Facebook Google+ Twitter

Obwodnica przez mokradła. Pomysł na drenaż naszych portfeli?

Argumenty ekologów w sprawie obwodnicy przez dolinę Rospudy już znamy. Zatem najwyższy czas, żeby ocenić całą inwestycję z punktu widzenia czystej ekonomii i portfeli podatników.

Fot. PAP/Barbara OstrowskaPodstawowym celem budowy obwodnicy jest ochronienie mieszkańców Augustowa przed przejeżdżającymi przez miasto TIR-ami. Do zrealizowania tego zadania wystarczyłoby zakazać wjazdu TIR-ów do Augustowa i zorganizować transport kolejowy. Koszt takiej operacji byłby znacznie niższy, szczególnie że mógłby zostać w dużej mierze pokryty ze środków unijnych. Istnieje również druga propozycja - budowa obwodnicy inną drogą - po stałym gruncie. Ponieważ nie wiązałoby się to z niszczeniem terenów ekologicznie cennych, zatem również w tym przypadku możliwe stałoby się skorzystanie ze środków unijnych. Skoro zatem wybrano jedyną opcję, odbierającą nam możliwość finansowania inwestycji z funduszy europejskich, warto zadać podstawowe pytanie.


Ile nas to będzie kosztowało?


W końcu płacić w ostatecznym rozrachunku będziemy my - podatnicy. Z czym trzeba będzie się liczyć, budując na tak niepewnym gruncie? Zacznijmy od podstaw. Przede wszystkim budowa wymaga przeprowadzenia wycinki drzew w bardzo trudnych warunkach. Wszędzie wokół są bagna, a to utrudni dojazd maszyn. Tereny podmokłe nie stanowią najlepszej podstawy pod drogę szybkiego ruchu. Podłoże nie nadaje się do budowy drogi, po której miałyby jeździć jakiekolwiek samochody, a tym bardziej drogi Via Baltica, po której poruszać się mają TIR-y. Wybrano zatem wersję wymagającą zastosowania znacznie droższej technologii, uwzględniającą budowę ponad 500-metrowej estakady nad mokradłami.

Kosztów umieszczenia konstrukcji na bagnach nie można określić, ponieważ w chwili obecnej nie da się ostatecznie ustalić wszystkich możliwych utrudnień, jakie pojawią się podczas przeprowadzania tej inwestycji. W takich warunkach jeszcze w Polsce nie budowano, a wykonawca nie ma doświadczenia w realizacji tego typu projektów (za serwisem PAP, Nauka w Polsce). Już te informacje powinny nas skutecznie do tego dziwnego pomysłu zniechęcić. A przecież estakady nie wyczaruje nam dżin z lampy Aladyna. Wszystkie elementy konstrukcji będą musiały dowieźć na miejsce ciężkie maszyny. Dowieźć po drogach dojazdowych, które będą musiały charakteryzować się wystarczającą twardością, a to trudno sobie wyobrazić bez wywiezienia torfu, dowiezienia w jego miejsce piasku i zabezpieczenia nowego podłoża przed wymywaniem.


(c) Photographer: David Franklin | Agency: Dreamstime.comKoszty wersji obwodnicy, forsowanej przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), a popieraną przez ministra środowiska (sic!) stale się zwiększają i od sugerowanych pierwotnie 175 mln złotych wzrosły już do 535 mln. Trudno liczyć, że ta kwota okaże się ostateczna. Dodatkowo nie uwzględnia ona kosztów budowy przejść dla zwierząt i kompensacji przyrodniczej. Ponieważ jednocześnie na terenach bagiennych i torfowych często zdarzają się osunięcia podłoża, zatem ostateczne koszty podniesie również konieczność częstych remontów i konserwacji umieszczonych tam instalacji (za serwisem PAP, Nauka w Polsce). Trudno również nie zauważyć, że droga wykorzystywana przez TIR-y niszczy się znacznie szybciej niż jeżeli korzystają z niej jedynie samochody osobowe. W przypadku drogi szybkiego ruchu, zawieszonej na estakadzie, której punkty podparcia znajdują się na mokradłach, koszty eksploatacji będą naprawdę wysokie.

Także dlatego ostatecznej ceny, jaką przyjdzie nam zapłacić za budowę i utrzymanie obwodnicy, nie da się na obecnym etapie przewidzieć. Wiadomo natomiast, że Unia Europejska nie dopłaci do tej szalonej inwestycji ani eurocenta. Wręcz przeciwnie, z uwagi na fakt, że Komisja Europejska wyjaśnia właśnie kwestię łamania przez Polskę prawa europejskiego, możemy się spodziewać raczej podwyższenia kosztów o gigantyczne kary, które na nasz kraj może nałożyć Europejski Trybunał Sprawiedliwości. A to jeszcze nie wszystko. Grozi nam również zamrożenie dotacji unijnych na budowę innych dróg w Polsce, skutki czego dotkliwie odczuliby kierowcy także z innych regionów kraju.


A przecież można zyskać


Z drugiej strony na niezniszczonej dolinie Rospudy można zarobić i to sporo. Obsługa turystów, organizowanie wycieczek do doliny, rozwój bazy noclegowej, restauracji, sklepów, rynku pamiątek. Wszystko to przechodzi koło nosa mieszkańcom Augustowa i okolic. Zagraniczni turyści szukają miejsc nietkniętych ludzką ręką, bo w Europie jest ich coraz mniej. Zamieszanie wokół obwodnicy pozwoliło jednocześnie Rospudę po raz pierwszy choć trochę rozreklamować jako miejsce ciekawe turystycznie. To daje wielką szansę na wzbogacenie dla całego regionu. Szczególnie że do wielu koniecznych inwestycji mogłaby dopłacić Unia Europejska.

W związku z tym szczególnie dziwi opór niektórych mieszkańców Augustowa wobec konkurencyjnych propozycji. Można przypuszczać, że ludzie ci uwierzyli, że jedynie obwodnica przez Rospudę zostanie wybudowana wystarczająco szybko i sprawnie. Płonne to nadzieje. Skoro właśnie tam mogą pojawić się nieoczekiwane komplikacje i to nie tylko ze strony społecznej, ale także technicznej, finansowej i prawnej. W praktyce oznacza to, że możemy nomen omen utopić pieniądze w drodze przez mokradła Rospudy, zniszczyć miejscowe środowisko, a i tak stanąć potem wobec konieczności wycofania się z tej absurdalnej inwestycji. Tylko że wtedy pieniędzy na inną wersję obwodnicy nie będzie już skąd wziąć.


Wierzchołek góry lodowej


Sprawa Rospudy zwróciła przy okazji uwagę na znacznie szerszy problem. Większość z nas korzysta z samochodów i przemieszcza się po polskich drogach. Drogach, przypomnijmy, w bardzo złym stanie. Szczególnie trudno przeoczyć... koleiny. A koleiny, to przecież tylko jeden ze skutków zwiększonego ruchu tranzytowego samochodów ciężarowych przez Polskę. Ruch tranzytowy z natury rzeczy zakłada, że TIR-y traktują nasz kraj jako miejsce, przez które trzeba przejechać. Związany z tym zysk jest znacznie mniejszy niż straty. Pod ciężarem TIR-ów drogi niszczeją nieproporcjonalnie szybciej, niż wynikałoby to tylko z samego wyliczenia ich zwiększonego ciężaru. Jak podają przedstawiciele inicjatywy "Tiry na tory" - jeden 40-tonowy TIR niszczy nawierzchnię drogi dokładnie tak jak 163 tys. 840 samochodów osobowych (przy założeniu, że jeden samochód osobowy waży tonę) [na podstawie opracowania Cambridge University, cytowanego w "Der Spiegel" (34/1999)]”.

Pomysł wykorzystania torów jest warty uwagi. Jego dofinansowanie z budżetu państwa mogłoby się okazać opłacalną inwestycją, ponieważ przy dobrze skonstruowanej umowie, zwróciłoby się w pełni w cenach biletów i a w dalszej perspektywie pozwoliłoby Skarbowi Państwa nie tylko zarobić, ale także uniknąć wydatków na ciągłe remonty tras tranzytowych.


Naprawa dróg trwa latami. Nawierzchnie, które miałyby szansę choć przez pewien czas wytrzymać zwiększony ruch ciężarowy, są bardzo kosztowne. Ponieważ wytrzymalsze technologie nie są w Polsce chętnie stosowane, zatem często zdarza się, że świeżo wyremontowana droga, uwzględniająca jedynie ruch osobowy, szybko nadaje się do ponownego remontu.

Koleiny, zniszczone trasy, następne remonty nawierzchni, konieczność budowy kolejnych obwodnic, zwiększona liczba wypadków, tysiące ludzi, którym samochody ciężarowe przejeżdżają pod oknami. I po co to wszystko?

Może pytanie - czemu ktoś uparł się, żeby wybudować za nasze pieniądze drogę szybkiego ruchu przez trzęsawisko? Być może warto zapytać także - dlaczego, jak w innych krajach, nie możemy rozwinąć taboru kolejowego w kierunku przewozu samochodów ciężarowych, przynajmniej na najbardziej kontrowersyjnych odcinkach? Szczególnie że do tej inwestycji dopłaciłaby Unia Europejska.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

naycppp
  • naycppp
  • 14.07.2011 14:34

rXIYHJ <a href="http://pdtedhgnsjhm.com/">pdtedhgnsjhm</a>, [url=http://xmmyhyumofcq.com/]xmmyhyumofcq[/url], [link=http://jensnzuduaqy.com/]jensnzuduaqy[/link], http://wjdxhnrvincc.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń
xechlnq
  • xechlnq
  • 13.07.2011 10:54

7Z0dGc <a href="http://pvaihxilqqhu.com/">pvaihxilqqhu</a>, [url=http://qmvfjpkfkgtt.com/]qmvfjpkfkgtt[/url], [link=http://egquicuqkbce.com/]egquicuqkbce[/link], http://rbccwzjomfsm.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wesprzyj inicjatywę budowy międzynarodowej drogi Via Baltica biegnącej przez Łomżę. Każdy głos się liczy! Zapraszamy wszystkich mieszkańców miast leżących na trasie tej drogi oraz wszystkich zainteresowanych poparciem, by wzięli sprawy w swoje ręce i aktywnie włączyli się w akcję na rzecz racjonalnego przebiegu trasy.

Via Baltica na nasza-klasa.pl: www.nasza-klasa.pl/profile/13792443

Trasa oprócz tego, że spełnia najwięcej wymogów specjalistów, pozwoli na odciążenie zakorkowanych dróg w wielu miastach i budowę bardzo potrzebnych obwodnic. Droga nr.61 z Łomży do Stawisk zwana "drogą śmierci" - gdzie od lat odnotowuje się mnóstwo wypadków - droga w ścisłej czołówce, najbardziej niebezpiecznych w woj. podlaskim, mogłaby stracić taką opinię i stać się "normalną" drogą. To w Łomży najbardziej potrzebne są inwestycje. Łomża stałaby się czystsza i bardziej bezpieczna, a w dodatku zyskałaby szansę na większy rozwój, co do tej pory często jest jej utrudniane. Jak to się ma do planów zrównoważonego rozwoju województwa i niwelowaniu podziałów na Polskę "A" i Polskę "B" to już każdy może ocenić sam.

APELUJEMY RóWNIEż DO MEDIóW O RZETELNE RELACJONOWANIE SPRAW DOTYCZąCYCH VIA I RAIL BALTIKI, OBWODNIC m.in. AUGUSTOWA, SPRAWY ROSPUDY itp. - nie trzeba byc ekspertem, żeby dostrzec nieuczciwosc, którą wykazuje wiele osób, którym na rękę jest nielogiczny i sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem przebieg międzynarodowej trasy.

Niektóre argumenty na rzecz Via Baltiki przez Łomżę:

- nie przebiega przez obszary chronione takie, jak Rospuda (owszem i na tym odcinku są tereny posiadające walory turystyczne, ale nie o takiej wadze, jak w wariancie białostockim), pozostaną nienaruszone wszystkie wymienione w wariancie I obszary chronione, nie ulegną przerwaniu korytarze wędrówek dużych ssaków, zostaną ochronione przed zanieczyszczeniami Zielone Płuca Polski
- najkrótszy i tym samym najbardziej ekonomiczny wariant wybierany przez transport (przemysłowy, jak i turystyczny)
- daje szansę na powstanie kilku-, kilkunastu- obwodnic, o które wiele miejscowości zabiega od kilkunastu lat
- jest najtańszy w realizacji
- spełnia dyrektywy europejskie, zarówno dotyczące środowiska, jak i drogownictwa – szansa na dofinansowanie z Unii Europejskiej
- wariant wskazywany przez ekspertów z dziedziny drogownictwa (Scott Wilson), ekologii (Greenpeace), czy obrońców fauny i flory
- jest zgodna z realizacją programów na rzecz zrównoważonego rozwoju województwa, jak i likwidowaniu podziałów na Polskę „A” i Polskę „B”, co do tej pory nie było w tym regionie prawidłowo realizowane
- skierowanie ruchu tranzytowego przez Łomżę zamiast przez Białystok znacznie zmniejszy ilość śmiertelnych wypadków (również wśród dzieci) na sztucznie przeciążonej obecnie drodze numer 8. Droga numer 61 może dzięki temu przekształcić się z dwukierunkowej "drogi śmierci" w ekspresową "drogę życia"- wariant łomżyński spotyka się ze zdecydowanym poparciem mieszkańców całego województwa podlaskiego, a nawet Polski i świata
- stwarza możliwość pojawienia się nowych miejsc pracy regionach, gdzie do tej pory spotykano się od kilkudziesięciu lat z ogromną emigracją do takich państwa, jak USA, Kanady czy do W. Brytranii
- za Via Baltiką przyjdą inne inwestycje, do tej pory bardzo utrudniane, a jednocześnie bardzo potrzebne regionowi, o którym przez ostatnie kilkadziesiąt lat starano się zapomniec
- poprawiłby znacznie komunikację, ponieważ od wielu lat na tym obszarze drogi się „łata” nie buduje, Łomża od kilkudziesięciu lat nie posiada też kolei, co gwarantowałaby budowa Rail Baltiki (kolejowej odpowiedniczki Vias Baltiki) na tym obszarze
- przeprowadzenie Via Baltica przez Łomżę przyczyni się do rozwoju zachodniej i północnej części województwa podlaskiego oraz wschodniej części warmińsko-mazurskiego, pozwoli również na obiecywane od dawna wyrównanie szans rozwoju miast, które straciły status miast wojewódzkich
- przeprowadzenie Via Baltica przez Ostrołękę i Łomżę przyczyni się do rozwoju północnowschodniej części województwa mazowieckiego
- W dniach 12-14 czerwca 2007 roku obszary na których planowany jest przebieg Via Baltica i jej przebiegów alternatywnych poznawała grupa europarlamentarzystów. Rozmawiali z przedstawicielami administracji samorządowej różnych szczebli, drogowcami i ekologami. 13 września 2007 roku Komisja Petycji Parlamentu Europejskiego przyjęła raport, w którym apeluje do władz Polskich o zmianę przebiegu trasy. Raport wskazuje, że Via Baltica jest niezbędna do zapewnienia ekonomicznej i społecznej spójności Unii Europejskiej. Z drugiej strony potwierdzono, że obecnie forsowana trasa korytarza Via Baltica zagraża kilku wyznaczonym przez rząd Polski obszarom chronionym w sieci Natura 2000. Parlament przyjął wniosek, że władze Polski nie dopełniły obowiązku rzetelnego przeanalizowania innych lokalizacji dla tej drogi. Parlament Europejski zwrócił się do Komisji Europejskiej, aby ta wsparła finansowo budowę jedynie tego przebiegu drogi Via Baltica, który zostałby wyznaczony na podstawie strategicznej oceny oddziaływania na środowisko i w pełnej zgodności z dyrektywami środowiskowymi Unii Europejskiej. Zgodnie z tym dokumentem Via Baltica powinna prowadzić przez Łomżę, a nie Białystok. Nie wykonanie tej decyzji pociągnie za sobą na Polskę wielomilionowe kary.
- Po przedterminowych wyborach 21 października 2007 roku wygranych przez PO pojawiła sie możliwość uruchomienia Narodowego Programu Wielkiej Budowy. Jeden z jego punktów określa przebieg Via Baltica przez Łomżę i Ełk.
- Zakończyłby się spór pomiędzy podlaskim oddziałem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, zarządem województwa podlaskiego, samorządami Białegostoku i okolicznych gmin a polskimi i międzynarodowymi organizacjami ekologicznymi, przyrodnikami, samorządem Łomży i okolicznych gmin, dotyczący przebiegu tej trasy na odcinku pomiędzy Warszawą, a Suwałkami – można zbudowac Via Baltikę, a wkoło niej drogi, które „rozprowadzałyby” transport – kompromis zaproponowany przez władze Łomży.

Komentarz został ukrytyrozwiń

WITAM!
tak jak piszesz pani jest to pomysł kosztowny a zarazem mogę napisać iż barbarzyński bo dolina to skarb ,przecież tak naprawdę kochamy tam być czy to na urlopie czy na wczasy nie wyruszamy w miasto tylko właśnie w tereny zielone.
poza tym cóż....koszty ale ile nas i czy nas stać niszczyć coś bezpowrotnie? zastanówmy się nad tym ???
poza tym to matka ziemia ponad wszystko uf....oby tylko nie zniszczyliśmy my ludzie skarbów natury które są moim skromnym zdaniem bezcenne.Napiszę pani, iż ja osobiście jako bezdomny boję się o dolinę .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Warto też zadać sobie pytanie - A jak długo trwałoby stworzenie możliwości przerzucenia TIR-ów na tym odcinku na tory kolejowe? Być może krócej niż planowany czas w przypadku dowolnej obwodnicy? I tu już pewnie nie byłoby żadnych wyburzeń, wykupów ziemi itp. ponieważ tory kolejowe istnieją w określonym miejscu. Oczywiście trzeba je przystosować, zakupić odpowiedni tabór i przygotować miejsce załadunku. Pytanie - jak długo by to trwało i czy nie krócej niż jakakolwiek budowa? Kwestia pieniędzy - na tę inwestycję otrzymalibyśmy z pewnością sporą dotację unijną, zatem nie ponosilibyśmy pełnego kosztu. Być może okaże się, że jest mniej czasochłonna niż budowa (a to możliwe) i tańsza (co też jest możliwe) i nikt tu nie protestuje. Warto to sprawdzić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm, sama się zastanawiam, dlaczego Wasze władze przez te kilkanaście lat nie uwzględniły innych opcji, a tylko właśnie tą jedną, która jest najtrudniejsza do przeprowadzenia...
To chyba było do przewidzenia, że wejdziemy do UE, że akurat Rospuda wywoła protesty społeczne na taką skalę? Ona naprawdę jest medialna. Zdjęcia Rospudy z lotu ptaka robią wrażenie, którego informacje o, jak tu ktoś napisał, "ptaszkach i roślinkach" nie osiągnęłyby nigdy.

Pomyśleliście, co będzie, jeżeli przez forsowanie wersji z Rospudą, obwodnica Augustowa w końcu nigdy nie powstanie? Jeżeli prace utkną w środku bagien? A to ryzyko naprawdę było do przewidzenia. A szkoda, bo tą metodą wy nie będziecie mieli żadnej obwodnicy, a Rospuda i tak zostanie zniszczona.

To naprawdę nie jest sensowna wersja obwodnicy.
Zacznijmy od czasu. Nigdy wcześniej w Polsce w tych warunkach nie budowano. Podany czas normalnie mógłby zostać poważnie przekroczony, a tu pojawiają się dodatkowe problemy (które powtarzam, można było te kilkanaście lat temu przewidzieć). Ściąganie ludzi z drzew jest czasochłonne. Dodatkowo akurat te miesiące, kiedy budowa powinna iść pełną parą są miesiącami czasu wolnego dla licealistów i studentów, którzy mogą zacząć traktować bronienie Rospudy jako wyjątkowo atrakcyjny pomysł na wakacje. Miejsce piękne i można coś ważnego zrobić przy okazji. Catering pewnie będzie zapewniony... ;-) A doliny ogrodzić się nie da. Zresztą nie ma na to pieniędzy i to by też nic nie dało.

Pieniądze. To są bagna, zatem prędzej czy później mogą się pojawić najróżniejsze problemy wynikające z podłoża, co też było od początku do przewidzenia. A ponieważ to jest jedyna opcja, która wyklucza dofinansowanie unijne i obawiam się, że ostateczna cena nadal nie została prawidłowo określona, to za kilka lat, inny rząd, może już nie chcieć więcej do tej obwodnicy dopłacać. Szczególnie jeżeli dodatkowo UE za karę zamrozi dopłaty do innych dróg i autostrad w Polsce. Właśnie dlatego, że potrzebujemy dróg, nie można sobie pozwolić na wybieranie nieracjonalnych wersji. Unia ukaże nas nie dlatego, że zniszczymy Rospudę, tylko dlatego, że zniszczymy ją mimo istnienia innej drogi dla obwodnicy Augustowa.

A swoją drogą zastanawiam się, czy na pewno przez te ostatnie lata władze Augustowa zrobiły wszystko, żeby zmniejszyć zagrożenie związane z ruchem TIR-ów w taki sposób, w jaki zmniejszają je inne miasta. Bo oprócz starań o obwodnicę, która powstanie za ileś lat, władze innych miast starają się zabezpieczać mieszkańców także tymczasowo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż, łatwo chronić tereny wszystkim tym, którzy na co dzień nie mieszkają w tych stronach. To my sprzątamy okolice, lasy po wizycie różnych "ekologów" w tych stronach. Dolina Rospudy to nie kilkaset metrów, ale wiele kilometrów. Cały nasz region jest piekny i wszedzie są miejsca do ochrony. Bez dróg (pomijając zabójcze tiry) nie przyjadą tutaj turyści, którzy zostawią pieniądze. Oni oczekują dobrych dróg. Dlaczego ekolodzy nie protestowali, gdy wojsko walczyło o budowę radarów w naszych stronach. Dlaczego media są za ekologami, a dopiero teraz wiele osób dowiaduje sie, gdzie lezy Rospuda???? Jak zwykle ktoś robi coś na pokaz. O obwodnicę staramy sie kilkanaście lat... To już curiosum...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problem w tym, że wcale nie ma pewności, że budowa przez Rospudę wyjdzie szybciej. To jest raczej w sferze pobożnych życzeń. Budowa po suchym lądzie musi być z natury rzeczy znacznie krótsza. I tylko tu da się ustalić rzeczywisty czas. Przy budowie przez mokradła zrobić się tego do końca nie da, ponieważ nie wiadomo tak naprawdę, z jakimi technicznymi problemami wykonawcy będą musieli sobie poradzić. A skoro w takich warunkach w Polsce nie budowano i firma, która wygrała przetarg nie ma tego typu doświadczeń, to po tej stronie mamy jedną wielką niewiadomą. GDDKiA podaje, że sama budowa potrwa 3 lata, natomiast SISKOM, że budowa wersji alternatywnej potrwa 2 lata. SISKOM dodaje do tego 3 lata na pozałatwianie wszystkich pozostałych kwestii, wykupów itd. GDDKiA niczego więcej nie dodaje. To by dawało 2 lata różnicy na podstawie nie do końca porównywalnych szacunków. Ale nawet jeśli, to i tak zakończenie budowy drogi przez Rospudę w 3 lata nie wygląda realnie.
No i jeżeli tu niedoszacują czasu lub pieniędzy, albo jednego i drugiego i zrobią to na łapu capu, jak niektóre zwykłe drogi, to sprawa się wydłuży do świętego nigdy. Skutki pośpiechu lub niedoinwestowania lub przypadkowego błędu wynikającego z niedoświadczenia, w przypadku estakady nad bagnami, która powinna być przystosowana do wieloletniego utrzymywania sznureczka TIR-ów można sobie wyobrazić. Tutaj każdy błąd może oznaczać konieczność wieloletnich remontów, wyłączających drogę z użytku i wrzucających TIR-y z powrotem do Augustowa. Tylko że wtedy to już nikogo nie będzie obchodzić, bo reszta Polski będzie pamiętać, że afera augustowska i tak pożarła zbyt dużo pieniędzy, że UE przez nich zablokowała budowę innych dróg w Polsce (zamrażając dofinansowanie) itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyliczenia są różne, ale teraz podaje się, że "objazdowa" trasa ma kosztować 600 milionów - czyli że obecne szacunki dotyczące trasy przez środek doliny już się bardzo mocno do tego zbliżają...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cały problem polega na tym, że po uwzględnieniu wszystkich kosztów, obwodnica przez Rospudę wyniesie nas drożej niż dłuższa wersja, poprowadzona obok.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.