Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Na luzie > Obserwacje z wielkiego miasta

Pozycja materiału w rankingach:

47458 miejsce

Dział: Na luzie

Ocena: 4pkt

Oceń:

Obserwacje z wielkiego miasta


Życie w wielkim mieście to przede wszystkim pęd. Wszyscy gdzieś się śpieszą. Na ulicach korki. Na chodnikach piesi. Nie brak nerwowości. Chaos. Jednak w całym tym zamieszaniu można spotkać się z ciekawymi ludźmi i nietuzinkowymi sytuacjami.

Informacje z regionu
pomorze.naszemiasto.pl
Obecnie szukam pracy, ale nie jestem bezrobotny. Bo jak kiedyś ktoś powiedział: facet musi mieć jakieś zajęcie. Pewnie, żeby nie zgłupieć. Towarzyszę więc swojemu koledze, który jest kierowcą-dostawcą w jednym z dużych marketów budowlanych. Przy okazji co nieco zarobię, ale i poznam topografię Warszawy, pośmieję się, a czasem zatrwożę.

Ciekawych historii nie brak. I jak zauważyłem, wystarczy tylko próbować porozmawiać. Ludzie wchodzą w interakcje. Chcą zwyczajnie, bez presji, stresu, raportowania, wnioskowania, po prostu pogadać.

Ostatnio np. spotkaliśmy się z pewnym robotnikiem (przepraszam – majstrem) na Mokotowie. Siwy, starszy pan. Miał do pomocy dwóch młodych. Biorą płytę gipsową. Widzę, że nieco się starszy Pan kołyszę z tą płytą, a jest bezwietrznie. Pytam więc młodego, czemu tak się zmęczył. A on na to: - Stary, Marek ma 60 lat i pierwszy raz w życiu zapalił jointa. Trochę mu się dało we znaki.

I wszystko jasne.

Jedziemy na Wilanów. Willowe osiedle. Zrzucamy towar pod klatkę. Podchodzi do nas ochrona. A trzeba pamiętać, że ochroniarz to jest szef, kierownik, w ogóle najważniejsza osoba na osiedlu. Najpierw badawczo zerka. Potem ni stąd, ni zowąd, pyta, czy obchodzimy święta (to było w mikołajki). Nie odzywamy się, bo nie wiadomo, jak zareaguje. Więc szef ciągnie: - Ja tam nie obchodzę świąt, imienin, urodzin i nie lubię wojen. Mam swoją robotę. 7 złotych na godzinę. Dobry dojazd. Z Łomianek to tylko 2 godziny. Panie, dojeżdżam do Metro Młociny, wsiadam i prosta droga. Po 24 schodzę i jadę do następnej roboty. Nie jest źle.

- Pewnie, najważniejsze, że jest robota. Trzymaj się kolego – odjeżdżamy rozbawieni.

Oj, można się czasem uśmiać po pachy. I co najważniejsze, dać się komuś poczuć wartościowym. Wyrazić zainteresowanie tym, co robi. Bez drwiny. To takie proste, wystarczy tylko obserwować i się przełamać. Oczywiście, te dwa przypadki, które opisałem, były mimo wszystko pozytywne, ale są też nieprzyjemne sytuacje. O nich opowiem może innym razem.


Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.


Zobacz także:


Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.