Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7285 miejsce

Obłuda i zakłamanie zmorą naszego codziennego życia

Znany film braci Wachowskich przekonuje, że otaczająca nas rzeczywistość jest jedynie wytworem cyberprogramu, sztucznym wirtualnym światem, kreowanym bez naszej wiedzy i aktywnego udziału. Gdzie jest granica między faktami i fikcją?

Wyimaginowany świat filmu


Salvador Dali "Płonące żyrafy" http://translate.google.pl/translate?hl=pl&langpair=en|pl&u=http://en.wikipedia.org/wiki/The_Burning_Giraffe / Fot. WikipediaFunkcjonujący od ponad wieku przemysł filmowy wywiera ogromny wpływ na społeczeństwo naszej planety. Przede wszystkim, potrafi przekonać sporą część populacji, że istnieje inny wymiar rzeczywistości, na pierwszy rzut oka identyczny, lecz jednak mocno się różniący.

Kolejne generacje bezkrytycznie przyjmują filmową wizję świata, odrzucając posiadaną wiedzę i doświadczenie życiowe. W efekcie całkowicie identyfikują się z bohaterami filmów i ich postępowaniem, nawet gdy jest ono całkowicie irracjonalne lub nawet nierealne. Gdy rozpatrujemy to w kategorii czystej rozrywki to nic złego się nie dzieje. Znacznie gorzej, gdy zaczynamy wierzyć w to co oglądamy. Według badań socjologów zbyt duży procent ludzi wierzy w zasady obowiązujące na ekranie, szczególnie w sensacyjnych i pełnych przemocy filmach. Ich bohaterowie uczestniczą w bijatykach, strzelaninach, szaleńczych pościgach samochodowych nie doznając nieomal żadnego uszczerbku na zdrowiu.

Jedynym dopuszczalnym miejscem otrzymania postrzału jest ramię, za które potem bohater się trzyma, lecz nie utrudnia mu to wykonania misji. Samochody zapalają się od jednego strzału i jednego uderzenia w drzewo, kłódki i zamki w drzwiach otwierane są jednym strzałem, podpalony strumyczek benzyny uciekającej z dziurawego baku, dogania pędzące auto i zamienia je w kulę ognia. Dobry policjant musi być niechlujny, rozwiedziony, popijający, lecz sprawny niczym atleta, zawsze gotowy do seksu z nieznajomą i celnego strzelania do każdego bandyty. Zasady fizyki przestają obowiązywać, podobnie jak prawo i zasady dobrego wychowania.

Oszustwa na talerzu i w apteczce


Niestety owa fikcja i umowność zaczyna przenikać do naszego codziennego świata. Coraz częściej pokornie godzimy się z takim stanem rzeczy, często nawet jej nie zauważając.
Złudny świat reklamy, bombardującej nas na każdym kroku zastępuje nam własny osąd i doświadczenie. Nasze społeczeństwo połyka codziennie ogromną ilość tak zwanych suplementów diety, leków przeciwbólowych i przeciwprzeziębieniowych, zostawiając fortuny w rozrastającej się - niczym grzyby po deszczu - sieci aptek. Dajemy się omamiać hasłom reklamowym i sponsorowanym artykułom w kolorowej prasie, w efekcie chcemy za wszelką cenę żyć, jeść i ubierać się według nowych przykazań.

Uwierzyliśmy, że jesteśmy otyli i musimy już od dziecka odchudzać się za wszelką cenę, oczywiście za pomocą specjalnych herbatek, leków i preparatów. Z drugiej strony, rolnictwo i przemysł spożywczy pompuje w nas ogromną ilość coraz bardziej modyfikowanej żywności, pełnej hormonów, antybiotyków, cukru, sztucznych słodzików, barwników, emulgatorów i innych różnie numerowanych E.

Jesteś głodny? Zjedz baton! Jesteś spragnion? Wypij słodki napój gazowany! Żywność coraz mniej przypomina tę naturalną sprzed lat, jednak wierzymy, że otyłość to wyłącznie nasza wina i musimy sami ponosić koszty jej leczenia. Oczywiście, dużo więcej ludzi deklaruje, że się odchudza (lub rzuca palenie) niż czyni to rzetelnie. W cukierniach ciastka idą jak woda, a sprzedaż papierosów też się trzyma.

Wiele osób, szczególnie ze starszego pokolenia, przekonuje, że kupuje tylko rodzime polskie produkty, bo one gwarantują dobrą jakość. Przy bliższej rozmowie okazuje się, że dają się nabrać na pozostawione na rynku dawne polskie marki lub inne swojsko brzmiące, tymczasem ich właścicielami są już zagraniczne koncerny. Reklama wykorzystuje te sentymenty, podkreślając na każdym kroku : dobre bo polskie , co już jednak nie oznacza polskiego producenta, lecz tylko że produkt wyprodukowano w fabryce znajdującej się w Polsce i ewentualnie z krajowych surowców.

Giganty rządzące rynkiem rolno-żywnościowym na świecie i w Polsce przyjęły jako dogmat postępujący proces sztucznej modyfikacji żywności i jak na razie społeczeństwa nie potrafią się przed nim skutecznie bronić. Zamiast zmian jakościowych na lepsze serwuje się nam - przy pomocy armii przekupionych naukowców i lekarzy - bujdy o zaletach tak produkowanej żywności.

Fikcja wiary i polityki


Większość Polaków uważa się za katolików, a kilka milionów regularnie bierze udział w życiu Kościoła, przede wszystkim uczęszczając na msze święte. Zasady naszej wiary są ściśle określone, szczególnie w dekalogu. Tymczasem całkiem spora grupa wiernych jest religijna wyłącznie w czasie mszy, a natychmiast po przekroczeniu progu świątyni zapomina o kanonach swojej wiary. W dużej części mniejszych miejscowości niedzielna aktywność jest wymuszona presją samego środowiska, a nie wewnętrzną potrzebą. W efekcie, wiara jest sztuczna, na pokaz, a w zaciszu domów i mieszkań toczy się życie pozbawione religijności. Postępowania niektórych kapłanów również dalekie są od zasad katolickich, bo ich materializm skutecznie wyparł duchowość. Inni tworzą quasi sekty nawołując do nienawiści. Jednak społeczność religijna przyjmuje to z pokorą , wstydliwie, a hierarchowie zwyczajowo chowają głowę w piasek. Brak szczerości i zdecydowanych działań potwierdza dwuznaczność sytuacji i niewątpliwie osłabia kościół.

Jeszcze gorzej dzieje się z polityce, gdzie działania na pokaz i oszukiwania wyborców są na porządku dziennym. Chyba nikt rozumny nie wierzy w całość przedwyborczych obietnic. Z reguły przyjmujemy je z przymrużeniem oka, mając nadzieje że chociaż część z nich będzie spełniona. Kolejne rządy zapewniają nas, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej, a gdy coś nie wychodzi, wskazują na mityczne układy, spiski i inne bzdury.

Małą pociechą jest dla nas fakt, że podobne zjawiska dotyczą większości współczesnych społeczeństw. W dobie dominacji mediów i upowszechnianiu się coraz to nowych środków masowej komunikacji , apetyty na przejmowanie kontroli nad ludzkimi umysłami będą coraz większe. Potęga pieniądza jest bardzo duża Trzeba mieć nadzieję, że nowoczesnym społeczeństwom demokratycznym uda się jednak w końcu wypracować i sformalizować
skuteczny mechanizm kontroli nad wielkim przemysłem i sprzedajnymi politykami. Bo to jednak człowiek, a nie pieniądz jest najważniejszym mieszkańcem naszej planety.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.10.2010 21:19

Dzisiaj pod wpływem siły ekranu ludzie mniej odporni psychicznie zatracają granice pomiędzy światem realnym a wirtualnym. Powstają coraz to nowe gry komputerowe symulujące ludzie życie. Młodzież gra w nie tworzy rodziny ale stąd tylko krok do przepaści. Traci on kontakt z światem. To samo z rozmowami gg, telefon. One są pomocne ale nie zastąpią spotkania w cztery oczy. Coraz więcej jest wirtualnych znajomości, a tracimy umiejętności kontaktu z żywą osobą. Poruszył pan bardzo ważny temat. 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.10.2010 10:51

Świetny tekst Wojciechu. 5*
Istnieje w Polsce taki twór, jak Rada Etyki Reklamy (nazwa może brzmieć nieco inaczej, ale nie o nazwę chodzi).
W radiowej Trójce leci reklama kawy slim. Poprzedza ją stwierdzenie, że instruktorzy fitness tracą pracę w całej Polsce, a kluby są zamykane. czystej wody wierutne kłamstwo. Notuję godzinę nadania tej nieuczciwej reklamy i piszę skargę do Rady Reklamy. Po miesiącu otrzymuję drogą elektroniczną odpowiedź, że Rada sprawdziła nadawane reklamy w tym dniu i o tej porze i ku mojemu zdziwieniu stwierdza, że nie odnotowano takiej reklamy. Kpina w żywe oczy.
Podobna sprawa z innej beczki. Wizyta u lekarza neurologa. badanie polegało tylko na ostukaniu kilku stawów młoteczkiem oraz na łapaniu się prawą dłonią za lewe ucho i na odwrót. Zamiast skierowania na badania tomograficzne pacjent otrzymał receptę na dwa leki, oczywiście zagraniczne. Ich cena to ponad 130 zł. Wystarczą tylko na miesiąc. Pacjent przed ich kupnem zapytał farmaceutę o ich działanie. Okazało się, że jest bardzo silne i wielonarządowe. Jak lekarz specjalista neurolog na podstawie pobieżnego badania może postawić diagnozę i przepisać leki? Otóż ów lekarz ma układ z przedstawicielem medycznym koncernu produkującego leki, które lekarz wypisał na recepcie.
Moim zdaniem współczesny świat żyje w ciągłym chaosie, którego nie znosi przyroda i wszechświat.
Chaos wywołany jest ogólnie rzecz biorąc brakiem moralności. Tylko odnowa moralna wszystkich ludzi zaprowadzić może niezbędną harmonię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesująco napisane. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.