szpalty gazet, programów publicystycznych, doniesień i rozważań w studiach telewizyjnych z kulturystycznym natężeniem w aspekcie chlania wódy, łamania katolickich zasad, oraz ochrony jeszcze nie donoszonego

Zmorzony procentowo / Fot. Jadwiga KowalczykPierwszy temat – zwolnienie z pracy katechetki w ciąży.

Podczas dyskusji u red.Lisa na temat Konwencji o zwalczaniu przemocy, posłanka Wróbel, w ripoście na słowa Kazimiery Szczuki, wygłosiła swoją
prawdę, tylko prawdę i g…prawdę, a brzmiało to tak:

„Pani obraziła mnie i inne Polki. Pani sugeruje, że Polki mają tak niskie poczucie własnej wartości, że nie są w stanie stanąć we własnej obronie, że nie mówią o własnej krzywdzie. To nie jest prawda. Akurat kobiety w Polsce były zawsze szanowane, a jeśli ktoś ich nie szanował, to same je stawiały do pionu”.

Mając owe prawdy w rozumie i komputerze, zastanawiam się, w jaki sposób wyrzucona z pracy ciężarna „ustawi do pionu” proboszcza, który – jakby nie patrzeć – zastosował terror psychiczny i przemoc polegająca na złamaniu prawa pracy.

Ujawnia się w tym momencie schizofrenia w stosunkach między kościołem a państwowym szkolnictwem; kościół deleguje katechetkę, szkoła MUSI ją zatrudnić i opłacać, ale proboszcz może (pracownicę państwowej szkoły) wyrzucić ją na zbitą twarz, bo zaczął być widoczny brzuch świadczący, że katechetka zostanie matką bez interwencji Ducha świętego.
Obrona życia poczętego zaczęła się więc od pozbawienia jego matki środków do życia, a spór o złamanie kodeksu pracy ma rozstrzygać Sąd Pracy (w ramach nie uznawanego przez „katolika Rydzyka” prawa państwowego).

Z drugiej zaś strony rzecz oglądając – czy pani katechetka po rozwodzie, żyjąca w konkubinacie nie miała pojęcia, że łamie zasady obowiązujące w firmie, która ją deleguje do nauczania bajek objawionych? Czy spowiednik nie zalecał jej „białego małżeństwa” skoro już zdecydowała się na zamianę partnerów do ubogacenia samotności w łóżku?

Jakie wnioski z całej sprawy? Nadużycie władzy, terror psychiczny, samowola, łamanie prawa pracy, pseudo troska o moralność, zakłamanie u każdej ze stron sporu i ogólnie granda. Byłoby śmiesznie, gdyby nie to, że jest skandalicznie.
Ostatecznie oburzona jestem na postawę proboszcza, ale katechetki mi nie żal. Wiedziały gały na czym zarabiały.

Temat drugi - wrzeszczący moczymorda,

który startując z łapami do policjanta, dostał by w kraju najwspanialszej demokracji za oceanem nie tylko wciry pałką, ale zostałby natychmiast przez wyborców zmuszony do rezygnacji ze swojej pozycji. Na zawsze, w pohańbieniu osobistym i całej swej rodziny. Trzeci już dzień, widoczny na nagraniach ubzdryngolony facet wypełnia publicystykę, robi z siebie męczennika, prawicowi przyjaciele wiją laurowy wieniec dla ofiary terroru policyjnego i tylko jeden przytomny Dziewulski wygłasza o tym tekst adekwatny do sprawy.

Ponieważ swego czasu byłam świadkiem, jak przywieziony na izbę przyjęć pijany facet gołymi rękami porozrywał mundury na (wówczas jeszcze) milicjantach (już pozbawionych prawa noszenia pałek), a piętami rozbił zbrojone okienko w „suce”, nie dziwię się wcale, że pan Wipler dostał solidny wp…l pałką, bo w przeciwnym wypadku pomoc lekarska potrzebna byłaby dla kilku policjantów. Rozjuszony pijak z immunitetem na dokładkę to siła nieobliczalna i trzeba działać z nadwyżką.

Panowie dziennikarze zapraszają faceta na wizję, przeprowadzają wywiady, a bezczelny moczymorda – pewien aplauzu - domaga się politycznej (a nawet karnej!!!) odpowiedzialności od premiera polskiego rządu!

Kiedyś pewien facet powiedział, że Polska to dziki kraj. I miał rację. Polska to dziki kraj i dopóki nie zostanie ustanowiony wyraźny podział między kościołem katolickim a państwem, dopóki cudaczne pseudo-nauczycielskie osobniki będą miały prawo za państwowe pieniądze wciskać religijny kit w szkole, a przed kamerami będą brylować moczymordy w charakterze „ politycznego establishmentu” – ten kraj pozostanie dziki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (40):

Sortuj komentarze:

Noo... taka praca (re)habilitacyjna byłaby wielce pożądana. Trzeba tylko dobrać promotorów i recenzentów. Z towarzystwa, oczywiście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ano podobno pojechał za swoje. Może nie zdążył do kasy.. ;)
O szpiega z Krainy Deszczowców na największym placu w Madrycie chyba nietrudno ;)


Przy okazji wielce czcigodnemu panu posłowi Mariuszowi Antoniemu Kamińskiemu, biorąc pod uwagę temt jego pracy doktorskiej:

"Frakcje parlamentarne w Sejmie RP. Regulacje prawne, analiza porównawcza, praktyka parlamentarna"

ośmielam się podsunąć pomysł tematu rozprawy (re)habilitacyjnej:

"Rozliczenia zaliczek pobieranych z Kancelarii Sejmu. Regulacje prawne, analiza porównawcza, praktyka parlamentarna."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale ale - jest jedno "ale": był tam i czwarty członek delegacji z najbardziej krewka po promilach połowicą. Nie brał zaliczki na benzynę? I jakiż to turysta "przypadkiem" (jaki ten świat mały!) sfotografował Hofmana ćwiczącego pompki na madryckim bruku?
Czyżby to był - carramba! - szpieg z krainy d(r)eszczowców?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Albo to oświadczenie trzech "dzentelmenów", że "rozliczą wyjazd".
To trzeba oświadczenia pisać o zamiarze rozliczenia ? ;)

Muppet show.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest w ogóle jedna wielka szopka. Czyli po prostu sejm.

Halicki, kóry mówi o tym, że "miał wątpliwości, czy posłowie pojadą samochodami". ;)

Zdziecinnienie państwa przekracza pułap absurdu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak czy siak, coś trzeba im "przypisać"... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No ale z drugiej strony, zamiar można przypisać. To jest kluczowy element w prawie.
Tylko czy w tym przypadku?
I zamiar czego? Niedotrzymania celu zadeklarowanego wydatku, czy nieprawdziwe rozliczenie się, czyli po prostu zamiar popełnienia oszustwa? Dwie różne sprawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Idąc schematem myślenia pana mecenasa Giertycha... A może on ma jakiś sposób na rozpoznawanie zamiarów pań i panów posłów? To by dopiero było...

Komentarz został ukrytyrozwiń

;)

Argumet, że bilety były kupione dwa tygodnie temu.. co to za argument ?
Taka jest idea taniego biletu, że zwykle się go kupuje z wyprzedzeniem. Czy to jednocześnie wyklucza możliwość jazdy samochodem? Zależnie od humoru dnia na przykład ? :)

Natomiast bez dwóch zdań, kasa powinna byc rozliczona zgodnie ze stanem rzeczywistym, z uwzględnieniem tego, czy jakikolwiek zwrot się w ogóle należy, czyli czy została wydana na cel, na kóry przysługuje zwrot.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, tak... Liczy się zamiar, panie mecenasie Giertych? Jeden człowiek zamierzał puścić bąka i... się przeliczył... poszło na całość...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.