Pozycja materiału w rankingach:
Sekta - powiedział o nich biskup Tadeusz Pieronek. Obsesjonaci - uważa psycholog Ewa Woydyłło. Obrońcy krzyża mówią o sobie: My, prawdziwi Polacy. Świat postrzegają w dwóch kolorach: czarnym i białym, i w dwóch wymiarach: dobra i zła, pisze Anita Czupryn.
Pani Joanna. We wtorek 3 sierpnia zobaczyła ją w telewizji cała Polska, jak próbowała przywiązać się do krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Funkcjonariusze BOR wykręcili jej wtedy ręce i wyprowadzili poza barierki oddzielające dziedziniec Pałacu od ulicy. W środę wieczorem pani Joanna znów jest na Krakowskim Przedmieściu. Nie bacząc na silny ból rąk, przedziera się przez wiązanki kwiatów i palące się znicze. Przechyla się przez metalowe barierki, które o świcie ustawili policjanci, na dobre oddzielając krzyż od pilnującej go grupy zwanej jego obrońcami. Kamery i aparaty fotograficzne idą w ruch. Rejestrują, jak kobieta, nie zważając na szpaler policjantów i borowców stojących wokół krzyża, próbuje przywiązać do niego biało-czerwoną flagę. Ale czujny funkcjonariusz BOR podbiega, chwyta ją za rękę, szarpie flagę. - Puść ją! Zostaw flagę! - krzyczą ludzie po drugiej stronie barierek. Pani Joanna nie odpuszcza i uparcie robi to, co postanowiła. Okrzyczany funkcjonariusz rezygnuje i odchodzi. Obrońcy krzyża biją kobiecie brawo. Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Henryk Kokot 09.08.2010 07:15
Pani Magdo, dlaczego odziera Pani z człowieczeństwa, tych, którzy uważają, że prywatne animozje prezesa powinny ustąpić wobec wspólnego dobra, jakim jest Polska? "Tak zwykle - po ludzku", zachowują się obrońcy krzyża zmanipulowani kaczyńsko-medialną propagandą, oni jeszcze wierzą, że dokonano zbrodni. Mniejsza o to, w co wierzą. Poseł i szef największej opozycyjnej partii powinien jednak uczestniczyć w zaprzysiężeniu prezydenta, bo Polska to nie jego prywatny folwark, a ceremonia zaprzysiężenia to nie urodziny, tylko Święto demokracji i państwowości. Prywatnie może się czuć obrażony, urażony, znieważony i przegrany, jednak jako poseł reprezentuje swój i partii elektorat, ta nieobecność jest więc zniewagą dla demokracji i Polski, która miała być ponoć "najważniejsza". Czy zapowiedź odmowy współpracy z demokratycznie wybranymi władzami nie jest czasem anarchią, nie jest działaniem na szkodę kraju, czy wreszcie nie jest nawoływaniem do otwartej wojny politycznej. W imię urażonej dumy i niespełnionych ambicji, pan prezes właśnie obraca w niwecz dorobek polityczny połowy swojego i brata życia. Niestety, osobiście nie znajduję żadnych słów na usprawiedliwienie zachowania prezesa PiS, wyraziłem się na ten temat dość jasno tu link
Ryszard Jan Zagórski 08.08.2010 18:42
Świetny tekst rozpętał dziwną dyskusję. Gdyby Nie wypadek pod Smoleńskiem..., gdyby nie brat... gdyby nie wybory, a gdyby nie krzyż... Gdyby każdy zrobił co do niego należało, należy, będzie...? Co wtedy? Afera, awantura, czy zadyma... link
Magda Wieczorek 07.08.2010 21:29
Tak, ma pan rację panie Zdzisławie , J. Kaczyński miał prawo nie uczestniczyć w zaprzysiężeniu Prezydenta. Każdy normalny człowiek to chyba rozumie. Tak zwykle po ludzku. No, tylko człowieczeństwo nie każdemu pisane.
Mariusz Kiereś 07.08.2010 20:40
„Opowieści o polskich kapliczkach” - Wiktor Zin
Podpowiedź czy Krzyż powinien sta tam gdzie stoi
„ Innym elementem decydującym o lokalizacji kapliczek, figur czy krzyży, była uświęcona tradycją chęć oddania ludzkiej zbiorowości pod Bożą opiekę…”
„ Przebadawszy dziesiątki różnych przykładów wypada zauważyć, że lokalizacja kapliczki czy krzyża, zawsze miała swe głębsze, jakby ideologiczne, uzasadnienie, swoje osadzone w historii korzenie. To, co mogliśmy zobaczy nad ziemią było po prostu zmaterializowaniem tego, co przestało istnieć nawet w pamięci przemijających pokoleń”
Jeśli jesteś Polakiem to jest to również Twoje dziedzictwo i wartość.
Polecam tą lekturę.
Jadwiga Kowalczyk 07.08.2010 18:21
Panie Zdzisławie - gdyby nie katastrofa, to należy domniemywac, że prof.Lech Kaczyńki nie zostałby prezydentem, bo szanse miał raczej liche: w każdym przypadku Jarosław tracił możliwość na rządzenie krajem z tylnego siedzenia.
Oczywiscie, teraz to jest gdybanie w obie strony i równie dobrze mozemy mówic, że gdyby babcia miała drucik, to byłby prasol.
No, ale publicznie, gromko i dość obrzydliwie takiemu gdybaniu przewodzi Jarosław;
Jak niesie wieść gminna, zwany już w Polsce "Jarosławem Pierwszym i Ostatnim".
Wiesław Tuszyński 07.08.2010 13:24
Sezon ogórkowy to teraz bylejakość w mediach polityka na urlopie to trzeba czymś zainteresować ludzi i oglądalność podnieść.
Henryk Kokot 07.08.2010 13:02
Można także domniemywać, że gdyby nie katastrofa, PiS cieszyłby się "aż" 20 procentowym poparciem. Zapraszam tu link
Jadwiga Kowalczyk 07.08.2010 12:42
Ostatnio pan Kaczyńskie powiedział, że Komorowski został prezydentem przez nieporozumienie cyt..." bo - jak tłumaczył - jest przekonany, że "bardzo wiele osób, które na niego głosowały zapateryzmu w Polsce nie chce".
oraz,
ponieważ (cyt.) "że jest pewien, że gdyby Komorowski zdecydował o usunięciu krzyża spod Pałacu przed wyborami na pewno by ich nie wygrał."
Można więc, posługując się podobnym rozumowaniem domniemywac, że gdyby nie żyjący prezydent nie miał brata/blizniaka/eks premiera/szefa opozycyjnej partii to -
1. nie byłoby pochówku na Wawelu
2. nie byłoby politycznej zadymy o krzyż pod pałacem prezydenckim
Alicja Pionkowska 07.08.2010 11:50
Fakt, że nieomal wszystkie media interesująją się tymi osobami sprawia, że tak, a nie inaczej zachowują się.
Małgorzata Najda 07.08.2010 11:44
Izo, Niemcy nazwali wreszcie rzecz po imieniu i bardzo dobrze:)
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +2202)