Facebook Google+ Twitter

Obrona honoru polskich kobiet w Australii

Po długich staraniach, publikuję historię spontanicznej obrony honoru polskich kobiet w Australii.

Pani Barbara Halina Gula podczas pobytu na południowym wybrzeżu Australii nad Oceanem Indyjskim. / Fot. Zdjęcie: Pastor Jerzy Lipski; Oprawa artystyczna: Barbara Halina GulaJest rok 1985, polska jesień, druga połowa października, w Australii zaczyna się wiosna. Nieopodal miasteczka Ichucca, w sobotni wieczór, odbyło się fascynujące zdarzenie.

Właśnie wtedy pani Barbara Halina Gula z grupą znajomych wybrała się o zachodzie słońca nad rzekę Murray, w celu skorzystania z przybrzeżnej kąpieli. W toku prowadzonych rozmów wynikła sprawa kiepskich osiągnięć Polek, na niedawno odbytych pływackich imprezach sportowych. Z tego wszystkiego zrodził się zarzut sformułowany: "Wy, kobiety z Polski nie umiecie pływać".

Pani Barbara, chcąc utrzeć nosa, postanowiła z młodzieńczą fantazją pokazać, że nie jest to prawdą. Postanowiła przepłynąć na drugi brzeg, szerokiej w tym miejscu, rzeki Murray. W trakcie przepływu, na głębinie dało się wyczuć pod powierzchnią jakiś dziwny śliski kształt, co pani Barbara skojarzyła z wodorostami. Również w tym czasie na głębinie złapał skurcz, dlatego pani Barbara starała się, oszczędzając siły, płynąć głównie stylem klasycznym, odpoczywając w międzyczasie na plecach.

Po przepłynięciu rzeki, okazało się, że drugi brzeg rzeki jest wybetonowany i że znajduje się tam oszalowanie, uniemożliwiające wydostanie się na brzeg (związane najprawdopodobniej ze znajdującym się w tym miejscu mostem). Przepłynięcie z powrotem nie mogło już być możliwe z powodu znacznej szerokości rzeki, która nadwyrężała siły, jak i przede wszystkim z coraz szybszym nastawaniem zmierzchu. Dzięki, jak twierdzi pani Barbara, pomocy bożej, po krótkiej modlitwie, udało się zachować zimną krew, która pozwoliła uzyskać myśl, że wystarczy się poddać nurtowi rzeki, aby trafić na tę część brzegu pozbawioną oszalowania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

A ja myślę że ta Pani jest nie zodiakalnym BARANEM tylko takim zwykłym polskim. Zachowała się jak przysłowiowy Polak. Który to myśli dopiero po fakcie i żałuje że wcześniej nie pomyślał. Przez takie postępowanie mamy b. dużo inwalidów, na wózkach. honoru bronić należy z głową bo bez niej to nikomu na nic takie dowody.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Małgorzato przekażę rzecz jasna, dziękuję. :-)

Oczywiście jest to historia zaprezentowana w skrócie, aby Mama (pani Barbara) sam mogła przy osobistej relacji dodać szczegóły, rysujące pełny bieg wydarzeń z tego frapującego zdarzenia. ;-)

Pozdrawiam,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Macieju, proszę pozdrowić Mamę ode mnie. To wspaniała kobieta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, (niestety) pani Barbara to zodiakalny rak..bądź lew, jeśli uwzględnić przesunięcie osi wszechświata ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbara jest pewnie zodiakalnym strzelcem ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję, za przychylnie przyjęcie artykułu. ;-)

Pani Małgorzato, przekazałem mamie, bardzo dziękuje i serdecznie panią pozdrawia. :-)

Panie Piotrze, ma pan trudności w wysławianiu się? Nie bardzo rozumiem o co panu chodzi... O ile wiadomo, krokodyle występują w stanie dzikim bardziej na północnej części kontynentu, niż na południowej. Poza tym proszę więcej nie SPAMować!, starszy człowiek, powinien być dobrym przykładem dla młodzi, a nie.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich! :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapomniano jej powiedzieć o krokodylach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I żarty nie na miejscu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Muszę przyznać, że pani Barbara Halina Gula świetnie się spisała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.