Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10413 miejsce

Obsesyjna miłość, czyli "Akompaniator" w Teatrze Syrena

"Akompaniator" Anny Burzyńskiej to doskonała rozrywka dla osób, które lubią mistrzowskie pojedynki aktorskie, muzykę poważną w najlepszym wydaniu oraz inteligentny humor.

Jan Jankowski (akompaniator) / Fot. Teatr SyrenaSpektakl "Akompaniator" w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza to niezwykle zabawna tragikomedia o wielkiej namiętności. Treść sztuki świetnie oddaje myśl Tadeusza "Boya" Żeleńskiego: "bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz".

Głównymi bohaterami są wielka śpiewaczka operowa oraz skromny pianista. Muzyk od 30 lat jest nieszczęśliwie zakochany w divie, ale nie ma odwagi jej tego powiedzieć. W końcu decyduje się na desperacki krok i stawia wszystko na jedną kartę. Pech chce, że wybiera najmniej odpowiedni moment, gdyż jego wybranka serca ma tego dnia ważne przesłuchanie do nowej roli, na które chciała się w spokoju przygotować. Angaż w nowym przestawieniu jest dla niej ostatnią szansą na światową karierę, gdyż nie jest już taka młoda.

Zamiast ćwiczyć głos, diva dowiaduje się, jak głębokie jest uczucie muzyka, na granicy obsesji. Wspomina nawet, że gdyby miała trąd i odpadłyby jej wszystkie kończyny, to on by kochał ten jej kadłubek. Jej oczy robią się coraz większe, śpiewaczką targają nią różne emocje - zdziwienie, przerażenie, złość, a nawet poczucie bezradności. Ale która kobieta nie byłaby zaniepokojona, gdyby dowiedziała się, że prawie obcy mężczyzna uroił sobie, że jada z nią codziennie posiłki, a w swoim mieszkaniu urządził jej pokój, w którym znajdują się jej ubrania. Co więcej, układa jej życie, uniemożliwiając podpisanie intratnych kontraktów. Z pozoru niewinne wyznanie spowoduje niemałe zamieszanie, rozpocznie się próba sił pomiędzy mężczyzną ogarniętym miłosnym szaleństwem a twardo stąpającą po ziemi kobietą, skupioną na karierze. I to nie będzie prosta batalia...

Jan Jankowski (akompaniator) i Hanna Śleszyńska (diva) / Fot. Teatr SyrenaDużym atutem przedstawienia jest doborowa obsada. Bardzo cenię sobie Hannę Śleszyńską, która potrafi wcielić się w różne postaci. W tym przypadku świetnie wypadła jako diva - kobieta wyniosła, dążąca do scenicznego sukcesu i zmieniająca partnerów jak rękawiczki.

Natomiast Jan Jankowski znakomicie wypadł w roli muzyka, zapatrzonego w swoją divę. Był tak wiarygodny, że jego determinacja w zdobyciu wybranki swojego serca miejscami budziła strach oraz litość. Można powiedzieć, że "cicha woda brzegi rwie". Nieśmiały muzyk zamienił się w nieobliczalnego człowieka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawa i zachęcająca recenzja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.