Facebook Google+ Twitter

Ochrona praw autorskich - czy nie można inaczej?

Wszelkie próby rególowania praw autorskich w Polsce i na świecie, to takie przeciąganie liny między użytkownikami, a twórcami - gdzie jedna strona na pewno wyląduje w błocie. Oto jak według mnie (programisty) taka ochrona powinna wyglądać.

Jest taka lekko przewrotna piosenka, mojego ulubionego muzycznego satyryka "Weird Al"-a. Utwór nakreśla problem ochrony praw autorskich w stanach zjednoczonych - z drugiej strony po przez satyrę taką sytuację krytykuje twórca który tą ochroną powinien być najbardziej zainteresowany.
Teledysk puszczało MTV. Autor dostał nakaz zagłuszenia występujących w piosence nazw serwisów do współdzielenia plików (kto pamięta jeszcze kaaza?)
Oczywiście teledysk został dostosowany poprzez wstawienie klasycznego "piiiiii" w jak najbardziej bezczelny sposób - celowo aby zaprotestować przeciwko takiemu podejściu. (Utwór był od początku dostępny do ściągnięcia w sieci).

Do ochrony praw autorskich zabierają się najpierw prawnicy. Potem na podstawie norm prawnych tworzy się odpowiednie zabezpieczenia serwisów. Czy nie powinno być jednak odwrotnie? Inicjatywa mogła by iść od dołu.
Wyobraźcie sobie sytuację. Kupujecie płytę CD w sklepie. Zdrapujecie zdrapkę która jest w środku, rejestrujecie na stronie www.rejestrpraw.gov.pl i od teraz możecie sobie dowolnie ściągać (w formacie mp3 na przykład), słuchać i kopiować w ramach swoich urządzeń wszystkie utwory które znalazły się na płycie.
Podobnie gdy kupujesz mp3 w sklepie internetowym - sklep rejestruje Ciebie jako użytkownika tego utworu. Przez ten sam system można by rejestrować publiczne wykonania utworów niemal
że w czasie rzeczywistym. DJ przed dyskoteką mógł by wybrać utwory które zagra i wprowadzić za nie opłatę, po imprezie mógł by dodać utwory których nie wymienił, a zagrał. Można by w tym systemie zapewnić anonimowość
w razie konieczności (posługiwanie się indywidualnym kodem przedstawianym jedynie do kontroli).
Jako programista wiem, że jest to możliwe do wykonania. Może to dotyczyć nie tylko muzyki ale i filmów.
Obecnie jako zwykły zjadacz chleba mimo, że robię wszystko by być legalnym nie potrafię stwierdzić na 100% czy jak bym miał udowadniać swoje prawa do każdego jednego pliku na
moim komputerze czy dał bym radę. Czy to nie łamie jakichś podstawowych praw człowieka gdy można kogoś tak łatwo "załatwić"? Nie mam przecież pod ręką prawnika który każdą wątpliwość rozwieje i archiwum wszystkich dokumentów jakie są mi wciskane przy zakupach i w sumie są one jedynym potwierdzeniem oryginalności (ba paragony czasem po pół roku znikają! same z siebie!).
Teraz co dzieje się z moimi prawami gdy płyta CD zostanie wyrzucona? Czy mp3 z tej płyty na moim dysku są legalne?
Co gdy mam mp3 ściągnięte ze sklepu internetowego i wypalę sobie płytę CD-audio - czy jest ona piracka?
Jest tak wiele sposobów na dostęp do utworów muzycznych czy filmów, że trudno stwierdzić co jest legalne, a co nie i jak udowodnić swoje prawo do danego utworu (trzymać wszystkie emaile, faktury
itp.?). Trzeba szukać rozwiązań informatycznych, a nie prawnych do ogarnięcia tego chaosu. Prawo powinno tylko wspomagać realizacje celów.
Nie mówię, że ten pomysł jest jakiś genialny i jedyny w swoim rodzaju – jest to jednak propozycja,
a myślę że takich propozycji właśnie brakuje. Zostawiamy sprawy w rękach prawników i polityków – potem płaczemy.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.