Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

49983 miejsce

Obrazki z pociągowego przedziału, czyli spotkania w podróży

Podróże pociągiem to temat, który jest dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji. Z usług kolei korzystam często i równie często na nie narzekam. Z biegiem czasu, wraz z kolejnymi podróżami, mój zasób pociągowych historyjek, które opowiadam znajomym i rodzinie, powiększa się o kolejne.

 / Fot. U.A.MarczewskaMiałam szesnaście lat i jak to zwykle w tym wieku bywa - nie bałam się niczego. Perspektywa wycieczki pociągiem zdawała się nie nieść dla mnie żadnych niebezpieczeństw: ot przygoda, przy okazji podróży do miejsca przeznaczenia.

W przedziale pociągu jadącego z Lublina do Warszawy znalazłam się w towarzystwie starszego pana, bardzo dystyngowanego: garnitur, zadbane dłonie, elegancka aktówka. Wkrótce po odjeździe zaczął ze mną rozmowę. Mówił o Lublinie, który widział po raz pierwszy od wielu lat. Komentował zmiany, które zaszły w mieście, podpytując mnie przy okazji o kwestie różnych remontów i inwestycji.

Mój rozmówca prowadził konwersację dokładnie w taki sposób, w jaki wyglądał: bardzo dystyngowanie, używając wyszukanych zwrotów. Wspólnego języka na pewno nie mieliśmy, o większości poruszanych przez niego tematów nie miałam zielonego pojęcia, wpadłam jednak w rolę, którą postanowiłam odegrać. Skierowałam rozmowę na znajome sobie tory: kwestii lubelskiej starówki, podobno niebezpiecznej wieczorową porą.

Gdy pociąg dojeżdżał do Warszawy zrozumiałam, że coś jest nie tak: mężczyzna zaczął wypytywać co studiuję i na którym jestem roku. Szesnastoletnia, w lekkiej panice skłamałam, dodając sobie cztery lata. Na pytanie o imię i nazwisko podałam fałszywe, podobnie postąpiłam w przypadku numeru telefonu.

Kampania polityczna


Kilka lat później tę samą trasę przemierzałam w towarzystwie innego eleganckiego starszego pana i młodej dziewczyny, mojej rówieśniczki. Okolicznościowa rozmowa o pogodzie i warunkach, jakie panują w pociągach, szybko zeszła na kwestie polityczne. Starałam się nie odzywać, skrzętnie pilnując własnych sądów. Starszy pan przekonywał nas do oddania głosu w nadchodzących wówczas wyborach prezydenckich na Włodzimierza Cimoszewicza. Tłumaczył też, że Wojtyła powinien zrezygnować ze sprawowania funkcji papieża z uwagi na zły stan zdrowia. Traf chciał, że podczas tamtej podróży czytałam akurat "Narty Ojca Świętego" Jerzego Pilcha.

Radośnie, z brulionem pod pachą


Chłopcy, którzy wsiedli do pociągu zdążającego w kierunku Krakowa mieli po osiemnaście, może dwadzieścia lat, długie włosy i wytarte spodnie. Weseli, z gitarami i piwem już o ósmej rano, nie mieli nic wspólnego z pijanymi chuliganami posługującymi się podwórkową łaciną. Wozili ze sobą gruby brulion, w którym zbierali wpisy od różnych współpasażerów. Zapełniony do połowy zeszyt był niepowtarzalną pamiątką po trasach, miejscach, przypadkowych nazwiskach i ksywach.

Historia pijanego człowieka


 / Fot. U.A.MarczewskaPodczas jednej z podróży do Krakowa usłyszałam następującą historyjkę: pewni ludzie jadący samochodem dostawczym spostrzegli przy drodze przewrócony rower. Tchnięci przeczuciem zatrzymali się i obok wehikułu znaleźli pijanego do nieprzytomności mężczyznę. Przeszukali go i znalazłszy dokumenty postanowili odstawić go do domu. Miało to być na ich trasie, załadowali więc mężczyznę wraz z rowerem na tył samochodu i pojechali dalej.

Niestety, zapomnieli o śpiącym pasażerze - jego obecność uświadomili sobie ponownie dopiero w Gdańsku, który był celem ich podróży. Skonfundowani, ułożyli nie do końca jeszcze przytomnego pana na ławce przy dworcu kolejowym. Dokumenty zabrali ze sobą, obiecując sobie dostarczyć je do domu mężczyzny kilka dni później, podczas odbywania tej samej trasy.

Zrobili to: gdy zapukali pod wskazany adres, otworzyła im żona ich przypadkowego współpasażera. Po krótkich wyjaśnieniach opowiedziała ciąg dalszy historii, w takiej wersji, w jakiej usłyszała ją od męża. Podobno kilka dni wcześniej upił się z kumem z sąsiedniej wnioski, po czym został zabrany przez UFO i przeniesiony wraz z rowerem do Gdańska. - Ale mówię panom - miała zakończyć opowieść kobieta - teraz nie bierze już do ust ani kropelki!

Gdy rodzice milczą


Podczas podróży nad morze obserwowałam niemiłą sytuację. Dziecko, które jechało wraz z rodzicami w tym samym przedziale było po prostu nieznośne. Sprawa jest oczywiście zrozumiała: dzieci nudzą się długimi podróżami pociągiem, dla nich kilka godzin przeciąga się w wieczność, skrępowaną dodatkowo przymusowym siedzeniem. Rodzice pozwalali jednak malcowi na absolutnie wszystko, łącznie ze skakaniem po fotelach. Staruszka, która siedziała obok mnie patrzyła na chłopca z sympatią.

Gdy ten zauważył jej wzrok, zaczął szarpać trzymaną przez starowinkę reklamówkę. - Zostaw, kochanie - powiedziała spokojnie pani. - Idź sobie stara jędzo! - wrzasnął sepleniąco malec. - Śmierdzisz i jesteś stara, nie chcę żebyś z nami jechała!
Uśmiech na twarzy starszej pani zgasł, a ze strony rodziców znów powiało milczeniem.

Kolekcja historyjek


Nie lubię czekania na dworcu na opóźniający się skład, nie lubię brudu panującego w większości pociągów osobowych i pospiesznych. Nie zamieniam ich jednak na kursujące dziś po całej chyba Polsce busy. Wspólna, pasażerska niedola to wszak okazja do poznania ludzi i ich charakterów. Przynajmniej częściowo: na tyle, na ile pozwoli na to czas podróży i wzajemna ochota do rozmów. A katalog historyjek, z którego tutaj przedstawiłam tylko kilka, zwiększa swą wirtualną objętość.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Najlepsze to było UFO znam podobną historię

Komentarz został ukrytyrozwiń

Intrygująca, zaskakująca, wesoła i zasmucająca na koniec historyjka.
plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

niom;-)zasłużony plus;-) a jakie zdjęcie ładne;-) Ach te kobiety aktorstwo mają we krwi;-) ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)) ...a z małym potworem powinna jechać super niania wychowująca rodziców...:))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.09.2008 03:21

Ja tam mam dużo mini-przygód związanych z pociągiem.Uwielbiam nimi jeździć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alek, ja kilka dni temu wracałam z typowymi blokersami z Warszawy do Krakowa. Było fatalnie, na szczęście obsługa pociągu jakoś rozwiązała sytuację.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.09.2008 20:27

Ja na przykład kiedyś jechałem z Białegostoku (tutaj studiowałem) do Bytomia. W Warszawie wsiedli rozwrzeszczani kibice Legii Warszawa i tak towarzyszyli mi aż do Sosnowca. Oczywiście z kilkoma z nich nawiązałem rozmowę na temat piłki nożnej. I na wszelki wypadek przemilczałem, że jestem kibicem Jagiellonii Białystok.

Wiem, wiem, moja opowieść nie jest zabawna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) świetne, bardzo ciekawie napisane. Faktycznie, co jak co, ale PKP to kopalnia inspiracji :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.