Facebook Google+ Twitter

Obrządek łaciński wraca do kościołów: Komunia na rękę?

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-11-03 07:41

Papież Benedykt XVI zezwoli kapłanom na sprawowanie mszy świętych według liturgii łacińskiej. Nie podano jeszcze daty, ale jest już gotowy tzw. indult powszechny, czyli dokument, który potwierdza to, że mszał Piusa X wraca do łask.

Msza święta według liturgii posoborowej w kościele w Tychach. Arkadiusz ŁawrywianiecPoczątkowe doniesienia londyńskiego "The Times" oparte były na informacjach od jednego z londyńskich księży, który to miał dowiedzieć się rewelacji od kardynała Josepha Zena. Dopiero kilka dni później wiadomość ta doczekała się potwierdzenia ze strony Radia Watykańskiego - a to oznacza, że możemy być pewni jej prawdziwości. Później indultem powszechnym zajęły się też media włoskiego episkopatu.

Wszystko zatem wskazuje na to, że wkrótce msza w liturgii łacińskiej funkcjonować będzie mogła na równych prawach jak dotychczasowa liturgia posoborowa. Dotąd ksiądz, który chciał sprawować mszę w rycie trydenckim, musiał każdorazowo uzyskać pisemną zgodę biskupa. Teraz sytuacja się zmienia - ksiądz ma wolną wolę, a jeżeli biskup z jakichś powodów nie zgadza się na mszę w starej liturgii, to musi wydać pisemny zakaz w tej sprawie.

Czy taki zwrot jest dla komentatorów życia Kościoła powszechnego zaskoczeniem? Oczywiście nie. Wiele bowiem wskazywało na to, że Benedykt XVI z powrotu do mszy trydenckich uczyni symbol swojego sposobu myślenia. Myślenia życzliwego tradycji, czerpiącego siłę z powrotu do korzeni i odnajdywania głębokiego sensu w konserwatywnym podejściu do wiary (powszechne spłycanie papieskiej myśli do jego nienowoczesności, niechęci do wyświęcania kobiet czy odrzucania uznania roli antykoncepcji tylko szkodzi zrozumieniu Benedykta XVI).

Papież już za czasów swego pontyfikatu kilka razy dawał do zrozumienia, że pragnie powrotu do liturgii łacińskiej. Co - być może wbrew pozorom - nie jest wcale takie oryginalne. Swoim stanowiskiem ujął wiele środowisk, które takie życzenie wyrażały niemalże od reform po Soborze Watykańskim II.

Ważnym sygnałem, który mógł świadczyć o poglądzie Benedykta XVI na msze trydenckie, były próby jego zbliżenia z lefebrystami. Bractwo Piusa X - międzynarodowe stowarzyszenie zrzeszające księży tradycjonalistów - powstało właśnie na gruncie odrzucenia innowacji wprowadzonych przez Sobór Watykański II. Uważają oni zreformowany przez Pawła VI w roku 1969 ryt mszy za ważny, ale niegodny.

Kiedy 1988 roku Jan Paweł II ogłosił w "Ecclesia Dei", że abp Lefebvre i czterej wyświęceni kapłani są ekskomunikowani, powszechnie uznano ich za schizmatyków. Jednak w 2000 roku rozpoczęły się rozmowy z Bractwem. Trzy lata później zezwolono katolikom na udział w mszach sprawowanych przez księży lefebrystów. Jednak dopiero w czasach Benedykta XVI sprawa nabrała tempa. Watykan wciąż dawał do zrozumienia - ostatnio wiosną - że lefebryści nie powinni być traktowani jak schizmatycy.

Komunia na rękę?

Ze sposobem odprawiania mszy świętej łączy się ściśle kwestia udzielania komunii na rękę. To właśnie przy okazji burzliwej debaty na temat komunii, która miała miejsce w Polsce mniej więcej rok temu, publicznie zabierali głos przedstawiciele środowisk, które od lat walczyły o pełne prawa dla mszy trydenckiej. Można się spodziewać, że przy okazji bulli Benedykta XVI w sprawie mszy łacińskiej, kwestia komunii wypłynie znowu.

Burza w Polsce wywołana została zapowiedzią prymasa, że w archidiecezji warszawskiej wyda zezwolenie na udzielanie komunii nie tylko do ust, ale i na rękę. Choć prymas uzasadniał, że taka nowa możliwość jest niczym innym jak okazaniem pełnego zaufania wobec wiernego, to osoby skupione wokół dwumiesięcznika Christianitas podjęły pewne działania w obronie tradycji. Pojawił się nawet list otwarty w tej sprawie. Powoływano się na stare dokumenty watykańskie, z których ma wynikać, że przyjmowanie komunii na rękę zostało wprowadzone podstępem, a cały ten pomysł to jeden z błędów okresu po Soborze Watykańskim II.

Warto przy tej okazji sięgnąć do ciekawego i zwięzłego opracowania ks. Bartosza Adamczewskiego publikowanego w portalu mateusz.pl. Ks. Adamczewski dowodzi, że nie ma co prawda dokumentów watykańskich zachęcających do przyjmowania komunii na rękę, ale też nie ma dokumentów tego zabraniających. Najnowsza instrukcja Kongregacji ds. Kultu Bożego z 2004 roku mówi m.in.: "Nie wolno odmawiać Komunii św. nikomu z wiernych, tylko dlatego że na przykład chce ją przyjąć na klęcząco lub na stojąco. Każdy wierny zawsze ma prawo według swego uznania przyjąć Komunię św. do ust, jeśli ktoś chce ją przyjąć na rękę to w regionach, gdzie Konferencja Biskupów za zgodą Stolicy Apostolskiej na to zezwala, należy mu podać konsekrowaną Hostię. Ze szczególną troską trzeba jednak czuwać, aby natychmiast na oczach szafarza ją spożył, aby nikt nie odszedł niosąc w ręku postacie eucharystyczne. Jeśli mogłoby zachodzić niebezpieczeństwo profanacji, nie należy udzielać wiernym Komunii na rękę".

Czym był Sobór Watykański II

Jak dotąd ostatni sobór w Kościele katolickim, niosący doniosłe zmiany. Otwarty przez papieża Jana XXIII 11 października 1962 roku, a zakończony już przez Pawła VI 8 grudnia 1965 roku. Odbyło się siedem sesji soborowych. W obradach uczestniczyło 3058 tzw. ojców soborowych i kolejne tysiące ekspertów. Obradom mogli przysłuchiwać się goście.

Powszechnie uważany jest za najważniejsze wydarzenie w dziejach chrześcijaństwa w XX wieku. Przemiany, jakie później nastąpiły w Kościele powszechnym, były tak głębokie, że zaczął funkcjonować podział na Kościół przedsoborowy i posoborowy, jako określenie Kościoła tradycjonalistycznego i zamkniętego oraz nowoczesnego, otwartego na człowieka, pozbawionego zbędnych formalizmów (chodzi oczywiście nie tylko o liturgię, ale także np. o kwestie ekumenizmu czy apostolstwa świeckich). Ważnym faktem z czasów Soboru było nawiązanie kontaktów papieża Pawła VI z patriarchą Konstantynopola Atenagorasem. W grudniu 1965 roku zostały odwołane ekskomuniki, którymi w 1054 roku obłożyli się wzajemnie ojcowie Kościoła rzymskiego i konstantynopolitańskiego.

Oczywiście dyskusja nad konsekwencjami Soboru trwa do dziś. Z jednej strony uważany jest za źródło zbytnich rewolucji, które jako zerwanie z tradycją mogą Kościołowi zaszkodzić. Z drugiej strony słychać krytykę środowisk, które twierdzą, że Sobór mógł pójść z wewnętrznymi zmianami jeszcze dalej. Na tę debatę nakłada się kryzys Kościoła i odpływ jego wyznawców. Triumfują postępowcy twierdząc, że tylko otwarcie się na współczesne problemy człowieka, może skłonić ludzi do powrotu do wiary. Ale słychać i inne opinie - to zerwanie z tradycją pogrążyło Kościół.

Dobrym przykładem intelektualnej debaty podczas Soboru i po nim, jest postawa Josepha Ratzingera. W czasie soboru był doradcą kardynała Josepha Fringsa z Kolonii. Jako profesor teologii na uniwersytetach w Monachium, Bonn, Muenster, Tybindze i Ratyzbonie, chłonął nowości i w żywej dyskusji nad nawet najbardziej zasadniczymi problemami wiary widział sposób na osiągnięcie wspólnego, często nowatorskiego stanowiska. Jednak z biegiem lat Joseph Ratzinger stał się większym krytykiem Soboru. Oczywiście dalej chętnie odnosi się do wniosków z debaty z połowy lat 60., ale bardziej wstrzemięźliwie patrzy na rewolucyjne pomysły. Znamienna była jego postawa wobec Jana Pawła II - przyjmował jego idee symbolicznego pojednania religii (Asyż) i dzielił z nim radość z sukcesów Soboru, ale jednocześnie śmielej bronił tradycji. Wyraźnym dowodem na to, jak bardzo własnymi ścieżkami podąża, jest kwestia lefebrystów - znacznie bardziej niż poprzednikowi leży mu na sercu ich powrót na łono Kościoła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Wśród sygnatariuszy wspominanego listu otwartego nie było ani jednego teologa. Warto to dostrzec. Wiele pozostawia do życzenia również ton w jakim został on zredagowany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uważam,że komunia na rękę nie będzie dobrze przyjęta przez naszych wiernych. Nie twórzmy przepisów na prędce,no może msze w rycie Trydenckim tzn.po łacinie możnaby czasem dopuścić...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przykładowo - w Lublinie i Rzeszowie są parafie, w których raz w miesiącu są odprawiane Msze św w rycie trydenckim. Myślę, że to szansa by zastanowić się nad wymiarem przeżywanego misterium oraz na przypomnienie sobie naszej starej, dobrej łaciny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I po co mieszać? Źle jest? Nie pasuje to komuś? Nie ma innych ważniejszych spraw?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.