Facebook Google+ Twitter

Obywatel w muzeum, które go wychowa...

Planowane jest utworzenie w Polsce kilku ważnych muzeów. Warto więc może powrócić do dyskusji o tym, czym jest nowoczesne muzeum. Jakich chcielibyśmy muzeów.

Jan Ołdakowski obecny był ostatnio w mediach ze względu na spór, czy może łączyć funkcję dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego z mandatem posła. Wtedy on miał rację, a nie marszałek Sejmu. Ideałem powinno być maksymalne ograniczenie zawodowych polityków, nie umiejących robić nic poza „posłowaniem” i zasiadaniem we władzach różnego szczebla. Dyrektor szkoły, biblioteki czy muzeum, który potrafi połączyć swoje stanowisko z byciem posłem, jest znacznie lepszym rozwiązaniem, niż większość przeciętnych parlamentarzystów. Dla takich parlamentarzystów największą zmorą jest myśl, że kiedyś musieliby znaleźć źródło utrzymania poza polityką.

Zapomnieliśmy przy tym jednak, że Ołdakowski jest dyrektorem bardzo konkretnego muzeum, z bardzo konkretną wizją prezentacji historii. Ta wizja nie jest już tak bezsporna, a przypomniana została niedawno w wywiadzie udzielonym „Polsce” (12.11.2007). Na pierwszy plan wysuwa się w nim sposób urządzenia Muzeum Powstania Warszawskiego. W tym zakresie Muzeum dokonało niewątpliwie przełomu i duma jego dyrektora jest w pełni usprawiedliwiona. W Polsce nadal dominują szare wystawy, złożone z tablic i eksponatów w gablotach. Nudne i szare dla przeciętnego gościa. Interesujące jedynie dla osób zainteresowanych historią, fascynatów szukających konkretnych rzeczy.

Ołdakowski ma rację, tak nie przyciągnie się szerokich rzesz odwiedzających, nie zainteresuje młodzieży. Stąd najbardziej liczące się muzea na świecie szukają nowych rozwiązań. Oddziaływać ma już forma architektoniczna budynku. Wprowadza się nowoczesne środki medialne, tak żeby zarówno zainteresować, jak i dać możliwość głębszych poszukiwań, gdy coś nas zainteresuje. Wtedy możemy oglądać filmy, zdjęcia, mapy, zeskanowane dokumenty, słuchać relacji świadków, itd. Równie ważny jest nacisk na oddziaływanie emocjonalne, wychodzenie z eksponatami do oglądającego. Dostajemy nie podręcznikowy wykład, ale silny przekaz emocjonalny. Kto chce to zobaczyć w praktycznym działaniu, niech idzie do Muzeum Powstania Warszawskiego i przyjrzy się dokładnie osobom je zwiedzającym. Temu jak silnie oddziaływuje na nie ekspozycja.

Problem w tym, że nowoczesna i atrakcyjna forma ekspozycji jest tylko jednym z interesujących nas tutaj aspektów. Drugi, ważniejszy, to treści przekazywane w takim nowocześnie urządzonym muzeum. Forma służy temu żeby zainteresować i przyciągnąć widza, niczemu więcej. Jeżeli ktoś chciałby jej użyć w złych celach, na przykład wywołać negatywne reakcje i wrogość, może to zrobić znacznie skuteczniej niż dawniej. Nie sugeruję nawet, że takie „złe” zamiary ma Muzeum Powstania Warszawskiego, to byłoby absurdalne. Wskazuję jedynie, że podkreślaniu atrakcyjności i siły przyciągania jakiegokolwiek muzeum towarzyszyć musi zawsze refleksja nas przekazem skierowanym do odwiedzających to muzeum.

Dobre muzea starają się łączyć atrakcyjność ekspozycji z jej otwartością. Co oznacza otwartość? Przyjęcie, że osoby odwiedzające muzeum są coraz lepiej wykształcone, zdolne do formułowania samodzielnych ocen. Zaakceptowanie, że muzeum nie zawiera prawdy objawionej o tym co było, a jedynie odpowiedź na konkretnie sformułowane pytania. A może ktoś z odwiedzających uzna za ważniejsze inne pytania niż postawili organizatorzy wystawy? Nie jest to problemem, jeżeli wystawa zawiera wyraźne sformułowanie: nas interesowało w Powstaniu Warszawskim to i to, ale ty może chcesz zapytać o co innego. Masz do tego nie tylko prawo, nam zależy na tym, żebyś takie pytania stawiał.

Ołdakowski takiego wyboru nie przewiduje. - Każdy, kto zwiedza, powinien wczuć się w tę sytuację. Zapytać siebie, co by było, gdybym ja tam był, jak ja bym postąpił - mówi we wspomnianym wywiadzie dla "Polski" . To wizja nieuniknionej drogi od jednego powstania do drugiego, a każde także było nieuniknione. Zwiedzający widz może się jedynie zastanawiać, czy potrafiłby tak godnie umierać, czy nie.

Inaczej wyobrażam sobie muzeum dla młodych ludzi i do nich nie należąc mam nadzieję, że czegoś innego potrzebują. Sądzę, że chcą muzeów ogromnie atrakcyjnych i wykorzystujących wszelki techniczne nowinki. Ale także muzeów zostawiających im miejsce na myślenie i samodzielną ocenę. Pokazujących, jak wielkie znaczenie w ocenie historii mają nasze dzisiejsze wartości i doświadczenia. Jak wydarzenia historyczne mogą gwałtownie tracić lub zyskiwać na znaczeniu jako symbole. Nie dlatego, że one się zmieniły, tylko dlatego, że my inaczej na nie patrzymy niż nasi rodzice lub dziadkowie. Ekspozycji, których autorzy będą dumni z tego, że nie znają ostatecznych odpowiedzi, a zamiast tego skłaniają do myślenia zwiedzających. Mówią im: nie musicie zgadzać się z naszym przedstawieniem historii, na wydarzenia historyczne można patrzeć z różnych perspektyw, bądźcie dumni ze swojej niezależności oceny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.