Facebook Google+ Twitter

"Obiad", czyli o percepcji i darze teatru

Spektakl niedługi, mało konkretny, mało zrozumiały. Wszystkie te ubytki na rzecz elementu głównego: dźwięku - wyraźnego, burzącego konwenanse i przejawy indywidualizmu. To dwa zdania na temat nowego spektaklu Teatru Collegium Nobilium.

Plakat spektaklu. / Fot. Akademia Teatralna"Obiad" to tytuł, mającego premierę 17 marca w warszawskim teatrze Collegium Nobilium, spektaklu studentów III roku Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza. Reżyserem jest kompozytor, pianista, absolwent Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie Tomasz Bajerski. To również autor muzyki do ponad stu spektakli teatralnych oraz kierownik muzyczny Teatru Narodowego, Teatru Ateneum oraz Teatru Nowego w Warszawie.

Tytuł spektaklu jest bardzo dosłownym określeniem jego wizualnej treści. Postacie uczestniczą we wspólnym obiedzie, choć nie zasiadają przy wspólnym stole, jak to zwykło bywać. Sześć stolików, sześć czarnych krzeseł, sześć kompletów kuchenno-obiadowo-kawowych, sześcioro obiadujących wreszcie: Anna Czartoryska, Wiktoria Gorodeckaja, Anna Markowicz, Igor Chmielnik, Bartosz Martyna i Wojciech Michalak. Sytuacja, w której biorą udział zaczyna z czasem robić się dość komiczna, na tyle, że widz nabiera do wszystkiego, co widzi dystansu, zaczyna śmieszyć każdy stłuczony bądź zrzucony ze stołu przedmiot.

Współobecni na scenie aktorzy i przedmioty codziennego użytki: talerze, sztućce, filiżanki, krzesła i stoły są nie tyle osobami czy rzeczami, ile instrumentami, nie zawsze muzycznymi, a wyłącznie dźwiękowymi. Wydają z siebie pojedyncze fony i nuty, przechodzące w bardziej złożone dźwięki. Są one jednak bardzo zharmonizowane i wzajemnie zależne, bo mogące nastąpić tylko po określonej liczbie powtórzeń. Doskonałość ta sprawia, że podzielność uwagi nie jest konieczna do zrozumienia tego, co się widzi, i tego, co się słyszy. Wydaje się, że postacie grają tak, jak gdyby był to monodram. Brak tu dialogów, brak tradycyjnie toczącej się akcji.

Ciekawą kompozycyjnie częścią widowiska są porozrzucane w różnych jego momentach opowieści postaci, zdaje się autobiograficzne. Postaci podają autentyczne informacje o sobie, przedstawiają siebie z imienia i nazwiska, po czym zaczynają się nawzajem zagłuszać. Nie można jednak powiedzieć, że jedno drugiemu przeszkadza, bo dochodzi do automatycznego wyciszenia głosu w momencie rozpoczęcia kolejnej wypowiedzi. Głosy nachodzą na siebie, i dopiero takimi my- widzowie, je odbieramy. Na odbiorze tym jednak zaprzestać udziału w tym spektaklu nie można. "Całość to coś więcej niż zespół elementów"- dochodzi do tego jeszcze owo doświadczenie. Stąd tak ważne dla całości, dość groteskowej, wyznania poszczególnych postaci. Z ich treści można dowiedzieć się na przykład o motywach podjęcia przez artystów studiów w Akademii Teatralnej. Z tak czystą faktografią do czynienia w teatrze mamy rzadko. Czyżby był to jakiś przełom w sposobie budowania scenariusza teatralnego, może jakaś nowa konwencja, nowa estetyka?

Można więc obrać taką drogę interpretacji, że to wszystko jest tylko grą, grą przed widzem i grą z widzem.
Razem ze spadającymi na podłogę szklanymi naczyniami, tłuką się o podłogę dotychczasowe myśli i uczucia, i wszystko, co było, jest tylko tym, co było, i już nie wróci. Ludzie przynoszą nowe talerze, a życie przynosi kolejne doświadczenia, nowe przeżycia i nowe myśli. Tak w kółko.

Studenci Wydziału Aktorskiego z pomocą wybitnego muzyka stworzyli coś, czego mało jest dziś w świecie teatralnym. Stworzyli teatr praktycznie bez słów, za to o wiele bardziej nasycony emocjami i pobudzający do działania więcej zmysłów niż zwykłe przedstawienie. Choć są to dopiero studenci trzecioroczni, już widać, że przyszły rok mógłby należeć do nich, i że jest komu zastąpić starszyznę czwartoroczną, która notabene zrobiła w tym roku akademickim dużo, i z pewnością nie jest to koniec niespodzianek.

Czym jest teatr instrumentalny?


Spektakl jako twór teatru instrumentalnego nawiązuje do idei oparcia scenariusza na tonach muzyki konkretnej. Rola aktora traktowana jest tu na dwa sposoby: tradycyjnie - aktorsko, oraz instrumentalnie - utwór muzyczny. Dochodzą do tego jeszcze stałe elementy i stałe narzędzia: oprawa scenograficzna, światło, ruch. Teatr instrumentalny jako gatunek został wyodrębniony w 2. połowie XX w., a przedstawicielami są m.in. J. Cage, M.N. Kagel, K. Stockhausen. W Polsce najpopularniejszym jego przedstawicielem jest B. Schaeffer, znany z głośnych spektakli: Kwartet (1981), Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego (1984).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

dziękuję serdecznie

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Świetny tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.