Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

46373 miejsce

Ochotnica Górna - moje ostatnie odkrycie

Jeśli wybieramy się w nasze polskie góry to najczęściej w Tatry lub w Sudety. Czasami w Bieszczady. A przecież są w naszym kraju urokliwe, górskie rejony, gdzie turystów jest mniej, a przyroda tych rejonów po prostu urzeka swoim nieskażonym pięknem.

Pierwszy śnieg w Ochotnicy Górnej / Fot. z zasobów autorki artykułu Ochotnica Górna to wieś położona na stokach niewielkiego pasma górskiego - Gorców. Mimo swej urzekającej urody i ciekawej historii jest wsią rzadziej odwiedzaną przez osoby pragnące wypocząć wśród świerkowych i jodłowych lasów, szumiących potoków z krystalicznie czystą wodą i zatykających dech w piersiach górskich widoków. O wyjątkowej urodzie Ochotnicy pisał już Jan Wiktor i choć od jej opisania przez pisarza minęło wiele czasu, właściwie opis tej wsi jest w dalszym ciągu aktualny.

Kilka dni temu nadarzyła się okazja, bym i ja mogła tę wyjątkową wieś zobaczyć na własne oczy. Jedną z moich koleżanek tak zachwyciła uroda tego wyjątkowego miejsca, że postanowiła zbudować tam dom. Propozycja mojej koleżanki bym z nią wybrała się na krótki wypad do Ochotnicy Górnej była nie do odrzucenia, tym bardziej że w tych stronach nie byłam już wieki całe.

Nocować miałyśmy o zaprzyjaźnionych z moją koleżanką górali, którzy prowadzą gospodarstwo agroturystyczne. O naszych gospodarzach wiedziałam od koleżanki tylko tyle, że mają ośmioro dzieci i czworo wnuków i że czekają na nas z kolacją. Gdy dotarłyśmy już późnym wieczorem do celu naszej podróży (dodam, że samochód koleżanki z trudem pokonywał wznoszącą się ostro pod górę najpierw szosę, a potem już tylko górską drogę), ujrzałam pokaźnych rozmiarów drewnianą, góralską chałupę. Nieopodal chałupy przepływał cicho szemrzący potok i szumiał jodłowy bór. Uroda i styl tego miejsca zdawały się być przeniesione z co najmniej XIX-go wieku.

Krościenko nad Dunajcem - rynek / Fot. z zasobów autorki artykułuTo, co zobaczyłam jednak we wnętrzu owej chałupy, kazało mi skonstatować, że gospodarstwo agroturystyczne państwa Bielskich to nie tylko chałupa z drewnianych bali, ale wygodnie i stylowo urządzone pokoje z łazienkami i wygodnymi łóżkami, to także pyszne, bo nie faszerowane chemią jedzenie. To szynka i kiełbasa własnego wyrobu. To także sery i masło od własnej krowy i wyjątkowo pyszny bunc - czyli nie wędzony ser owczy. Herbata pita do kolacji też miała całkiem inny smak, ponieważ woda do jej zaparzenia pochodzi ze źródła krystalicznie czystej wody, bijącego na terenie gospodarstwa.

Mimo znacznego oddalenia od tak zwanej cywilizacji w gospodarstwie państwa Anny i Stanisława Bielskich jest internet i wielki, plazmowy telewizor. Cały jednak wystrój domu naszych gospodarzy urządzony jest w tradycyjnym, góralskim stylu. Wygodne, drewniane ławy i stoły, pamiętające wieki przeszłe - malowane skrzynie i nawet wiszące na ścianie cyfrowane portki góralskie, ozdobione parzenicami. Jednym słowem - swoisty klimat tego uroczego domostwa kazał mi natychmiast zapomnieć o trudach podróży i z pewnością także o problemach codziennych.Zaprzyjaźniam się z kotem / Fot. z zasobów autorki artykułu

Gdy obudziłam się wczesnym rankiem i wyjrzałam przez okno - zobaczyłam, że zima właśnie wkroczyła do tej pięknej, gorczańskiej krainy. Śnieg padał gęstymi płatami, a ślizgające się na zamarzniętych kałużach dzieci państwa Bielskich, wyruszające akurat do szkoły, stanowiły dowód na to, że zima w Gorce nie przyszła tylko ze śniegiem. Ona przybyła także z kilkustopniowym mrozem. Gorczańskie smreki / Fot. Z zasobów autorki artykułu

Po pysznym śniadaniu musiałyśmy opuścić to urokliwe miejsce. Czekała nas jeszcze wizyta w Krościenku nad Dunajcem, a następnie szybki powrót w niziny.

Gdy opuszczałam gospodarstwo agroturystyczne państwa Bielskich, przyrzekłam sobie solennie, że muszę tutaj powrócić latem, albo wczesną jesienią. Podobno w lasach gorczańskich co roku jest zatrzęsienie grzybów. Do samochodu odprowadzał nas kot państwa Bielskich. Ocierał się przyjaźnie o moje nogi i zdawał się mówić: - Wiem, że lubisz koty. Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś zobaczymy...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Robercie masz rację. I ludzie i kraina zupełnie wyjątkowa. O szlakach kurierskich, także przemytniczych z czasów wojny ,a i niedalekiej przeszłości - rozmawiałam nie dalej jak w ubiegły czwartek z jednym z krościeńczan. Dziś jest inaczej. Np. w Tylmanowej jest przejście graniczne na Słowację (kładką przez Dunajec) i nikt go nie pilnuje. Może to lepiej, ale za to bardziej nudno. Pewnie także wiesz o tym, że w górne partie Gorców Niemcy w czasie wojny nawet nie odważali się zapuszczać z wiadomych względów. Odbijali sobie za to na mieszkańcach Ochotnicy Dolnej. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krościenko, Szczawnica i Pieniny to zupełnie inne klimaty. Pamiętam, jak w latach siedemdziesiątych górale chadzali przez zielona granicę - bywało że chodzili do Wiednia. Znałem jednego, co wpadł, jak już wracał. Czy była świadomość, że wojenne szlaki kurierskie wciąż funkcjonują? Bardzo ciekawe tereny i ludzie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak - Małgosiu. Miejsce jest wyjątkowo urokliwe, gospodarze przemili a i ceny za pobyt są bardzo przystępne. Ja Ci to mówię - budżetowa emerytka :). Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniałe miejsce, dobrze wiedzieć :). Pierwsze zdjęcie jest urocze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Dorota Czarkowska
  • Dorota Czarkowska
  • 27.11.2010 20:23

Ciotka Jewcia to ja poproszę o dokładny adres.Dech mi zaparło,a sama wiesz ze uwielbiam odludne miejsca

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadziu! Nie wiem, czy na ten wyjazd zasłużyłam sobie. Chyba tak, skoro w Ochotnicy Górnej się znalazłam. Trzeba mi było takiego "wyskoku" jak powietrza. Czasami marzenia się spełniają... :) Może też tak być, że kiedyś do Ochotnicy wybierzemy się razem. Wszystko jest przecież możliwe. Pozdrawiam Cię serdecznie - Jadziu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla chcącego nie ma nic trudnego - Robercie. Ja w te strony wróciłam też po trzydziestu latach. Znałam bardziej Tylmanową i Krościenko. W Ochotnicy Górnej byłam po raz pierwszy, ale z pewnością nie ostatni. To cudne miejsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, nalezał Ci sie ten wyjazd po Twym burzliwym zdobywaniu karmy dla kotów obdarzania nas pamietkami, obrazkami, i Twoim sercem. Oopoczynek choc taki szybki troche oderwał od codziennego zycia i bardzo dobrze. Pozdrawiam serdecznie i ciesze sie, że znów nowa miejscowośc dzieki Tobie poznałam

Komentarz został ukrytyrozwiń

"u Szlagów" miało być :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Byłem w Ochotnicy w połowie lat siedemdziesiątych. Mieszkałem w gościnnej gajówce i Szlagów, na samym początku Ochotnicy Górnej. W knajpie, kolega zamówił: "Poproszę schabowego etc" Kelnerka powiedziała, że schabowy jest tylko z ziemniakami i kapustą.
Piękna okolica, piękne miejsca.
Czy mi się tam uda jeszcze zajrzeć?
Zazdroszczę, bo bardzo bym chciał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.