Facebook Google+ Twitter

Ocieplenie klimatu? To zwierzęta mszczą się "zabijając nas" odchodami

Kotlecika, a może plasterek szyneczki? Goloneczkę czy befsztyka? Spożycie mięsa w Polsce wynosi około 75 kg na osobę rocznie. Jest więc wyższe od średniego spożycia w świecie (ca. 45 kg), ale niższe od średniego spożycia w UE (ok. 90 kg).

Ne liczcie, że branża przemysłu mięsnego zapłaci za wasze leczenie, a potem postawi wam nagrobek "Tu leży ofiara kiełbasy". / Fot. Piotr JasiczekW tych 75 kg mięsa udział wieprzowiny kształtuje się w granicach od 55 do 62 proc., wołowiny ok. 10 proc., z tendencją spadkową oraz drobiu ok. 25 proc., z tendencją wzrostową. Tak czy inaczej, bez względu na statystyczne wahania, 75 kg mięsa na osobę rocznie, to średnio 200 gramów mięsa dziennie na statystycznego Polaka.

Długi cień bydła


Tymczasem, według badań ONZ FAO opublikowanych w 2006 roku pod tytułem "Livestock's Long Shadow" ("Długi Cień Bydła"), produkcja 1 kg mięsa powoduje emisję gazów cieplarnianych w ilości równoważnej tej, która jest emitowana 140-kilometrową podróżą pojazdem terenowym. A zatem okazuje się, iż statystyczny Polak, spożywając mięso, w przeciągu roku "przejeżdża" prawie 10.600
km luksusowym SUV i to nawet go nie posiadając. W ten sposób samochodowy luksus, którego tak wielu z nas zazdrości naszym rodzimym oligarchom, okazuje się być dostępnym dla nas wszystkich. Wystarczy mały kotlecik. Prawdziwa mięsna urawniłowka.

Dziwi? No cóż, przemysł hodowli przemysłowej zwierząt - notabene, naszych "braci mniejszych" - jest jednym z najważniejszych czynników powodujących ocieplenie klimatu, będąc źródłem 18 proc. całkowitej emisji gazów cieplarnianych (mierzonej w ekwiwalencie dwutlenku węgla). To więcej niż emisje spowodowane całym systemem transportowym świata (łącznie z samolotami, statkami i nawet rakietami kosmicznymi!)

Miliardy krów, świń, kurczaków cierpiących katusze w hodowlach przemysłowych (tak, tak - Grupa Animex, Poldanor, te wszystkie smaczne kiełbaski i paróweczki Yano, Krakus czy Morlinki) wytwarzają 37 proc. światowej produkcji metanu - gazu cieplarnianego o 23-krotnie większej szkodliwości niż dwutlenek węgla.

Tlenek azotu, natomiast, 296 (słownie: dwieście dziewięćdziesiąt sześć) razy bardziej szkodliwy dla atmosfery niż dwutlenek węgla, pochodzi, uwaga!, w 64 proc. z hodowli przemysłowej zwierząt, z tzw. procesu "odgazowywania" gnojowicy. Jeśli jeszcze nie wiecie, to zapewniam was, że romantyczne hektarowe laguny gnoju (tak właśnie to się nazywa!) czekają już na was na Mazurach, Pomorzu, w Wielkopolskim i na Śląsku. Pośpieszcie się wymienić błękitne laguny Meksyku na nasze, rodzime, swojskie - Animeksu. Miłych wakacji.

Zemsta nr 1


Żyjąc i umierając w mękach, które dla nich beztrosko tworzymy, zwierzęta mszczą się zabijając nas stopniowo swymi odchodami. Wykończą nas ich kupy! Pamiętajcie o tym, gdy położycie plasterek szyneczki na następnej kanapce. Ale to nie koniec. Zemsta jest słodka i znacznie bardziej perfidna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 12.03.2009 23:24

Szanowna lapapesse-o być może i strasznie okupimy kiedyś nasze wybory kulinarne ale ja wezmę równie ciekawą statystykę do ręki i powiem tak: przez ostatnie 200 lat średnia długość życia wzrosła około 2 razy a ilość spożywanych wyrobów pochodzenia zwierzęcego w tym samym okresie wzrosła około 3 razy co z sugerowaną przez Ciebie wiedzą naukową gdy porówna się te dane ??? Wychodzi na to że mięsa trzeba jeść jeszcze więcej by dłużej żyć.

Pamiętaj jest małe kłamstwo duże kłamstwo i statystyka a wszystko na co powołują się wymieniani przez ciebie specjaliści nie jest niczym innym jak odpowiednio zebranymi i zademonstrowanymi danymi statystyczno finansowymi.

Weźmy choćby przykład cukrzycy gdzie jest dowód na to że w 100% jest skutkiem jedzenia mięsa ?
a tak właśnie sugerują przedstawiane przez Ciebie dane na temat "społecznych" kosztów leczenia cukrzycy w stosunku do przychodów z produkcji mięsnej.

Ale ok każdy wierzy w to co lubi ja na przykład wierzę że na orbicie Jowisza porusza się filiżanka z chińskiej porcelany mająca wpływ na kwitnienie alg na morzu północnym :)

Teraz wyjaśnienie co do tak ładnie wykazywanych przez Ciebie "społecznych kosztów". Otóż jest to kolejny przykład że socjalizm dzielnie i z wielkim trudem walczy z problemami nie znanymi w innych ustrojach.
Wystarczy żeby każdy leczył się za swoje pieniądze a nie ze wspólnej kasy i pojęcie kosztów społecznych znika samo z siebie, pozostają owszem jednostkowe koszty kowalskiego ale to już jego wybór co je i jak szanuje swoje zdrowie bo tylko on zapłaci za swoje leczenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.03.2009 23:06

Szanowna JadwigA-o co do za dużej ilości ludzi na ziemi to sugeruję małą zabawę w matematykę....

Po konsultacji z pierwszym lepszym starszym rolnikiem rolnikiem można się dowiedzieć że wystarczy obsiać niecałe 8 arów (800m2) ziemi by wyżywić 1 człowieka.

Wystarczy więc wziąć dla przykłady powierzchnię dajmy na to Australii 7 686 850 km2
co równa się w przeliczeniu 76 868 500 000 ar-ów
po czym podzielić przez liczbę mieszkańców ziemi (na 01.01.2009) 6 750 820 000 ludzi
co da wynik 11,3865 ar-a na 1 osobę
Więc jak można przyrównywać tak niewielką liczbę ludzi do obszaru całej ziemi.

Oczywiście że zdaję sobie sprawę że nie całe terytorium Australii nadaje się pod uprawę(około 45%) ale 40% obu ameryk i 70% euroazji już tak co powinno spokojnie zapewnić wystarczające ilości pożywienia do około 25 miliardów ludzi (czyli bez większych problemów nawet biorąc poprawkę na lata z mniejszym urodzajem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam, źle się skopiowało. Poniżej jeszcze raz link do blogu Dr Joel'a Fuhrmana
http://www.diseaseproof.com/archives/diet-myths-do-primitive-peoples-really-live-longer.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie będę tłumaczyć. Proszę się wysilić. Wysilanie mózgu, jak wskazują ostatnie badania lekarskie przeciwdziała Alzheimerowi, która jak już powiedzieliśmy najczęściej dotyka zjadaczy zwierząt. Poniżej umieszczam informacje z blogu Dr. Joela Furmana www.diseaseproof. com, z podaniem źródeł:

"For example, Inuit Greenlanders, who historically have had limited access to fruits and vegetables, have the worst longevity statistics in North America. Research from the past and present shows that they die on the average about 10 years younger and have a higher rate of cancer than the overall Canadian population.1

Similar statistics are available for the high meat-consuming Maasai in Kenya. They eat a diet high in wild hunted meats and have the worst life expectancy in the modern world. Life expectancy is 45 years for women and 42 years for men. African researchers report that, historically, Maasai rarely lived beyond age 60. Adult mortality figures on the Kenyan Maasai show that they have a 50% chance of dying before the age of 59.2

1. Iburg KM, Bronnum-Hansen H, Bjerregaard P. Health expectancy in Greenland. Scand J Public Health 2001;29(1):5-12. Choinere R. Mortality among the Baffin Inuit in the mid-80s. Arctive Med Res 1992;51 (2):87-93.

2. http://www.kenya.za.net/maasai-cycles-of-life.html
www.who.int/countries/Ken/en/

UPDATE: The above links are dead, refer to this link: http://www.who.int/countries/ken/en

Smacznego

Komentarz został ukrytyrozwiń

eskimosi nie pasują do Twojego komentarza lapapesse
ryby foki i inne zwierzęta morskie to podstawowe menu tych ludów od wieków

co do tego pierdzenia to dinozaury miały większe pole do popisu

zgodo co do gigantycznych fabryk produkujących / pędzone sztucznie tak zwane mięso/

każda silna korporacja zatrudnia wielkie sztaby ludzi które czytają słuchają oglądają wszystko i analizują co by tu zrobic by wypromowac się a pognebic drugich

pisząc dostarczamy im materiały

ale nie dajmy się zwariowac idą święta

schabiki kotleciki kurczaczki rybki
wódeczki piwka winka
sałateczki ciasteczka
smacznego

Komentarz został ukrytyrozwiń

W przeszłości człowiek jadł dużo mniej mięsa niż obecnie. Np w czasach Chrystusa, mięso jadano w bogatych domach raz w tygodniu. W biednych dużo rzadziej - raz lub dwa w miesiącu. To dość znacząca różnica z dniem dzisiejszym. Uważanie, że człowiek jest w przeważającym stopniu mięsożercą jest fikcją podaną na talerzu w ramach "zakąski", po której następuje kotlet (czytaj: zysk na zdrowiu konsumenta). Jest właśnie na odwrót - człowiek jest w przewadze roślinożercą a może tylko uzupełniać rośliny białkiem zwierzęcym.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z pewnością na Filipinach poziom higieny i przepisy dotyczące badań mięsa są takie same jak np. w Unii.
Może najlepiej nic nie jeść? Kiedy nadejdzie moment, gdy ludzie z mięsa przerzucą się na rośliny, to ekolodzy będą krzyczeć, że łakomstwo człowieka pożera wszelkich 'dostawców' tlenu?
A może gdyby ludzie przestali tyle pierdzieć po fasoli czy grochu to ocieplenie klimatu by się zmniejszyło? Krowy pierdzą od tysięcy lat i nikomu jak dotąd to nie przeszkadzało.
Fakt, powinno wprowadzić się przepisy regulujące wydzielanie związków szkodliwych do atmosfery przez zakłady produkcji mięsa. Co nie znaczy, że mamy nie jeść wcale mięsa. Gdyby homo sapiens nie był mięsożerny, to byśmy w drodze ewolucji tego mięsa ostatecznie nie jedli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prowokujący tytuł :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

pouczające

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.12.2008 12:43

+ Bardzo dobry artykuł. Pozwolę sobie zacytować fragment tekstu z miesięcznika Top Gear: "Pierdzące krowy są odpowiedzialne za 18% wszystkich gazów cieplarnianych - to więcej niż samochody, samoloty i inne środki transportu razem wziete."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.