Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5990 miejsce

"Obrona Częstochowy". Najlepsza adaptacja eposu Sienkiewicza

Bogato ilustrowana edycja „Obrony Częstochowy” Jadwigi Janczewskiej stała się faktem dzięki Towarzystwu im. Henryka Sienkiewicza. Do czytelników trafia niebywała rzadkość – artystyczna adaptacja fragmentów „Potopu” Henryka Sienkiewicza.

Jadwiga Janczewska, Obrona Częstochowy. Opowiadanie z czasów wojny szwedzkiej zaczerpnięte z powieści pt. „Potop” Henryka Sienkiewicza, Wydawnictwo Polihymnia, Lublin 2013 / Fot. okładka książki Znamieniem ogromnej poczytności i artystycznych wartości Potopu (podobnie jak i innych części Trylogii) Henryka Sienkiewicza było opracowywanie przeróbek tego arcydzieła dla ludu i młodzieży. Mnożyły się one wraz z kolejnymi edycjami pierwowzoru, by zaspokoić potrzeby czytelnika niewyrobionego. Wśród uproszczonych, skróconych wersji wszystkich powieści historycznych wyróżnia się przeróbka, jakiej dokonała szwagierka i powierniczka pisarza, siostra jego pierwszej przedwcześnie zmarłej żony, Jadwiga Janczewska. Jest to adaptacja najsławniejszych fragmentów Potopu – dziejów obrony jasnogórskiego przybytku podczas najazdu szwedzkiego w 1655 roku za panowania Jana Kazimierza.

Książka ukazała się dwukrotnie w 1897 i 1902 roku pod długim tytułem Obrona Częstochowy. Opowiadanie z czasów wojny szwedzkiej zaczerpnięte z powieści pt. „Potop” Henryka Sienkiewicza przez S.J. Dzięki Wydawnictwu Polihymnia i Towarzystwu im. Henryka Sienkiewicza otrzymujemy oto współczesne wydanie tej książki, opatrzone wstępem Lecha Ludorowskiego, inicjatora wznowienia cennej publikacji oraz posłowiem Anny Wzorek, a także niezbędnymi objaśnieniami. Wydanie otrzymało wyjątkową szatę edytorską, której częścią jest liczny zespół ilustracji, będących fotokopiami dzieł malarskich ze zbiorów klasztoru jasnogórskiego. Po raz pierwszy książka ukazuje się pod faktycznym nazwiskiem autorki, a nie inicjałem, odnoszącym się do jej panieńskiego nazwiska (co było przyczyną błędnego przypisania tego tekstu przez bibliografów innej osobie Janinie Sedlaczkównie, redaktorce z wykształceniem pedagogicznym.

O ile większość przeróbek dzieł Henryka Sienkiewicza powstawała z inicjatywy adaptatorów pisarzowi obcych, o tyle ta została opracowana przez osobę mu bliską i na jego życzenie. Książkę uznaje się za najlepszą adaptację jasnogórskiego epizodu Potopu – taką „jakby ją sam Sienkiewicz ułożył”. Wprawdzie Jadwiga Janczewska nie była literatką, jednak cenił ją autor Bez dogmatu ze względu na jej zmysł humanistyczny i estetyczny. Niejednokrotnie konsultował z nią swoje zamiary twórcze, liczył się z jej zdaniem. O okolicznościach powierzenia jej niełatwego zadania przerobienia powieściowego obrazu kulminacyjnych scen oblężenia Częstochowy pisze we wstępie profesor Lech Ludorowski, który uznał, że przypomnienie zapomnianej opowieści służy przede wszystkim funkcjom poznawczym.

Warto jednak zauważyć, że adaptacja Jadwigi Janczewskiej wychodzi naprzeciw współczesnemu zapotrzebowaniu na tego rodzaju wydawnictwa – stanowiące pomost do wielkiego arcydzieła. Autor „Wstępu”, wybitny sienkiewiczolog, Lech Ludorowski, inicjator wielu wydawniczych rarytasów, takich jak bibliofilskie edycje dzieł Sienkiewicza, ocenił obszerne opowiadanie Janczewskiej jako godną najwyższego uznania, „najlepszą adaptację wspaniałej, porywającej wizji obrony jasnogórskiego sanktuarium”. Przywracając książce właściwe autorstwo, badacz reaktywuje jej czytelniczy żywot. Podkreśla przy tym, że książka stanowi wartościowe wydawnictwo nie tylko dla młodzieży, ale i dla szerokiego grona czytelników.

Lech Ludorowski zaznaczył, że opowiadanie Janczewskiej z powodzeniem mogą czytać miłośnicy dzieł pisarza, bo przypomina ona „nieśmiertelne karty arcydzieła”. Jednakże jest też lekturą alternatywną dla tych, którzy „nie mają czasu czytać Potopu, monumentalnej epopei w 6 tomach i 95 rozdziałach (przedstawiającej ponad 350 aktywnych postaci), zapisanej prawie 33 tysiącami zdań”, czy też „nie potrafią już przeżywać „Trylogii” w takim uniesieniu, jak Reymont (który przez swoją ekstatyczną lekturę zapomniał o „Bożym świecie” i stracił posadę na kolei)”. Adaptacje arcydzieł, jak przekonuje historyk literatury, zachowują niekiedy walory oryginału. Tak jest w przypadku tego opowiadania, które nie utraciło „fascynującej siły i czaru estetycznego”, jaki cechuje pierwowzór.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Bardzo dziękuję za ważne słowa, przytoczenie myśli, którym zazwyczaj niektórzy posłuchu nie dają. Sienkiewicz jest bardzo potrzebny - tak wtedy, gdy nie było Polski na mapach, jak i teraz, gdy jest i dla niej trzeba żyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Redaktor naczelny „Sieci Historii”. Prof. Jan Żaryn w słowie wstępnym do czerwcowego numeru napisał: "... Doświadczenie powstania styczniowego zamroziło marzenia i wprowadziło potomków polskiej szlachty (ziemiaństwo i inteligencję) w stan destrukcyjnego de facto realizmu politycznego. W ten świat, w którym zabroniono nam mieć marzenia o Niepodległej, wszedł Henryk Sienkiewicz ze swoim słowem. Stał się wychowawcą „pokolenia niepokornych”, które wywalczyło z czasem Polskę Odrodzoną – wbrew światu, który jeszcze w 1914 r. nie widział „sprawy polskiej”.

Teraz ten "wychowawca" nie jest nam już potrzebny?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Elżbieto, jakże mi miło odkryć, że książka Janczewskiej ożywiła Pani wspomnienia - bardzo piękne i nadzwyczajne, godne pozazdroszczenia - tym bardziej godne, że tkwią w pamięci z tak wczesnego okresu. Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Adrianno , dziękuję pięknie za publikację .Mam nadzieję ,że książkę zdobędę.
Wróciłam pamięcią do dzieciństwa . Ciocie zakonnice zorganizowały występy [ było to na wakacjach u babci na wsi wielkopolskiej ] " Obrona Częstochowy ".
Pamiętam , byłam Sarenką i deklamowałam....ja Sarenka jestem dzika lada moment gdzieś pomykam . Przyszłam jednak do swej Pani aby pokłon złożyć w dani
I dalej [ tyle pamiętam ] Ksiądz Kordecki się nie boi dalej Częstochowy broni , wreszcie im się naprzykrzyło walczyć z Matki Bożej siłą.
Przepraszam za osobiste wspomnienia , było to bardzo bardzo dawno temu .Miałam może 8 lat :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się, Basiu, to niełatwa misja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adrianno, moim zdaniem nie powinno się eliminować z przestrzeni szkolnej tak cennych dzieł tłumacząc to brakiem ich zrozumienia przez młodzież. Może raczej należy pomóc jej to zrozumieć i choć trochę zachęcić, co z pewnością uczyni książka Jadwigi Jankowskiej. Dzieła Sienkiewicza są obszerne, owszem, ale wydaje mi się ,że mimo to można do ich przeczytania młodzież przekonać. Bardzo ważna jest znajomość naszej historii, pamięć o jej bohaterach. Czasy się zmieniły. Dla nas książki były podstawowym źródłem wiedzy lub jedyną rozrywką. Obecnie młodzież żyje w innym-wiadomym nam wszystkim -świecie. Jednak nieobecność NARODOWYCH DZIEŁ na liście lektur nie powinna mieć mieć miejsca z tak błahego powodu. Może raczej warto zacząć "pracę u podstaw", zamiast skazać na zapomnienie tak cenną literaturę? Dobrze, że takie książki jak "Obrona Częstochowy" powstają. Mogą stać się pomostem i przygotować przyszłego czytelnika do odbioru "sienkiewiczowskiego języka". Ta książka może być jedną z form takiej pracy. To jednak tylko mała "kropla w morzu" i sama, bez wsparcia z tym poważnym problemem nie wygra.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się, że ta adaptacja to musi być rarytas! Jestem ciekawy, jak szwagierka Sienkiewicza zmieniła fabułę. Myślę, że to zaciekawi każdego, kto zna 'Potop" choćby z filmu. A może by tak sfilmować "Obronę Częstochowy"?! To byłaby konkurencja dla "Potopu" Hoffmana!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za komentarze i zainteresowanie publikacją. Mam nadzieję, że przeróbka Janczewskiej będzie konkurowała skutecznie z innymi książkami dla młodzieży, że zachęci do przeczytania oryginału, od którego znaczącą odbiega w konstrukcji fabularnej, ale nie stylistycznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adrianno, dziękuję, jak zwykle wspaniała relacja !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem jeśli tylko książka nie utraci wspomnianej w artykule „fascynującej siły i czaru estetycznego, jaki cechuje pierwowzór." oraz nie zubożeje pod względem oddania prawdy historycznej, może być cenna i bardzo przydatna. Znamy życie i wiemy, że kiedy młody człowiek - jeszcze dziecko właściwie, ma przed sobą 33 tysiące zdań "do pokonania" i 350 postaci do poznania, może się zniechęcić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.