Co łączy pradawnego potwora Bazyliszka i Powstanie Warszawskie? Na pierwszy rzut oka, okazuje się, że prawie nic. Tomasz Bukowski w swojej książce "Obiekt R/W0036" umiejętnie połączył jednak obie legendy, tworząc horror z historycznymi odniesieniami.
Pozornie absurdalne połączenie starej legendy z żywym mitem Powstania Warszawskiego, wydaje się być przedsięwzięciem karkołomnym. Pojawią się zapewne, jak w przypadku książek Marcina Ciszewskiego, zarzuty banalizowania historii. Jak się okazuje, będą one zupełnie nieuzasadnione. Cóż bowiem symbolizuje postać Bazyliszka, jeśli nie pradawne zło, rodzaj archetypu i antropomorfizacji zła. Czytając powieść Bukowskiego czytelnik będzie się zastanawiał, co byłoby gorsze - mityczny stwór czy działania pacyfikatorów Powstania: von dem Bacha-Zelewskiego i Oskara Dirlewangera, którzy bezlitośnie starali się je stłumić przy użyciu najgorszych metod, jakie wymyśliła ludzkość.
"Obiekt R/W0036" to powieść brutalna, pełna sugestywnych scen przemocy, charakterystycznych dla horroru. Znajdziemy w niej jednak również szlachetnych rycerzy, który w obliczu rodzącego się zła potrafią oddać swoje życie za innych. Odbywa się to jednak nie bez wątpliwości, które są zwykłym ludzkim odruchem.
Mankamentem książki jest strona edytorska. Liczne literówki i powtórzenia wskazują, że redakcja i adiustacja tekstu zostały przeprowadzone niezbyt starannie. W powieści da się również wyczuć brak pisarskiego doświadczenia autora. Wszystko to staje się jednak mało zauważalne, w obliczu precyzyjnie skonstruowanej i ciekawej fabuły oraz polotu z jakim pisarz opisuje zmagania żołnierzy z bazyliszkiem czy raczej bazyliszka z żołnierzami.
Książki Tomasza Bukowskiego nie można polecić wszystkim, ale na pewno znajdzie ona spory krąg odbiorców wśród miłośników mitu powstańczego z jednej strony (do których sam się zaliczam) i zwolenników powieści sensacyjnych. Jedno jest niezaprzeczalne - zadanie połączenia ze sobą dwóch różnych światów - realnego i legendarnego udało się autorowi bezbłędnie.