Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

162891 miejsce

Ochroniarze zlekceważyli demonstrację w obronie ich praw

Zapowiadany apel dzieci pracowników ochrony okazał się małą manifestacją, ale za to ze szczytnymi celami.

Manifestujący przed Sejmem. / Fot. Ewelina MandeckaNa godzinę przed południem, pod siedzibą Sejmu RP odbyła się manifestacja pracowników ochrony, połączona z wystawą prac ich dzieci pt.: "Powrót taty". Kilkunastu mężczyzn i przedstawiciele "Solidarności", trzymając w rękach rysunki dzieci, postulowało o lepsze warunki pracy. A jest o co walczyć. Manifestujący domagali się wyższych zarobków, umów o pracę, płatnych urlopów i zaświadczeń zdrowotnych.

Średnie wynagrodzenie w ochronie fizycznej wynosi 5,6 zł netto za godzinę, chociaż stawki często nie przekraczają czterech złotych. Ochroniarze pracują od 300 do 400 godzin miesięcznie, by móc utrzymać dom. Do tego nie mają stałych umów o pracę. W dużym stopniu problem dotyczy pracowników ochraniających urzędy publiczne, tj.: ZUS, urzędy skarbowe, sądy. Instytucje te współpracują z firmami ochroniarskimi, które łamią kodeks pracy. Wpływ na taką sytuację ma kształt Ustawy o Zamówieniach Publicznych. Nie zawiera ona zapisów o konieczności przestrzegania praw pracowniczych przez firmy przystępujące do przetargów publicznych.

Skandujący pod Sejmem uważają, że takie praktyki doprowadzą do stworzenia w przyszłości rzeszy emerytów, którzy będą pozostawali na marginesie życia społecznego.

Zadaniem pracowników ochrony jest zapewnienie bezpieczeństwa. Wątpliwa jest jednak skuteczność ochroniarza, który pracuje 48 godzinę z rzędu. - "Wyrabianie" 400 godzin to norma - mówi Piotr Jakubowski, pracujący w branży od 13 lat. Pan Piotr zdaje sobie jednak sprawę, że rzadki kontakt z dwójką dzieci ma na nie niekorzystny wpływ, dlatego manifestuje.

Grzegorz Białach z rysunkami dzieci. / Fot. E.MandeckaPracownicy ochrony przyznają, że protestują głównie w imieniu swoich rodzin. Są zmuszeni do pracy po kilkaset godzin w miesiącu, przez co rozpada się ich życie rodzinne. Jeden z obecnych na manifestacji, Grzegorz Białach, skarży się, że pracuje ponad 300 godzin w miesiącu za bardzo niską stawkę. Ponadto dojeżdża do pracy 110 kilometrów. Jest pod Sejmem, bo chce normalnie pracować, 180 godzin miesięcznie za przyzwoite pieniądze. Pozwoliłoby mu to być ojcem dla czwórki swoich dzieci, bo póki co jest gościem w domu. Jak mówi, czuje się jak wujek, który 3-4 dni w tygodniu widzi dzieci.

Po wystawie, pracownicy ochrony przekazali apel, skierowany do Marszałka Sejmu RP Bronisława Komorowskiego, o interwencję w ich sprawie. Ich zdaniem ta sytuacja jest patologiczna. - W przypadku chorób, czy zdarzeń losowych pracownicy ochrony pozostają bez środków do życia - tłumaczy Krzysztof Zgoda z Komisji Krajowej NSZZ Solidarność. - Wielokrotnie musieliśmy pomagać osobom, które padły ofiarą bezwzględnej walki rynkowej. Za kilkanaście lat, przy wypłacie świadczeń emerytalnych, wszyscy będziemy ponosić konsekwencje takiej polityki - przekonuje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Każdemu się może zdarzyć literówka ;) Bardzo dobry artykuł. Popieram zdanie mojego przedmówcy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dermonstrację ? co to za słowo :>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobrze napisany artykuł o bardzo ważnym problemie. Czy pracodawcy nie zdają sobie sprawy, że pracownik w 48 godzinie pracy nie jest zbyt wydajny?
Do mojego znajomego, który był w trakcie czterdziestejktórejś godzinie pracy podszedł przełożony i zapytał czy jest pijany, bo dziwnie wygląda. A on był po prostu wyczerpany, bo to codzienność w ochronie:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.