Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

166290 miejsce

Obrażalscy

Posłowie PiS obrażeni na TVN. Protestuje Rzecznik Praw Obywatelskich, to znaczy nie Rzecznik, tylko rzecznik Rzecznika. Więc Rzecznik zwalnia rzecznika. A wszystkiemu winne są jak zwykle złe media. Czy na pewno?

Omówienie raportu OBWE. TVN i TVN24 zostały ocenione jako najbardziej obiektywne stacje telewizyjne / Fot. skan z "Dziennika"Słyszeliśmy już o „establishmencie”, o „układzie” i „patologiach” w polskiej polityce. Byli nawet „inni szatani”. Ciemny lud niestety haseł tych nie kupił, bo ich nie rozumiał. Na szczęście, od kilku miesięcy politycy Prawa i Sprawiedliwości podejmują działania mające na celu wytłumaczyć tę interesującą kwestię. Dzięki owym staraniom wiemy już, że patologiczny układ, w którym działają bliżej niezidentyfikowane siły piekielne, to tak naprawdę nic innego jak media. Złe media. Z telewizją TVN na czele.

To wszystko ich wina


„Media nas nie lubią, ale przełamiemy opór”.
„Ci, którzy budowali demokrację nie przewidywali, że powstaną potężne siły medialne, oddziałujące na społeczną świadomość, będące w dyspozycji niewielkich grup”.
„Media mają polityczny kolor i nie jest to kolor Prawa i Sprawiedliwości. Chronią Polaków przed faktami”.

To wszystko słowa jednego polityka, nie trzeba chyba nawet wyjaśniać którego. Jarosław Kaczyński od wielu miesięcy buduje ideologię, według której Polacy najbardziej sympatyzują właśnie z jego partią. To znaczy sympatyzowaliby, gdyby złe media im w tym nie przeszkadzały. Dlaczego złe? Bo źle informują, bo zniekształcają rzeczywistość, bo obnoszą się z poparciem dla innych opcji politycznych.

Hasła te, choć nie od razu, podłapali pozostali członkowie partii. O tym, że całe PiS zmienia front i rusza na wojnę ze stronniczymi (w swej opinii) mediami, mogliśmy się przekonać już podczas jednej z ubiegłorocznych konferencji prasowych Aleksandra Szczygły. – Nie ma już TVN? Dzięki Bogu – rzucił były minister na zakończenie konferencji. Z kolei szef partii nie tak dawno usiłował nawet walczyć z Internetem. Wszelkie wątpliwości rozwiał prezydent Lech Kaczyński, udzielając wywiadu w programie „Tomasz Lis na żywo”. Przez blisko godzinę sugerował, że jedyną przyczyną porażki PiS w wyborach parlamentarnych były stronnicze, wrogo nastawione do partii rządzącej media.

Dlaczego?


W tym kontekście bojkot telewizji TVN, ogłoszony przez parlamentarzystów PiS, jest jedynie ostatnim kamyczkiem dorzuconym do góry pretensji wobec dziennikarzy. Z pewnością niektóre z nich są uzasadnione. Zastanawiać może jednak, dlaczego prezes Kaczyński, a także Suski (ponoć to on jest prowodyrem całego protestu), Karski i spółka widzą tylko skutki konfliktu PiS z większością mediów. Nie widzą zaś jego przyczyn.

Być może zamiast żalić się przy każdej możliwej okazji, jak wielce niesprawiedliwie zostali potraktowani w TVN czy też innej stacji telewizyjnej, powinni spojrzeć w lustro i zapytać: dlaczego? Dlaczego to im dziennikarze zadają niewygodne pytania? Dlaczego to oni stają się w programach publicystycznych obiektem kpin i żartów? Dlaczego podczas wszelkich debat to ich argumenty wzbudzają śmiech, a nie podziw i szacunek?

Prawo i Sprawiedliwość (zarówno jako partia, jak i wielu jej członków z osobna) skonfliktowało się z niemal wszystkimi istotnymi środowiskami w Polsce, dziennikarzy nie wykluczając. „Jeśli czujemy, że ktoś nas nie lubi, to też go nie lubimy” – pisał swego czasu Tomasz Lis o rządzie Jana Olszewskiego i wydaje się, że analogiczna reakcja nastąpiła ze strony środowiska dziennikarskiego już podczas dwuletnich rządów PiS. Jeżeli była jakakolwiek szansa, by te relacje naprawić, ostatecznie zrujnował je projekt zakładający lustrację m.in. dziennikarzy. Bracia Kaczyńscy i ich ludzie nie powinni więc dziwić się nieufnemu, czasem wręcz wrogiemu nastawieniu wielu mediów, gdyż sami jako pierwsi odpowiednio zadbali, by doprowadzić do takiej, a nie innej sytuacji.

Wątpliwe jednak, czy ktokolwiek z nich zada sobie kiedykolwiek wspomniane pytanie: dlaczego? Łatwiej bowiem rzucać oskarżenia i pełnić rolę pokrzywdzonego, aniżeli spróbować zmienić własne zachowanie. I tak oto, zamiast podjąć dialog z TVN, politycy PiS grają obrażalskich. Brną w ten sposób w ślepą uliczkę, bo nie tylko nie poprawiają swych relacji z mediami, ale wprost przeciwnie – drastycznie je pogarszają. Trzeba podkreślić, że wielką sztuką ze strony TVN jest zachowywanie – mimo tak nieprzyjemnej sytuacji – pewnego obiektywizmu, o czym będzie jeszcze mowa za chwilę.

Przy władzy albo przeciw władzy


Spór ma zresztą swoje źródła w sposobie pojmowania roli mediów we współczesnym państwie. Trudno oprzeć się wrażeniu, że środowisko PiS nigdy nie zaakceptowało ich jako „czwartej władzy”. Prezes Kaczyński, narzekając jeszcze jako premier na wszelką krytykę ze strony telewizji, radia i prasy, zdawał się nie rozumieć, że taka właśnie jest ich misja w kwestii kontrolowania pozostałych ośrodków władzy. Sytuacje, w której pomysły rządu krytykowane były nie tylko przez opozycję (co oczywiste i zrozumiałe), ale również przez znacznie bardziej obiektywnych dziennikarzy, powinny być dla niego sygnałami ostrzegawczymi. Zlekceważył je jednak.

W wyobrażeniu państwa idealnego polityków PiS, są tylko media potakujące poczynaniom ich partii i przyklaskujące, gdy trzeba dla nich zdobyć społeczne poparcie. Media nieszukające dziury w całym, niewytykające politycznych kłamstw i działań metodą „cel uświęca środki”. Taką rolę spełniają dziś Radio Maryja i TV Trwam – ponoć jedyne niezależne media w obecnej Polsce. Wynika to z ogólnego przekonania o własnej nieomylności, a także z braku zdolności słuchania argumentów drugiej strony. O tym charakterystycznym dla PiS elemencie światopoglądu mieliśmy już wielokrotnie okazję się przekonać.

Dziwi mnie jedynie spokój samych dziennikarzy. Brak reakcji w chwili, gdy podważana jest ich wiarygodność i rola we współczesnej demokracji. Być może należałoby, w odpowiedzi na każdy kolejny zarzut ze strony PiS, uderzać pięścią i rzucać na stół wyniki raportu OBWE dotyczącego kampanii wyborczej w 2007 r. Raportu profesjonalnego, wiarygodnego i niezależnego. Oczywiście, można i jego znaczenie podważyć, bo w końcu „na każdego można coś znaleźć”. Ale czy w ten sposób nie da się zakwestionować absolutnie wszystkiego? Na to politycy PiS, tymczasowo obrażeni na pewną prywatną telewizję, muszą sobie odpowiedzieć sami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

+) Obsesje należy leczyć!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze napisany i ciekawy tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po pierwsze wszystkie media są w mniejszy lub większy sposób stronnicze, bo mimo, że każdy dziennikarz stara się zazwyczaj być obiektywny, czasem już nie wytrzymuje. Po drugie obrażanie się partii na stację telewizyjną jest śmieszne i poważnym politykom nie przystoi. PIS traci i to bardzo, traci szansę na to, żeby wypowiadać sie w mediach, które dla wielu Polaków są źródłem ich późniejszej opinii na pewne tematy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Media Rydzyka i TVN są najbardziej stronnicze w Polsce. Jedne drugiego warte. Ktoś za tym stoi. W RM jest to Rydzyk...a w TVN? Komu zależy na propagandzie przeciwko PiS? Propagandzie, która zaowocowała zwycięstwem PO w wyborach parlamentarnych.
Powiem tak. Jeżeli inni mają prawo do krytykowania RM, to PiS ma prawo krytykować TVN.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.