Facebook Google+ Twitter

Obywatelski podbój kosmosu jest możliwy

Umieszczanie na orbicie sztucznych satelitów czy realizowanie misji załogowych wymaga nie tylko wysokich budżetów, ale i zaangażowania tysięcy specjalistów. Jednak wystarczy obniżyć loty i zainwestować trochę pieniędzy, a marzenia o własnym podboju kosmosu stają się całkiem możliwe.

Sztuczny satelita ACTS na orbicie okołoziemskiej (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:ACTS_Deploy_3.jpg) / Fot. NASANa początek trochę liczb. Całkowity koszt programu "Apollo", w ramach którego odbyło się 6 załogowych misji na Księżyc wyniósł 24 miliardy dolarów. Natomiast według luźnych szacunków, do 2008 r. NASA wydała na program wahadłowców aż 170 miliardów dolarów. Ale wysłanie na emeryturę trzech amerykańskich promów kosmicznych wcale nie oznaczało oszczędności. Rokrocznie NASA wydaje 450 milionów dolarów za możliwość dostarczania kosmonautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną na pokładzie rosyjskich statków Sojusz. Do dziś również trudno ocenić ile pieniędzy na rozwój własnego programu kosmicznego, wydały władze Związku Radzieckiego. Jak widać na powyższych przykładach, przez lata ogromne budżety wielkich mocarstw stały się motorem rozwojowym dla pokonywania kolejnych granic w podboju kosmosu. Od momentu, gdy okazało się, że ludzkość jest w stanie umieścić na orbicie okołoziemskiej sztuczne satelity, wysłać w bezmiar kosmosu astronautów a nawet bezpiecznie wylądować na Księżycu, tysiące wizjonerów-amatorów snuło plany o dołożeniu swojej cegiełki do historii jednego z największych wyścigów technologicznych. Jak się miało w przyszłości okazać, nie były to tylko czcze bujanie w obłokach.

Bardzo charakterystyczny sygnał nadawany przez Sputnika 1, którego na orbicie 4 października 1957 r. umieścił Związek Radziecki, doprowadzał do gorączki rząd w Waszyngtonie, a wśród radioamatorów na całym świecie rozbudził nadzieję na rewolucję w przekazywaniu informacji. Podczas gdy w pośpiechu zza oceanem powstała państwowa agencja kosmiczna NASA, rywale spod znaku sierpa i młota mieli na koncie udaną misję sztucznego satelity z psem Łajką na pokładzie. Wkrótce i amerykanom udało się zatrzeć złe wrażenie po kosmicznym falstarcie, wysyłając na orbitę Explorer 1, który miał na celu nie tylko podbudowanie morale mieszkańcom USA ale i zbadanie kosmicznego promieniowania. Start amerykańskiego satelity 1 lutego 1958 r. bacznie obserwowała grupa radioamatorów ze wschodniego wybrzeża kraju: Lance Ginner, Chuck Smallhouse, Ed Beck, Al Diem, Chuck Townes oraz Nick Marshall, którzy postanowili rzucić wyzwanie dwóm zimnowojennym mocarstwom.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

A jak z tym połączyć? link

Komentarz został ukrytyrozwiń

W TVP pokazano przygotowania amerykańskiego miliardera do podróży na orbitę wokółziemską z rodziną. Trwają ostatnie testy wyprodukowanych samolotów. Wg mnie mają trochę dziwaczne kształty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z przyjemnością przeczytałem. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.