Facebook Google+ Twitter

Obosieczna broń w reklamowej wojnie

Reklama jest skuteczną bronią w walce o konsumenta. Jak każda broń, może jednak zostać wykorzystana przez przeciwnika. Widać to coraz bardziej także na polskim rynku.

W warunkach wolnego rynku nasyconego produktami i usługami wszelakiego typu, nie da się już reklamować niczego poprzez prostą informację, że cos po prostu jest i można to kupić. Tego typu marketing znamy jeszcze z drugiej połowy lat 80-tych ubiegłego wieku. Poza niezrozumiałymi dla przeciętnych Kowalskich spotami Universalu, magnetyzerów zapobiegających osadzaniu się kamienia kotłowego czy wózków widłowych Zrembu, w mediach można było zobaczyć reklamy luksusowych produktów dostępnych (a jakże) tylko w Pewexie albo Baltonie. Po pewnym czasie do asortymentu reklamowanych produktów dołączyły towary sprzedawane przez tak zwane firmy polonijne oraz pamiętane przez "najstarszych górali" środki typu Cekol, Prusakolep albo Super Takon.

Pierwsze typowo wolnorynkowe reklamy w naszym kraju pojawiły wraz z polskim kapitalizmem i wraz z nim ewoluowały. Czasy gdy dany produkt można było promować poprzez porównywanie go do "zwykłego proszku" dawno już jednak minęły, gdyż większość konsumentów zdała sobie sprawę z tego, że rynek pełny jest tak zwanych zwykłych produktów, gorszych niż ten akurat prezentowany w reklamowym spocie. Agencje reklamowe wymyślały coraz to nowsze sposoby przyciągnięcia uwagi do różnych towarów i usług, aż wyczerpały zasoby wszystkich prostych pomysłów skupiających uwagę konsumentów na reklamowanym produkcie. Trzeba było wymyślić coś nowego.

Zamiast wychwalać własne produkty zaczęto pokazywać wady konkurencji. Dokładnie tak jak w polityce. W czasie ostatniej kampanii wyborczej partie prześcigały się nie w prezentowaniu własnych zalet, lecz w wytykaniu potknięć przeciwników. Trudno aby ktoś nie dostrzegł w tym marketingowego potencjału i nie przeniósł na reklamowy rynek. Tak powstały spoty pokazujące ile cukru do soku dodają "inni" lub jakimi substancjami go zastępują.

W ostatnim czasie w polskich mediach pojawiła się jeszcze jedna forma promocji. Do wielu stosowanych dotychczas narzędzi marketingowych dołączyło wykorzystywanie materiałów reklamowych konkurencji. Inspiracją dla takich działań także mogła być polityczna kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. W jej trakcie, w spotach PiS, zobaczyć można było głównie polityków PO. Zainspirowało to z zapewne agencje reklamowe. Najbardziej rzucającym się w oczy przykładem wykorzystania materiałów konkurencji w reklamie może być kampania jednej z firm ubezpieczeniowych (Aviva), która nakręciła serię reklamówek stanowiących dokończenie podobnych spotów konkurencji (PZU). Pomysł bardzo ciekawy i pokazujący zarazem jak ostrożnym trzeba być przy opracowywaniu własnej strategii marketingowej tak aby nie pomogła też konkurencji. Warto przy tym pamiętać, że taka kontrkampania może być skuteczniejsza niż ta, na bazie której powstała. Wszystko to pokazuje, że marketing jest jak wojna, na której broń wycelowana w przeciwnika może trafić nas rykoszetem, a opracowanie dobrej kampanii to zdecydowanie nie "pikuś". Przepraszam, Pan Pikuś.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Ja czekam na czasy gdy jakis producent zamienie nam bez kosztow produkt konkurencji na swoj. Nierealne? Moze na rynku samochodowym troche na to poczekamy ale w dziedzinie uslug nienal juz to sie dokonalo. Nie do konca jeszcze ale to sprawa czasu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy artykuł. Rzeczywiście teraz reklamy nie przypominaja tych dawnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-) http://www.joemonster.org/art/11333/Gierki_reklamowe_Audi_vs_BMW

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja z zakazm reklamy porownawczej nigdy sie nie zgadzalem. Problem lezy jednak w tym, ze latwo przy takim porownaniu zamanipulowac faktami. Praktyka pokazuje jednak, ze nawet bez porownan mozna latwo manipulowac faktami wiec samo istnienie reklamy porownawczej niewiele zmieni.

Dla mnie zawsze najwazniejsze bylo to aby reklama w mediach byla wyraznie odseparowana od informacji. I powinno to byc widoczne niezaleznie od tego czy ogladamy spoty od poczatku czy wpadniemy na nie przelaczajac kanaly.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Reklama porównawcza trafia w Polsce na podatny grunt. Przecież nieważne jak mam się ja, ważne, że sąsiad ma się gorzej.

Dla mnie reklamy mogą się nawet układać w niekończący się serial. Co za różnica ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beata: Oczy szeroko otwarte musza miec konsumenci ale to dotyczy wszelkich reklam. Mnie chodzilo natomiast o to, ze reklamodawcy zaczynaja miedzy soba grac tak samo nieczysto jak z konsumetami a efekty takiej gdy tak czy tak odbija sie na konsumentach :)

Adam: Reklama porownawcza moze byc ok. Dlatego jesli sie jej zakazuje dochodzi do absurdow. Poprzez omijanie przepisow paradoksalnie wiecej szkod powstaje, bo porownanie nie nastepuje wprost. Takze paradoksalnie reklamodawcom moze to byc na reke.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.telemaniak.info/smieszne-reklamy-id/1129/ Pepsi vs Coca cola

Komentarz został ukrytyrozwiń

Reklama porównawcza akurat mi się podoba (jeśli oczywiście nie ma w niej kłamstw).

No dobra up up and away jadu na match.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie.. trzeba mieć oczy szeroko otwarte.. choć i tak wszystkiego się nie przewidzi.. /5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kasia: Dziekmuje

Adam: Takie granice w prawodastwie wielu krajow jest (zakazana reklama porownawcza, podprogowa, nakaz oznaczenia reklamy aby byla odrozniana od informacji). Problem w tym, ze prawnicy znajduja luki w prawie pozwalajace na omijanie go. Jak w kazdej dziedzinie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.