Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6722 miejsce

Obserwacje prosto z amerykańskiej szkoły

Amerykańską szkołę znamy wszyscy, zwłaszcza z filmów produkowanych w USA. Jest otwarta, przyjazna, nowoczesna, wielonarodowościowa... I tak jest faktycznie. Poza tym jest o wiele tańsza niż polska.

Szkoła w Nowym Jorku. Public domain / Fot. Jim.hendersonPierwsze, co uderza po przekroczeniu progu szkoły to uczniowie: biali, czarni, bardzo czarni, czekoladowi, kawa z mlekiem, śniadzi (tylko w Polsce wydaje się, ze Murzyn to jeden kolor czarny. Tutaj, w USA, to cala gama kolorystyczna: czekolada, brąz, czerń, czasem nawet z nutką granatu.) Wracając do uczniów – to nie tylko Murzyni, Azjaci (bo to będzie najlepsze określenie tej gamy kolorystycznej dla rasy zółtej).

Słowem, barwny tłum, bo do koloru skory dodać należy ubiór. Nie obowiązują tutaj (oczywiście w szkole publicznej) żadne mundurki ani namiastki mundurków. Każdy chodzi ubrany w to, co lubi. Nie spotkałam jednak kusych spódniczek czy odsłoniętych brzuchów (co prawda, syn twierdzi, że - jeszcze nie). Nie ma zmiany butów, jedynie sportowe obuwie obowiązuje na zajęciach wf. Szatni też nie ma, tylko szafki z kodem (kupujesz kłódkę i już masz kod), w których mieści się wszystko: począwszy od książek, poprzez strój gimnastyczny, buty sportowe i inne ważne dla nastolatka rzeczy.

By odnaleźć się w amerykańskiej szkole średniej trzeba poznać tutejszy system szkolny. Dzieci rozpoczynają naukę od kindergarden– naszej polskiej “zerówki” w wieku 5 lat, potem jest pięcioklasowa elementary school, potem trzyletnia junior high school, aż wreszcie czteroletnie high school, potem oczywiście college. Ale to już inna historia.

W high school są cztery roczniki i każdy z nich ma swoja nazwę. Pierwszoroczni to freshman, drugoroczni – sophmore, trzecioroczni – junior i ostatnia klasa, czwarta- senior. Ukończenie każdej klasy jest poświadczone tzw. report card. Wygląda jak wynik naszego sprawdzianu szóstoklasisty czy testu gimnazjalnego. Nie ma świadectw ukończenia klasy w naszym rozumieniu.

W mojej szkole (mojej przez pryzmat uczęszczającego tam dziecka) jest 4 tys. uczniów. Nie wiem, ile jest klas, bowiem pojecie klasy dotyczy zupełnie innej rzeczy. Klasa jest równoznaczna z obranym przedmiotem :math class, English class, gym class.

Nie funkcjonuje również w charakterze zespołu uczniów. Jest, co prawda, nauczyciel, który ma pod opieka grupę uczniów, spotyka się z nim w wyznaczonym pokoju, na początku roku szkolnego przed lekcjami, ale polskiego typu godzin wychowawczych nie ma. Natomiast na poszczególnych przedmiotach, czyli w obranych klasach, spotykamy zespoły uczniowskie, różne dla poszczególnych przedmiotów. I tak z innym zespołem pracujemy na historii, z innym na angielskim, z innym na hiszpańskim, z innym na matematyce, biologii, zajęciach muzycznych z gitary, wf-ie, itp.

Podręczniki szkolne. Nikt tutaj nie kupuje książek, może jakieś dodatkowe ćwiczenia. Książki wypożycza się na początku roku szkolnego i oddaje na koniec. Nikt też nie sprawdza zeszytów - są to twoje osobiste zapiski ucznia. Zadania domowe oddaje się na kartkach A4 lub większych, jeśli są to tzw. projekty, wymagające korzystania z kilku źródeł, oczywiście pozapodręcznikowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Wlodzimierz New York
  • Wlodzimierz New York
  • 22.07.2011 04:06

Trzeba miec cierpliwosc czytajac niektore opinie.....ludzi nie majacych pojecia o Ameryce ...az serce mi sciska.....Pomyslcie jaki uniwersytet na swiecie wychodowal najwieksza ilosc laureatow Nobla ????(tez sobie kupili...te debile..???)......a jeszcze pomyslcie o tym na ktorym miejscu na swiecie znajduja sie Polskie uniwersytety???....a odpowiedz o Amerykanskiej edukacji zostawcie tym co sie na tym znaja.......nie mowie ze wszystko mi sie podoba ale nie moge czytac takich zeczy.... o moim kraju.....moze lepiej machac "Katana" a nie slowami.... i moze przestaniecie byc tacy zadufani i pewne prawdy do was dojda..........Ps... szkoda slow...zycze zdrowia......

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Panie Hermanie
Nie mam pojęcia co warunkuje zakup książek. Syn ma jeden komplet w domu. W szkole, w klasopracowniach sa do dyspozycji również.

Sa ciezkie - to prawda. Ksiazka do historii USA liczy sobie tysisc stron.


@Panie Mariuszu
Zgadzam sie z Panem absolutnie-
Murzyn znaczy czarny (ale i tutaj, zeby sie lepiej czarnoskorzy poczuli, nazywa sie ich Afroamerykanami, mam wrazenie, ze od czasu kadencji Pana Obamy:))

Poziom wiedzy Amerykanow- koszmarny. Czasem pytaja mnie skad jestem, latwo to wylapac po akcencie, mowilam, ze z Polski. Robili oczy i pytali: Czy zatem z Ohio czy moze z Oregonu.
Teraz odpowiadam, ze z Europy. Czasami ktos pociagnie dalej temat i zapyta o konkretny kraj.


Malo tego, nie wstydza sie kompletnie przyznac do swojej niewiedzy.

Co do kadry naukowej - po postu sobie ja kupuja. To nie tylko pensja, ale mozliwosci badawcze, rozwojowe itp.

Zazdroszcze Amerykanom jednej rzeczy- pewnosci siebie i wiary w nieomylnosc.

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do edukacji w USA - jest najgorsza na Ziemi, nie licząc krajów murzyńskich. W artykule oraz jednym komentarzu przedstawiono jedynie wybiórcze subiektywne opinie dotyczące kilku dzieci i szkół, które nie mają przełożenia na statystykę. Istnieje zaś wiele wyników rożnych badań socjologicznych, które bezsprzecznie dowodzą że obywatele USA to najgłupszy naród na Ziemi (nie licząc narodów murzyńskich). To obszerny i bogato udokumentowany temat, nadający się na artykuł, ale go nie napiszę do W24 bo i tak by mi go nie dopuszczono publikacji. Np. wg badań Departamentu Edukacji USA, 1/6 USAninów to analfabeci (nie umieją płynnie czytać) a 1/4 to analfabeci funkcjonalni (nie rozumieją co przeczytali), większość USAninów nie potrafi nawet wskazać na mapie Europy, itd. Ok. 70 % wykładowców wyższych uczelni w USA to obcokrajowcy (procent rośnie wraz z wyższością tytułu naukowego, aż do profesorów gdzie z 90 % stanowią obcokrajowcy). Ok. 2 % absolwentów wyższych uczelni to debile (jednostka chorobowa F70 i ICD-10), którzy ukończyli je dzięki - zazwyczaj - występom w drużynach sportowych uczelni (tzw. stypendiom sportowym). Aby ułatwić "karierę naukową" USAninom wprowadzono w USA przyznawanie tytułu doktora osobom bez tytułu magistra (podczas gdy w Rosji doktorem staje się osoba dopiero po habilitacji), dla zarobku uczelni wprowadzono studia z antynaukowych dziedzin, jak np. astrologia, numerologia, parapsychologia, jasnowidzenie, wytwarzanie plecaków, makijaż czy ufologia. Itd., itp. A USA ma największe nakłady na szkolnictwo i edukację na Ziemi. Tak więc system edukacji w USA jest żenująco niski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksandra Puciłowska - nie jest ważne czy się komuś jakaś nazwa podoba czy nie i co mu się z nią kojarzy ale istotne jest czy nazwa jest adekwatna, intersubiektywna, historycznie ugruntowana, obecna w literaturze przedmiotu. Zaś nazwa "Murzyn" jest intersubiektywna bo obecna na całej Ziemi od czasów starożytnego Rzymu, gdyż oznacza z łaciny "czarny", i wszędzie tak ta rasa się nazywa, począwszy od literatury pięknej, przez słowniki, po publikacje naukowe (bo wyróżnia się "rasę czarną"), i Negro czy Nigger to są jej adekwatne odpowiedniki w innych językach, które też wywodzą się od słowa łacińskiego znaczącego "czarny". Autorka artykułu wyraźnie wskazała w tekście że użyła tego słowa z rozmysłem, więc pani insynuacje, że "zapewne nie użyła go umyślnie" są abominacyjną - bo poprawną politycznie - insynuacją. I słowo "Murzyn" nie wychodzi z użycia - jak Pani pisze - na "całe szczęście", ale na całe nieszczęście. Populistyczna poprawna politycznie nowomowa na nieszczęście dla języka, nauki i ogólnie komunikacji międzyludzkiej wyrzuca słowa które wszyscy znają i których znaczenie wszyscy rozumieją, zastępując je peryfrazami których nikt nie rozumie, które są nieadekwatne, lub które wprowadzają błędy w procesie komunikacji werbalnej. Np. często, przez tą poprawność polityczną, spotykam się w mediach - także na tym serwisie - z nazywaniem Murzynów mieszkających poza USA terminem "Afroamerykanin" (który oznacza Murzyna mieszkającego tylko w USA). Niedługo zamiast debili, kretynów i idiotów będziemy mieć "myślących inaczej" itp. językowe bzdury. Zresztą, mnie nie obraża nazywanie mnie białym czy białasem, konkubentem, okularnikiem czy grubasem, bo nie zwykłem zaprzeczać prawdzie (ani jej zniekształcać ugładzając omówieniami). Obraźliwe dla Murzynów, pod względem merytorycznym, może być słowo "czarnuch" lub "niewolnik" ale nie Murzyn, Niger czy Czarny. A że Czarni mają niechlubną przeszłość to nie powód aby zmieniać nazwę w celu eliminacji z pamięci ich historii, bowiem za to że ich przodkowie nie umieli dokonywać wynalazków czy organizować państwa bądź armie nikt dziś żyjący nie odpowiada. Gdyby każdy kogo przodkowie byli niewolnikami, służącymi, chłopami rolnymi, analfabetami, mordercami, prostytutkami, itd., aby odciąć się od przeszłości, zmieniał nazwy, np. własnego nazwiska, byłaby biblijna wieża Babel i ludzkość straciłaby możliwość wzajemnego zrozumienia. Dlatego ugruntowane historycznie nazwy precyzyjnie i intersubiektywnie odnoszące się do czegoś - takie jak np. "Murzyn" czy "kretyn" - powinny zostać na swoim miejscu. Bowiem rolą języka jest zrozumiałe opisywanie rzeczywistości a nie poprawianie komuś samopoczucia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Troche czepiacie sie jednego slowa...mysle ze troche pani Anna widzi Amerykanska szkole w...niezlych ..by nie powiedziec kolorowych barwach....mam troje dzieci wiec moje doswiadczenie z pierwszej reki....co do tych zoltych autobusow jezdzacych z dziecmi to ....przytrafia sie im odwiesc dziciaki nie do tej szkoly gdzie powinme jechac .....autobusy czasem jada zbierajac dzieciaki z kilku szkol....bywa ze czkaja po godzinie na autobus do szkoly...a rodzice po godzinie lub dwie by je odebrac deptaja z nogi na noge stojac czasem na deszczu....co do tych wydatkow w szkole to troche wiecej sie wydaje ... niz pani Ania podaje....prowadzenie notatek jest nie obowiazkowe...ale jak przypomniec sobie co bylo dwa tygodnie temu na zajeciach ...jesli moje dzieci maja ksiazki w szkole a jesli juz zechce je miec w domu to musze je niesc sam bo nie mam sumiena by dzieciak urwal sobie kregoslup....mozecie mi wiezyc..naprawde ciezkie..nie przesadzam....obiecalem im kupic tornistry na kolkach ..choc to podobno opciach.....co do jezyka angielskiego to dzieci chetniej go uzywaja...niz polski ....jakby byl latwiejszy.... ach jeszcze jedno ..podoba mi sie to ze rodzice sa natychmiast zawiadamiani o tym ze dziecko nie zjawilo sie dzis na zajeciach w szkole....wiec jestem spokojny ze nie pojdzie do kina....pozdrawiam....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dyskusja nad znaczeniem słowa "Murzyn" toczy się już od pewnego czasu. Jest grupa osób, która broni go, jako normalnego i dopuszczalnego słowa określającego czarnoskórego człowieka. Nie znam wśród nich, jednakże, ani jeden osoby o ciemnym kolorze skóry... Znam dwie osoby czarnoskóre, znające język polski i żadna z nich nie czułaby się dobrze, gdyby określono ich mianem Murzyna/ Murzynki.

Jego używanie sprowadza się, mniej więcej, do angielskiego słowa "niger", czy niemieckiego "der Neger"- i często tak jest też tłumaczone. Moja koleżanka z Niemiec, znająca również język polski była bardzo negatywnie zaskoczona, iż w Polsce używa się słowa "Murzyn"- asocjowała to, bowiem, natychmiast z niemieckiem, absolutnie niedopuszczalnym, "der Neger".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Murzyn funkcjonuje jako obrazliwe slowo? nie mam pojecia... tutaj sankcami prawnymi jest oblozone "niger".

Nie wiem, czemu syn zawdziecza sukces a amerykanskiej szkole? Wlasnej, ciezkiej pracy, podstawom z Polski i zdolnosciom ... wierze:)
Jemu jeszcze sie chce:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Michał Ł.
  • Michał Ł.
  • 26.05.2011 19:07

W Polsce słowo Murzyn ma teraz zupełnie inny wydźwięk. Murzyn to pracownik wyzyskiwany przez pracodawce za minimalne wynagrodzenie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drobna uwaga: słowo "Murzyn" wychodzi, całe szczęście, powoli z użytku w języku polskim.
Zapewnie, autorka nie użyła go umyślnie- zwracam, jednak, uwagę, iż jest ono przez wiele osób czarnoskórych uważane ze słowo obraźliwe. Dla mnie jest to fakt zrozumiały- zwłaszcza biorąc pod uwagę historię użycia tego słowa, oraz, częściowo- jego etymologię.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Obserwator
  • Obserwator
  • 26.05.2011 13:16

A dlaczego osiąga lepsze wyniki w nauce? Bo podwaliny zdobył w polskiej szkole:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.