Facebook Google+ Twitter

Obywatel Milk - recenzja

Obywatel Milk to doskonały dramat biograficzny, oparty na autentycznych wydarzeniach.

Obywatel Milk / Fot. plakatAkcja rozgrywa się w latach 70., XX w. w USA. Po wielokrotnym udziale w wyborach Harvey Milk – zdeklarowany homoseksualista i działacz gejowski - odnosi sukces, zostaje radnym. Z każdym miesiącem jego partia zyskuje na popularności. Rośnie jednak nie tylko liczba zwolenników polityki Milka, ale też przeciwników. Musi więc ciągle walczyć o swoje i nie dać się zastraszyć.

Fabuła filmu jest specyficzna, stanowi rekonstrukcję ostatnich 8. lat życia bohatera, zaprezentowanych w postaci nagrania przygotowanego przez samego Milka. Świadczy to o tym, że spodziewał się, iż może zostać zamordowany.

Sean Penn doskonale sprawdził się w głównej roli. Nie bez powodu jego trud został nagrodzony Oscarem. Bohater, którego gra jest rozdarty między życiem osobistym a karierą polityczną. W końcu dochodzi do sytuacji, w której musi poświęcić miłość, by pełniej zająć się sprawami narodu. Scenarzysta filmu Dustin Lance Black, nie stara się idealizować postaci Milka, wręcz odwrotnie, chce pokazać, że był normalnym człowiekiem i tak jak wszyscy popełniał błędy.

Znaczącą rolę odgrywają w tym filmie również postaci drugoplanowe. Warto wspomnieć chociażby postać Dana White’a, w którą wcielił się Jose Brolin. Stworzona przez niego kreacja kochanka Milka fantastycznie oddaje poziom uczuciowego zaangażowania w związek tych bohaterów.

Film ma wymiar ponadczasowy. Zarówno 30 lat temu, jak i teraz, w każdym społeczeństwie możemy natrafić na homofobów. Reżyser Gus Van Sant zastosował w swoim filmie pewnego rodzaju propagandę przeciwko homofobii, starał się za pomocą kina poprzeć ludzi o innej orientacji seksualnej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.