Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32042 miejsce

Obiekty wiary i nienawiści

Pracując w domu ortodoksyjnej rodziny żydowskiej, byłam kilka razy zabierana na zakupy przez p. Ethel, która pewne sprawunki załatwiała w dość odległym od dzielnicy sklepie.

Kiedy ukazało się w wiadomościach doniesienie o mającym się odbyć uroczystym chrzcie byłego muzułmanina, znanego włoskiego dziennikarza, mającego ochronę policyjną z powodu nieprzejednanej krytyki wiary, w której został wychowany – przypomniałam sobie dość zabawne w owym momencie zdarzenie.

Pracując w domu ortodoksyjnej rodziny żydowskiej, byłam kilka razy zabierana na zakupy przez p. Ethel, która pewne sprawunki załatwiała w dość odległym od dzielnicy sklepie. Trzeba było jechać Dziesiąta Milą, mijając po drodze dzielnicę bliźniaczo podobną do żydowskiej. Z jednym wyjątkiem. Przed każdym domem stała pośrodku klasycznego amerykańskiego trawnika, pokaźnych rozmiarów, kolorowa i ustrojona w koronę z elektrycznych świecidełek Matka Boska.

Ethel, osoba wesoła i dobroduszna, zaznaczała ku mojemu zdziwieniu przejazd przez tę dzielnicę otwarciem okna i trzykrotnym splunięciem w kierunku mijanych domów.
- Oni to nam na złość robią - wyjaśniła swoje zachowanie widząc moje „ wielkie oczy”.
- Kto - oni?
- Te świnie – tfu, przechrzty arabskie – tfu, oni się specjalnie blisko nas osiedlają i stawiają tę k…ę, żeby nam na złość robić.

Nie powiem, aby mnie to stwierdzenie z lekka w łeb nie rąbnęło. Ostatecznie wychowana w wierze i tradycji katolickiej usłyszałam coś niesłychanie bulwersującego. - Ja cię rozumiem i ja ci to wyjaśnię jak wrócimy do domu - rzekła Ethel widząc moja minę.

Faktycznie, wyjaśniła żydowski punkt widzenia, który laik, jak ja, może aktualnie skonfrontować np. ze spokojnym tekstem w Przekroju, traktującym między innymi o wieczystym dziewictwie Maryji. - Ostatecznie porządek zrobił w 1555 roku Sobór Trydencki, zatwierdzając wieczyste dziewictwo bez wdawania się w detale anatomiczne. Dziś wielu wierzących ostrożnie woli mówić tylko o „duchowym dziewictwie”, unikając w ten sposób niewygodnej dyskusji o fizyczności.

W tym miejscu nie od rzeczy będzie przytoczenie słów wspomnianego włoskiego dziennikarza - przechrzty (czy konwertyty) a mianowicie: że jego umysł "wyzwolił się od obskurantyzmu ideologii, która legitymizuje kłamstwo i hipokryzję oraz okrutną śmierć, która prowadzi do zabójstwa i samobójstwa, ślepego podporządkowania i tyranii".

Dla osoby wychowanej w naszym kregu kulturowym, słowa o okrutnej śmierci kojarzą się automatycznie z Bogiem chrześcijan, który na okrutną śmierć skazał własnego syna. Czemu dał dramatyczny wyraz jeden z bohaterów ksiazki "Filetowy hibiskus", krzycząc do ukrzyżowanego (cyt. z pamięci): - Skoro jesteś wszechmocny, czy nie mogłeś nas po prostu zbawić?

Porzucając dygresje, w dalszych doniesieniach czytamy: „W obszernym liście, opublikowanym w największej włoskiej gazecie 55-letni Allam napisał, że porzucenie wiary muzułmańskiej i nawrócenie na chrześcijaństwo uważa za najpiękniejszy dzień w swoim życiu.”

Oczywiście, jest to osobisty wybór człowieka, któremu coś w dotychczasowej przestało pasować. Ale uderzający jest fakt, że akurat ten konwertyta zmienił spektakularnie wiarę po to, aby usankcjonować głoszoną nienawiść do porzuconej. Osobiście jest mi całkowicie obojętne, czy Kościół Katolicki zyskuje na prestiżu tym spektaklem, albo – czy fanatycy muzułmańscy, zgodnie z obietnicą, skrócą odstępcę o głowę.
Nie dostrzegam tu jednak miejsca na bardzo swego czasu modne, a ostatnio jakby zapomniane słowo „ekumenizm”.

Tym bardziej, że można na temat konwertytów poczytać wypowiedzi ludzi zmieniających wiarę, bez kamer światowej telewizji. Spokojnie i bez plucia na to, co ich duchowym potrzebom przestało dogadzać. Dlatego na zakończenie przytoczę przypadek odwrotny:” Piotr Ibrahim Kalwas to polski konwertyta na islam… Przed czterema laty przeszedł na islam i dziś świadczy, że w tej religii nie ma miejsca na bezsens i zwątpienie.

Każdy na temat wiary ma swoje zdanie, ale – większości wierzących potrzebna jest ona do zaspokojenia potrzeb duchowych i zyskania metafizycznego oparcia, nielicznym jednak służy niestety jako motyw, powód i pretekst do głoszenia nienawiści.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Religia wywołuje silne emocje.
Jest zarzewiem konfliktów, buduje podziały, co cynicznie wykorzystują różne grupy interesów do osiągania własnych celów.
A miała jednoczyć i bratać w imię miłości bliźniego. :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobry tekst skłaniający do przemyśleń nad ułomnościami ludzkich charakterów

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Większości wierzących (wiara) potrzebna jest do zaspokojenia potrzeb duchowych i zyskania metafizycznego oparcia, nielicznym jednak służy niestety jako motyw, powód i pretekst do głoszenia nienawiści."

Polemizowałbym jeśli chodzi o słowo NIELICZNYM. Poza tym ktoś powiedział bardzo mądre zdanie (autora niestety nie pamiętam) a brzmiało ono mniej więcej tak: "Nie chcę żadnej religii, która byłaby między mną a moim Bogiem" i ujęło mnie to niesamowicie :) Pozdrawiam Panią i gratuluję kolejnego dobrego tekstu. (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakże potrzebny był mi dzisiaj Pani tekst....

Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.