Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31639 miejsce

Obiektywizm i uczciwość

Andrzej Zaranek w tekście „Dziennikarski obiektywizm czy dziennikarska uczciwość” zmierzył się z problemem starym jak nasz dziennikarski świat.

Autor zastanawia się nad obiektywizmem i uczciwością dziennikarzy,   a szerzej mediów. Pewnie nie dyskutowałbym o tezach Andrzeja, gdyby nie to, że w tekście Andrzeja są takie z którymi się nie zgadzam i na samą myśl, że tak miałoby być włosy stają dęba. I mnie te moje resztki włosów stanęły jak wryte. Jak stanęły, to nie mogę odpuścić.

Z tekstu Andrzeja czytelnik gazety internetowej „Wiadomości 24” (sic), na której jak dotychczas nie ma ani jednej reklamy, dowiaduje się, że podstawowym celem mediów (rozumiem, że głównie tych tradycyjnych) jest robienie kasy, a dziennikarzy, prezentowanie swoich lub wydawcy przekonań politycznych. Teza równie śmiała jak to, że msze w Kościele katolickim są jedynie po to, aby Kościół jako instytucja mógł zbierać „co łaska”.

Andrzej myli również pojęcie dziennikarstwa obywatelskiego („Citizen journalism”) z… no właśnie, trochę brak tu słów w języku polskim, ale nazwijmy rzecz po angielsku, bo tam ten termin brzmi: „civic journalism”.

W końcu stawia tezę, że jeśli celem mediów jest robienie kasy, dziennikarzy prezentowanie słusznych – w ich mniemaniu – poglądów, to obiektywizm dziennikarski jest – by użyć tu słów Andrzeja – zbiorem pustym.

Zacznijmy od problemu dziennikarstwa obywatelskiego. Jest wiele pomysłów, jak realizować te ideę, ale właściwie nie ma sporu, czym jest dziennikarstwo obywatelskie. Klasyczną już chyba definicją podawaną przez Wikipedię jest że dziennikarstwo obywatelskie jest aktem uczestniczenia w tworzeniu niezależnej, dokładnej, wielowątkowej informacji, która jest niezbędna dla istnienia demokracji. Kto ma uczestniczyć w tym akcie? Odpowiedź jest prosta: my, czyli obywatele. Ja, Ty, drogi czytelniku, Andrzej Zaranek i każdy, kto ma na to ochotę i czuje taką potrzebę. Stąd hasło „Wiadomości 24” brzmi: „Media to Wy”. To czytelnicy tworzą media obywatelskie, a nie wydawcy czy profesjonalne redakcje. Działania, jak to Andrzeju ująłeś, „propaństwowe, prospołeczne czy pronarodowe” to domena „civic journalism” i mówiąc kolokwialnie, zupełnie inna „para kaloszy”. W tym sensie teza, że „tekst o wygranej czy przegranej Legii” nie jest dziennikarstwem obywatelskim jest kompletnie chybiona. Tekst o Legii jest efektem tworzenia informacji przez jego autora i w tym znaczeniu jest takim samym przykładem dziennikarstwa obywatelskiego, jak galeria zdjęć Ewy Kowalskiej czy dowolny inny materiał ukazujący się w „Wiadomościach 24”.

Zacząłem trochę od tyłu, bo właśnie media obywatelskie są odpowiedzią na biznesową i polityczną patologię mediów, którą rozciąga na całe dziennikarstwo Andrzej Zaranek. Zadaniem mediów, co w polskim przypadku określa ustawa o Prawie Prasowym jest dostarczanie rzetelnych informacji. Nie poglądy, ale informacje. Prawo określa również obowiązki dziennikarza, który ma dochować maksymalnej staranności i profesjonalizmu w jej (informacji) przygotowaniu. Nie będę rozwijał co to znaczy, bo musiałbym cytować całe kodeksy etyki różnych mediów. Powiem tylko w skrócie, że dziennikarz powinien wysłuchać wszystkich stron i przedstawić ich racje. Nie ważne, czy się z nimi zgadza czy nie. Oczywiście w sytuacji sporów politycznych, gdy redakcja w sposób ukryty sprzyja którejś opcji są i na to sposoby. Mówimy wtedy jednak o patologii, a nie o tym co mówi „Księga” J .

Przekładając to wszystko na praktyczną realizację, od kilkuset lat powstają media o niezmiennej strukturze. Jest wydawca i jest redakcja. Mówiąc najprościej, rolą wydawcy jest zarabianie pieniędzy, po to między innymi, aby dziennikarz miał pensję i mógł dobrze wykonywać swoją pracę. Wydawca nie ma prawa wtrącać się w pracę redakcji. Że się wtrąca? A któż z nas jeździ samochodem zawsze zgodnie z przepisami?

Według Andrzeja, dowodem na brak obiektywizmu mediów jest to, że nikt rozsądny nie będzie zatrudniał dziennikarza o poglądach innych niż wydawcy. Przykładów zadających kłam temu twierdzeniu nawet w Polsce można podać wiele. Wystarczy wziąć do ręki kilka numerów niektórych czołowych polskich periodyków, by przekonać się, że redakcje często drukują materiały autorów, z którymi się nie zgadzają. Czy w ten sposób promują te poglądy? Niewątpliwie tak. Dlaczego to robią? Bo realizują nadrzędny cel mediów: obiektywizm.

Jako obywatel i konsument mediów mam prawo żądać od Radia Maryja obiektywnego przedstawienia informacji o epoce Gierka, a od „Nie” równie obiektywnej informacji na temat Antoniego Macierewicza. Nie mam natomiast prawa zabronić komuś w komentarzu czy felietonie głosić swoich poglądów.   Ponieważ zarówno w Radiu Maryja, jak i w "Trybunie" informacje są często nieobiektywne, to staram się jak mogę obydwu tytułów unikać.

Informacja powinna być obiektywna, a przedstawianie poglądów w komentarzu uczciwe. To jest odpowiedź na pytanie, jakie zadaje Andrzej Zaranek: dziennikarski obiektywizm czy dziennikarska uczciwość? Po prostu oba.

Odpowiedź Andrzeja znajdziecie tu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Oliwia, punkt PP na który się powołujesz to relikt dawnych czasów i zapewne w nowej wersji PP zostanie usunięty. Posługując się starym PP trudno jest dokładnie określić kto jest, a kto nie jest dziennikarzem. Jest w wielu miejscach anachroniczne i nieprzystające do współczesnych czasów. Nie zna np. pojęcia "wolny strzelec".
Jeśli chodzi o kwestię reklam. Być może wydawca będzie chciał umieszczać reklamy w W24, a być może nie? Czy reklama jest jedyną możliwością zarabiania? Z pewnością najłatwiejsza, ale z pewnością nie jedyną :-)
Pamiętaj, że dziennikarstwo obywatelskie tak naprawdę wszędzie na świecie raczkuje, a przykładów komercyjnego sukcesu jest niewiele. Dokładnie jeden, czyli Ohmy news. Za to pomysłów na różne modele działalności kilka. To naprawdę bardzo świeży trend i trudno powiedzieć w którą stronę pójdzie.
Osobiście jestem przekonany, że model jaki przyjęły W24 czyli profesjonalna redakcja i dziennikarze obywatelscy jest jedynym, który gwarantuje wysoką jakość. Wszystkie oparte na "vox populi" raczej nie mają szans zapewnić odpowiedniej jakości tekstów.
Taki model pozwala również uczyć się: dziennikarzom obywatelskim i...nam redaktorom. Dziennikarze obywatelscy korzystają, bo redakcja im pomaga, stara się przekazać swoją wiedzę, a redaktorzy...doskonalą się w redagowaniu. Zysk jest więc obopólny :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja odnoszę się do wypowiedzi Oliwii. Tak, kiedyś reklamy będą, tego typu przedwsięzięcie kosztuje: redakcja, agencje, etc. No i w końcu czymś trzeba finansować rozwój link Dla wszystkich ważniejsze jest chyba, by pozostało miejscem swobodnej wypowiedzi. MySpace nie powstał jedynie dla idei (kto wie na ile milionów dolarów jest wyceniany?), a jego twórcy już zarobili ogromne pieniądze. A, i jeszcze jedno. Nie skończymy na nagrodach książkowych :) W tym miejscu chyba pora przypomnieć, że mamy system głosowania, a dyskusja o zasadach nagradzania najlepszych budziła ogromne emocje. Komu przyznać prawo wybierania najlepszych tekstów czy autorów tygodnia? Redakcji (osoby doświadczane, wynagradzane) czy społeczności, czyli też osobom bezpośrednio zainteresowanym?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.10.2006 18:52

Za pierwszym razem śmiała i ambitna Niunia przegra proces o zniesławienie z kimś słusznie obrażonym a pismo zapłaci za nią karę. Drugi raz już tego numeru nie powtórzy z obawy, że nie usłyszy od swojego pracodawcy nawet słowa podziękowania. Los Olejnik, Sekielskiego i Morozowskiego jest nie do pozazdroszczenia, chociaż nie są to moi ulubieńcy. Barbara Walters i jej rangi komentatorzy zdobywali się na wypowiedzi wstrząsające opinią publiczną, ale nie przysłaniali swoją krzykliwością działań polityków. Nieszczęście polskiej sceny medialnej polega na niejasno sprecyzowanych celach naszych gwiazdorów sejmowych, a także zazdrosnych o ten mandat władzy dziennikarzy. Kilku z nich udało się doszlusować do rządowych elit i natychmiast cały wigor tych inteligentnych ludzi wyparowywał w mgnieniu oka. Czwarta władza jest takim samym bełkotem, jak gaworzenie malca przekonanego o tym, że jest ulubieńcem całej rodziny i wszystkich zachwyconych jego osobą znajomych. W rzeczywistości etatowi żurnaliści są zgrają spragnionych szampana i bananów bywalców konferencji, gdzie przed wyżerką prześcigają się z kolegami po fachu w wymyślaniu orygialnych pytań. Próżni i przekupni podgryzają się w podchodach do decydujących o losie ich tekstów redaktorów naczelnych czy dyrektorów programowych. W tym nie ma słowa potępienia ani oceny moralnej dziennikarzy. Są to zdania w trybie oznajmującym pisane przez człowieka posiadającego w pamięci obrazy z nie tak odlegych, a na pewno nie minionych czasów. Kiedy pojawiła się witryna Wiadomości 24 dostrzegłem w tej przestrzeni szansę na godne współistnienie, współpracę, dialog z podobnie tęskniącymi za prawdziwie otwartym dziennikarstwem bez cienia doraźnych interesów. Kto mówi o amatorstwie, niech pamięta, że z łaciny oznacza to umiłowanie tej profesji, nie mylić z płatną miłością.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyobraźmy sobie, że mamy sporo szmalu, aby uruchomić nową gazetę. Chcemy na niej nie tylko zarobić, ale np. jesteśmy z jakiejś partii i chcemy przede wszystkim lansować poglądy tej partii. Nawet jeśli dziennikarz takiej gazety opisze pewne znane wydarzenie, to dopisze do wiadomości małe słówko, choćby "już" albo "aż". Niejednokrotnie słyszę wiadomości z różnych stacji, gdzie są oba określenia dorzucane. Nie powinny, bo to jest komentarz, ale są. Pytanie - czy może tak być? Im stacja jest bardziej znana i ma opinię obiektywnej i niezależnej (a jednak!) to powinna unikać emocjonalnego podejścia oraz nawet tych drobnych uwag (aż, tylko, już). Ale jeśli płaci dziennikarzowi sporo kasy, to chyba ma prawo żądać dyspozycyjności? To brzmi paskudnie, ale chyba może. Ryzykuje spadkiem nakładu, ale przykład z NIE pokazuje, że nakład trzyma się dzielnie... A co z lekarzami, celnikami, księgowymi? Przecież jeśli firma ma kłopot, to przede wszystkim żąda lojalności - masz mieć taką opinię, jak my ci sugerujemy, bo... Jaki lekarz ze szpitala na Bielanach zezna przeciw kolegom? Tylko taki, który ich nie lubi albo jest... superuczciwy.
Wydaje mi się, że lewicowa gazeta wydarzenie X opisze po swojemu, prawicowa po swojemu i (mimo 90% podobieństwa) widać różnice w pewnych, niekoniecznie najważniejszych momentach, ale kropla drąży skałę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale prawo prasowe mówi wyraźnie, że dziennikarz ma obowiązek "realizowania linii programowej redakcji", zaś sprzeczność jego tekstu z tą linią może być powodem wypowiedzenia strosunku pracy. Plus, nie czarujmy się, pojawienie się reklamodawców w w24 to wyłącznie kwestia czasu. Celem mediów _jest_ zarabianie pieniędzy, podobnie jak celem wszystkich na świecie komercyjnych przedsięwzięć. W24 należy do koncernu medialnego i nie wydaje mi się, aby jego zarząd postanowił stworzyć przedięwzięcie, które nie będzie przynosiło zysków. Zatem, prędzej czy póżniej, pisane z motywacji wewnętrznej (czytaj: bez wynagrodzenia) teksty użytkowników zaczną zarabiać na koncern.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tekst, nie znałem wcześniej rozróżnienia na civic i citizen journalism. Pisanie niezgodnie z linią polityczną wydawcy, ma oczywiście miejsce. Chociażby radykalnie propiskowski (a nawet prolprowski) "Ozon" należy do posła PO Janusza Palikota. Nawet w tym jednostronnym Radiu Maryja Michałkiewicz wychwalał pod niebiosa dobrodziejstwa podatku liniowego i liberalizmu gospodarczego w ogóle.

Z innej strony, smutne jest, że mamy media pro- i antyrządowe, a nie mamy zwyczajnie rzetelnych. Oprócz tych obywatelskich, oczywiście. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.