Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8861 miejsce

Obrazy które mnie urzekły III. „Szał uniesień”

Czy na początku XXI wieku obraz przedstawiający nagą kobietę siedzącą na rozszalałym koniu może wzbudzić u oglądającego silne emocje? Raczej nie. Ale w końcu wieku XIX wzbudzał. I to jakie.

Wywoływał ten obraz wszelkie możliwe uczucia, od zachwytów, podziwu, fascynacji aż do skrajnych, mówiących, że to wręcz pornografia, choć tych negatywnych tak naprawdę nie było zbyt wiele. Stał się inspiracją także dla poetów, zresztą zgodnie z obowiązującą w tamtych czasach zasadą, że dzieło wybitne najlepiej zostanie zrecenzowane w formie sonetu bądź elegii, czy też poematu, jak uczynił to Wacław Wolski (fragment):

Spojrzałem w obraz ten rozhukany,
Rozpierający żałobne ramy,
Rozwalający Zachęty ściany,
W ten obraz, szałem pijany!
Na wściekłej bestii – kobiece zwierzę
Płomiennych włosów żarem się pali...
Naga, rozkoszy pożąda szczerze
I w przepaść wali!


Oczywiście głosy oburzenia także w owych czasach musiały się pojawić, ale jak pisze Irena Kossowska w swojej książce o Podkowińskim jedynie przez paru zaledwie „filistrów”, postrzegany jako dzieło skandaliczne i obrażające dobre obyczaje, obraz został przyjęty entuzjastycznie przez przytłaczającą większość krytyki i publiczności: nie tylko przyciągał tłumy widzów, ale inspirował poetów, dramaturgów i pisarzy. I mimo, że znawcy sztuki wskazywali w nim błędy rysunkowe, porażał intensywnością wyrazu, gwałtownością ekspresji i dramatyzmem wizji. Przez młode pokolenie twórców uznany został za manifest nowej sztuki, wyraz buntu przeciw zastanym kanonom artystycznym.

Władysław Podkowiński z planami namalowaniem tego płótna nosił się już będąc w Paryżu, w 1889 roku, gdzie wraz ze swoim przyjacielem, Józefem Pankiewiczem, udali się, aby poznać nowe trendy w sztuce. Był to okres fascynacji naszych malarzy impresjonizmem, kierunkiem prawie w Polsce wtedy nieznanym więc obraz ten miał być w pierwszej wersji utrzymany w tym właśnie stylu. Jednakże już w 1893 r. zanurzył się artysta w nurt malarstwa symbolicznego, (być może pod wpływem swojej nieuleczalnej choroby), które było prawie bezkolorowe i pod tym względem ubogie malarsko. Szkice do tego dzieła Podkowiński tworzył przez kilka lat, a samo płótno malował w Warszawie przez trzy miesiące, na przełomie lat 1893-1894, będąc już w ostatnich tygodniach pracy ciężko chory, a część nawet tworzył leżąc w łóżku. Zresztą rok po ukończeniu obrazu zmarł w wieku 29 lat na gruźlicę nie chcąc się leczyć, czy wręcz abnegując swoją chorobę.

Szał uniesień zwany potocznie po prostu Szał jest obrazem o rozmiarach w miarę potężnych, mający ponad trzy metry wysokości oraz ponad dwa i pół metra szerokości. Przedstawia on nagą kobietę siedzącą na Szał uniesień / Fot. Wikipediakoniu, lub jak twierdzą niektórzy, apokaliptycznej bestii, która konia przypomina, a z jego pyska toczy się piana. Niewiasta obejmuje go za szyję, ma zamknięte oczy i rozwiane włosy, które łączą się z końską grzywą. Jeden z recenzentów (Stanisław Karpowicz) w 1894 roku pisał o tym płótnie niezwykle kwieciście, nawiązując przede wszystkim do jego wymowy erotycznej: tło obrazu, doskonale do jego treści przystosowane, przedstawia chaos ze światła i cieni złożony. W tym chaosie dzika siła w postaci czarnego potwora unosi powolne zmysły wymuskanej cywilizacją niewiasty... Cóż właściwie widzieliśmy w obrazie Podkowińskiego? Burzę namiętności, a ściślej dwie, jedną błyskawicą rozniecone burze w dwu krańcach zwierzęcego świata wcielone; w pełnej siły i energii dzikiej bestii oraz w uległej zmysłów porywom, obezwładnionej szałem kobiecie. Zwierzę i człowiek, jedną podnieceni żądzą, pospołu mkną w nieskończoność: zwierzę rozszalałe w swych chuciach, człowiek upojony do obłędu namiętności czarem.

Szał został wystawiony na osobnej ekspozycji jednego obrazu w warszawskiej Zachęcie wczesną wiosną 1894 roku. Od samego początku pokazowi towarzyszyła aura sensacji. Ale wiadomo nie od dzisiaj, że dzięki takiej skandalicznej atmosferze, wystawa zyskuje na popularności. Podobno tylko pierwszego dnia obejrzało ją tysiąc osób. Trwała ponad miesiąc i w tym czasie do Zachęty przybyło ok. dwunastu tysięcy ludzi. Dzień po jej zakończeniu, w kwietniu tegoż roku, zawitał tam także sam Władysław Podkowiński. Poprosił woźnego o drabinę, postawił ją koło swego obrazu, wspiął się na odpowiedni szczebel i ostrym nożem zaczął ciąć płótno. Czyżby jakiś szał wstąpił w autora Szału uniesień?

Raczej nie był to efekt szaleństwa malarza, gdyż w czasie tego niszczycielskiego aktu był, według świadków, zdarzenia całkowicie spokojny. Krążyły wtedy po Warszawie pogłoski czy raczej plotki, że czyn ten miał podłoże personalno –Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach, Szał po prawej / Fot. Leszek Lubicki obyczajowe. Artysta kochał się w pewnej kobiecie z towarzystwa, w dodatku mężatce. Co prawda dziewoja ta była brunetką, ale jej rodzina dopatrzyła się w sportretowanej osobie niezwykłego podobieństwa. Za taką interpretacją przemawiał fakt, że Podkowiński główne cięcia zadał w miejscu, gdzie znajduje się postać kobiety. Ostatecznie obraz już po śmierci artysty został odrestaurowany. Przez kilka następnych lat był eksponowany dzięki matce Podkowińskiego (artysta był półsierotą) w różnych polskich muzeach, by w końcu zostać sprzedanym Feliksowi Jasińskiemu, który przekazał go w darze Muzeum Narodowemu w Krakowie, gdzie możemy obecnie go oglądać, dokładnie w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach.

Tak naprawdę do dzisiaj na pewno nie wiadomo, co malarza skłoniło do pocięcia swojego dzieła. Prawdopodobnie pozostanie to na zawsze zagadką. Sam Podkowiński nigdy wprost nie wypowiedział się na ten temat, a jego wyjaśnienia były zagmatwane i niejasne. Niemniej czyn ten, który nazywano wręcz „dzieciobójstwem”, choć i także miłością twórcy do swego dzieła, a następnie rychła śmierć młodego artysty spowodowały, że stał się on wręcz obrazem nieśmiertelnym.

Szał uniesień, 1894 rok
technika/materiał: olej, płótno
wymiary: 310 cm × 275 cm

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Pani Izabello, to tylko znak, że wybitne obrazy nie tylko inspirowały poetów w przeszłych wiekach. Dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja też mam wspomnienia związane z tym obrazem, to niesamowity obraz. Tak mnie fascynował, że napisałam miniaturkę - pt. Szał

ty naga spragniona
dosiadłaś rumaka
włosy na wietrze rozwiane
zuchwale objęłaś go ciałem
i toniesz w szale rozkoszy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam sentyment do tego obrazu, bo po pierwsze jego reprodukcja znajdowała się na ścianie w mieszkaniu rodziców - więc był przeze mnie opatrzony, po drugie ciekawe odniesienia do niego natrafiałam w literaturze, po trzecie - pięknie prezentuje się w Muzeum Narodowym w Krakowie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.