Facebook Google+ Twitter

Ochrona wszechmogąca

Ochroniarzom w hipermarketach wydaje się, że są bożkami. Niestety, okazuje się, że mają oni dużo większe prawa niż większość pracowników marketów.

Każdy z nas bywa klientem hipermarketów, niektórzy są dodatkowo pracownikami. Zwykli ludzie mają styczność z ochroną, kiedy są podejrzani, że „niby” coś ukradli lub podczas zakupów na stoisku alkoholowym. Przy wyjściu ochrona chce zawsze sprawdzić bardzo dokładnie co kupiliśmy.

Okazuje się, że takie zachowania są bezprawne, ponieważ właścicielem danego towaru jest osoba, która za niego zapłaciła i nikt bez zgody tej osoby nie może brać nawet towaru do ręki. Kliencie: nie musisz pokazywać ochroniarzom stojącym przy bramkach rzeczy, które kupiłeś. Jeśli mają oni jakieś wątpliwości co do Twojej uczciwości, powinni Ci przedstawić nagranie z monitoringu przedstawiające przywłaszczenie sobie danej rzeczy.

Niestety, to nie wszystkie przywileje ochroniarzy z hipermarketów; okazuje się również, że mogą oni zwalniać pracowników, również hostessy, które nie są zatrudniane bezpośrednio przez market. Nie pytają się nikogo o zgodę, po prostu podchodzą i mówią: "proszę opuścić stanowisko pracy". Po pytaniu dlaczego? Odwracają się na pięcie i idą do kolejnego "celu". Pracownik, który świadczy usługi dla danego marketu właściwie podlega jemu, więc jest to swego rodzaju jego własność. Natomiast hostessa reklamująca markę produktów przynależy firmie, która zleciła jej akcję promocyjną.

Jestem żywym przykładem jak można chcieć oszukać hostessę. W dniu, w którym zwolnili mnie z jednego z gliwickich marketów, prócz mnie „wyleciały” jeszcze 4 dziewczyny. Jedna za to, że rozdała dzieciom za dużo chipsów podczas degustacji, druga za opieranie się o półkę, trzecią i czwartą zwolniono za to, że jedna drugą spytała, która jest godzina. Ja natomiast zostałam zwolniona za to, że czytałam etykietkę produktu, którego nie reklamowałam. Jest to czyste szaleństwo, ponieważ ochroniarz stwierdził, że nie zapłaci mi za godziny, które spędziłam na stanowisku pracy. Po tym jak ja zapytałam go „od kiedy to on mi płaci” tylko się zaczerwienił.

Firma zatrudniająca mnie płaci spore pieniądze za wynajęcie miejsca na swoje produkty, a dzięki tym produktom market zarabia, dlatego ochrona również powinna się zastanowić nad tym, że mogą stracić pracę.

Teraz pracuję nadal w hipermarkecie, lecz już innym, w którym ochrona nie ma problemu z hostessami. Po krótkim wywiadzie środowiskowym okazało się, że w poprzednim markecie ochrona zwalniała hostessy dlatego, że miała dodatkowe 50 zł premii do wypłaty za zwolnienie jednej z nas. Także tego dnia, którego mnie zwolnili jeden ochroniarz zarobił 200 zł na czysto za nic.

Jako klienci mamy większe prawa niż nam się wydaje i jeśli nie spodoba nam się to jak nas traktują nie zostawiajmy tego bez echa, zacznijmy walczyć o swoje prawa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.