Facebook Google+ Twitter

Obrazy, które mnie urzekły, cz. VIII

Będą w serii tych szkiców pojawiać się kilkakrotnie ci sami artyści, gdyż stworzyli wiele dzieł wartych przedstawienia. Urzekli mnie jako ludzie i malarze, ale bywa też, że dany obraz, o którym akurat piszę, nie oczarował znawców sztuki.

Tak jest właśnie tym razem. Dwa obrazy, które chcę przedstawić, niestety nie zapisały się mocnymi zgłoskami w historii sztuki polskiej. Tak naprawdę nigdzie nawet o nich nie ma wzmianki, a posiadam wszystkie książki poświęcone ich autorowi, Władysławowi Podkowińskiemu. Ale tak to często bywało, że w początkach twórczości obrazy wielu artystów w ogóle nie budziły zainteresowania. Najbardziej wyrazistym przykładem jest chyba Vincent van Gogh, którego własna matka wyrzuciła kilkadziesiąt jego dzieł, a inni ich posiadacze zatykali nimi dziury w oknach. Tutaj na szczęście nie mamy do czynienia z aż tak drastyczną sytuacją, bo te akurat obrazy się zachowały, jednak do tej pory nie wzbudziły zainteresowania zarówno osób współczesnych artyście, a także jego biografom, bo jak wspomniałem wcześniej, żaden z autorów książek piszących o Podkowińskim nie poświęcił im choćby jednego zdania. Jedynie są odnotowane w katalogu jego dorobku wydanym przez Muzeum Narodowe w Warszawie.

Tak naprawdę okres pełnej, dojrzałej twórczości Władysława Podkowińskiego zamyka się w czasie 5 lat. W tym jakże krótkim okresie zdążył on namalować ok. 200 obrazów olejnych. Mówimy tutaj o latach 1889 – 1894 (zmarł 5.01.1895 r.), gdyż wcześniej artysta zajmował się wyłącznie rysowaniem ilustracji do, jak to pięknie ujął Wiktor Gomulicki, „pism obrazkowych”, czyli magazynów ilustrowanych (z kilkoma wyjątkami prób malarstwa olejnego). Do naszych czasów tych obrazów zachowało się jedynie 75. Malarz był dzieckiem Warszawy i tak się jakoś złożyło, że większość jego spuścizny spłonęło w czasie Powstania Warszawskiego. No i jeszcze jedna uwaga. W tym krótkim okresie Podkowiński dokonał dwóch istotnych zwrotów w polskiej sztuce. Przeniósł na polski grunt zasady francuskiego impresjonizmu (wspólnie z J. Pankiewiczem) oraz zainicjował symbolizm.

Obrazy, o których chcę napisać, zostały namalowane w tym samym, 1889 roku i być może obydwa podczas krótkiego pobytu Podkowińskiego w Paryżu. Pierwszy z nich to Wróżba. Choć właśnie tam, w stolicy europejskiej sztuki, Władysław Podkowiński "Wróżba" / Fot. Leszek Lubickidotychczasowy zadeklarowany rysownik „zaraził” się impresjonizmem, to jednak owo płótno do tego kierunku zaliczyć nie można. Jest zbyt ciemne i zbyt tajemnicze. Raczej należy go przypisać początkom eksperymentowania artysty z kolorem i techniką. Widzimy na nim 3 kobiety siedzące na drewnianej skrzyni i klęczącego przy nich młodego mężczyznę ubranego w odzienie raczej nie z epoki współczesnej artyście. To zapewne on ma powiedzieć kobietom, wyciągającym do niego swoje ręce, co ich czeka. Jest zadumany, zapewne w tym właśnie momencie odczytuje z ich dłoni przyszłość. Wspominano kiedyś o podobnym obrazie Podkowińskiego Marzenie, który był eksponowany w warszawskim hotelu Europejskim, w salonie Aleksandra Krywulta, człowieka stawiającego sobie za cel popieranie nowych kierunków w sztuce. Być może to ten sam obraz. Cóż, wydaje się, że marzenie jest niejako tożsame z wróżbą, bo po cóż chodzi się do wróżbitów, jak nie po to, aby dowiedzieć się, czy nasze marzenie ma szansę się spełnić. Ciekawostką jest, że płótno zostało przekazane do muzeum w 1948 roku przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Wcześniejszych jego losów nie znam, zapewne był własnością osoby prywatnej. Zastanawia mnie skąd słynne z okrucieństwa UB weszło w jego posiadanie. Można tylko domniemywać.

Drugie natomiast dzieło już impresjonistycznym na pewno jest. To Pejzaż południowy. Niewielkie obrazWładysław Podkowiński "Pejzaż południowy" / Fot. Leszek Lubicki pokazuje wycinek jakiegoś miasteczka, prawdopodobnie z południa Francji. W szerokim kadrze Podkowiński ujął zarówno budynki jak i drzewo, z liśćmi malowanymi plamami. Kolorystyka i światło ukazane na płótnie nawiązują wprost do impresjonizmu. Wykluczyć należy, że podczas pobytu w Paryżu borykający się z kłopotami finansowymi polski artysta mógł wyjechać tak daleko od stolicy, na południe Francji, aby namalować jeden tylko obraz. Przypuszcza się, że może to być trawestacja lub nawet kopia jakiegoś z obrazów impresjonistycznych, które Podkowiński obejrzał w czasie swojego pobytu w Paryżu. Wiadomo bowiem, że jednym z jego głównych zajęć tam (nikt nie chciał kupić jego rysunków) było zwiedzanie wystaw malarstwa, w tym dokładne zapoznanie się z twórczością Moneta.

Obraz w 1979 roku został przekazany muzeum przez Zarząd Okręgu Gdańskiego Polskich Artystów Plastyków.
Obydwa płótna znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku i są udostępnione do zwiedzania w Oddziale Sztuki Nowoczesnej mieszczącej się w Pałacu Opatów, w Gdańsku-Oliwie.

Wróżba, 1889 rok
technika/materiał: olej, płótno
wymiary: 44,5 cm x 54,5 cm

Pejzaż południowy, 1889 rok
technika/materiał: olej, płótno
wymiary: 42,5 cm x 28,5 cm

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.