Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

125675 miejsce

Obrońcy Krzyża

Na placu przed Pałacem Prezydenckim widać nie tylko zagorzałość fanatyków religijnych, ale także wewnętrzny rozłam kościoła i bezsilność władzy.

Dzisiejsze wydarzenia pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie zbiegły się z oglądanym przeze mnie wczorajszego wieczoru filmem "Anioły i Demony'". Patrząc na osoby walczące w Warszawie ze służbami porządkowymi, z władzami i z opinia publiczną w imię obrony krzyża nasunęła mi się taka myśl "kościół w kościele'". Jak to inaczej nazwać, gdy mamy do czynienia z grupą osób, które oświadczają swoim zachowaniem, że są zagorzałymi chrześcijanami, walczą w obronie krzyża, który bądź co bądź jest symbolem kościoła.

Wspomniałem na początku o filmie "Anioły i Demony'', bo tak to wyglądało jakbyśmy mieli do czynienia z Iluminatami, albo z grupą prawych chrześcijan nawracających na środku placu zbuntowanych księży. Czy w narodzie polskim zagubiła się gdzieś logika postępowania? Czy fanatyzm religijny osiągnął już taki poziom, że sam kościół nie może sobie z tym poradzić, ale za wszelką cenę nie chce przyznać się do istnienia owego problemu? Może nadszedł czas na zrobienie pierwszego kroku w stronę rozdziału państwa od kościoła? Myślę, że na te pytania dzisiaj odpowiadało sobie wielu polaków, którzy mniej lub więcej interesują się losami kraju.

Gdzieś w tle przepychanek, rzucanych wyzwisk, gróźb ze strony tłumu, rysuje się postawa polskiego rządu. Jedni pochwalają, drudzy ganią decyzję o pozostawieniu krzyża, ale czy tak zachowują się władze w krajach o silnej państwowości? Nie mówię tu o stosowaniu metod poprzedniej epoki, ale w jakiś sposób tłum należy okiełznać, dać mu do zrozumienia kto tu rządzi. Nie siłą, przemocą i gwałtem, ale zdecydowaną, konkretną decyzją. Postępując tak jak w dniu dzisiejszym rząd pozwolił fanatycznemu tłumowi odczuć, że wygrał. Rozumiem ostrożność polskiego rządu, jego zachowawczość i skrępowanie w takiej sytuacji, może lepiej poczekać, dać czas do przemyśleń sobie i protestującym? Przecież sprawa religii jest w naszym kraju tematem nad wyraz delikatnym i drażliwym.

W świetle postawionych pytań, możemy sobie odpowiedzieć, czy żyjemy w kraju o tak silnej, stabilnej władzy o jakiej jesteśmy zapewniani każdego dnia, czy rozdział państwa od kościoła istnieje, czy jest możliwy przy obecnym nastawieniu społeczeństwa? W wielu umysłach kreuje się prosta odpowiedź "NIE''. Może kroki podejmowane przez rząd, kościół są tylko chwilowym wizerunkowym zabiegiem, który ma przynieść korzyści w przyszłości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.