Jakiś czas temu pisałem o problemie, z którym boryka się policja i mieszkańcy Rzęczkowa, należącego do gminy Zławieś Wielka. Przestępca, z nieznanych pobudek, powoduje pożary w wielu gospodarstwach rolnych i nie tylko. Mimo wielkich starań miejscowej służby bezpieczeństwa, nadal nie udało się złapać podpalacza. Sprawa troszeczkę się skomplikowała, bo bandyta nie działa w pojedynkę.
Podpalacz w Rzęczkowie wciąż na wolności!Otóż okazuje się, że jest ich dwóch, a przynajmniej tylu uchwyciła kamera zamontowana w jednym z gospodarstw, które jakiś czas temu padło ofiarą kolejnego ataku.
Jedna z mieszkanek mówi o chaosie, jaki zapanował we wsi. Strażacy oskarżają siebie nawzajem poprzez SMS-y. Jakiś czas temu, przez plotki, odszedł główny kierowca wozu strażackiego. Zarzucano mu, że to on stoi za podpalaniem. Mężczyzna miał duże doświadczenie w tej pracy i ciężko będzie go zastąpić. Kobieta uważa, że OSP może zostać zawieszone.
W zaskakujący sposób, kilku strażaków przybywa błyskawicznie, zaraz po pojawieniu się pożarów. Mija zaledwie 10 minut, a już słychać syrenę jadących wozów. Przecież nikt nie uwierzy w to, że całą noc czuwają. A gdzie czas na ubranie się, wyjście i dotarcie do budynku oraz inne czynności przygotowawcze?
Policja patroluje teren dzień i noc. Wjeżdża nawet na tereny prywatne, aby sprawdzić, czy nic złego się nie dzieje.
Może w końcu złapią "łobuzów"?