Facebook Google+ Twitter

Od 1 lipca - trudniej o kredyt walutowy

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-06-26 12:42

Nie ma złudzeń: za kilka dni zakup czy budowa własnego lokum dla sporej grupy Polaków pozostaną tylko w sferze marzeń. Ten stan rzeczy sprezentowało nam lobby złożone z przedstawicieli największych krajowych banków.

– Ograniczony dostęp do kredytów walutowych oddali moment zakupu naszego mieszkania – mówią Marta i Paweł Zabieglińscy. fot. Janusz Wójtowicz Gdy jesienią ubiegłego roku informacja o ograniczeniu dostępu do kredytów m.in. we frankach szwajcarskich pojawiła się po raz pierwszy, uznano to za nieuczciwą zagrywkę, która ma nieco poskromić konkurencję. – Mało kto wierzył, że uda się ją zrealizować. I to był błąd – mówi przedstawiciel jednej z warszawskich instytucji finansowych.

Kto nam zafundował ten ambaras?


Kto? Przedstawiciele największych banków, które nie udzielają kredytów w obcych walutach, bo nie zgadzają się na to ich zagraniczni udziałowcy i menadżerowie zarządzający.
– Mniejsze banki zarabiały na kredytach we frankach szwajcarskich, a potentaci tracili. Najwyraźniej uznali, że trzeba zmienić ten stan rzeczy – dodaje warszawski finansista.
– Nie było żadnego ekonomicznego uzasadnienia dla administracyjnego ograniczenia kredytów walutowych. Od pilnowania sytuacji ekonomicznej banku jest jego zarząd i nadzór bankowy. Skoro wcześniej kredyty walutowe nie wywoływały zaniepokojenia, to dlaczego powstało ono teraz? Można domniemywać, że przyczyny mają charakter pozamerytoryczny, natury lobbingowej – przyznaje Andrzej Sadowski z Centrum im. A. Smitha.

Ryzyko zmiany kursu waluty zagranicznej było tylko pretekstem

Mogłoby dojść do zachwiania stabilności finansowej banków, które udzielają pożyczek we frankach szwajcarskich. Konieczne byłyby wypłaty rekompensat z bankowego funduszu gwarancyjnego. Największe składki wpłacają do niego właśnie największe banki i to one w dużej części musiałyby sfinansować tę operację – twierdzi Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich.
Andrzej Sadowski z CAD jest zdania, że to bzdura.
– Banki specjalizujące się w kredytach walutowych to część światowych korporacji. Trudno sobie wyobrazić ich plajtę – mówi.
W efekcie za kilka dni zaciągnięcie kredytu walutowego będzie utrudnione dla blisko 30 procent potencjalnych klientów. W tej grupie mogą znaleźć się Marta i Paweł Zabieglińscy, młode małżeństwo z Wrocławia. Mieszkają razem z siostrą, ale myślą o własnym kącie. Do dyspozycji mają miesięczne dochody nieprzekraczające 3 tys. zł i żadnych oszczędności, by choćby w części sfinansować zakup mieszkania.
– Ograniczenia dostępności kredytów to cios dla młodych małżeństw, które najbardziej potrzebują mieszkania – wyjaśniają. – Pożyczki walutowe są tańsze i łatwiej je spłacać. Na takie rozwiązanie byłoby nas stać.
Zabieglińskich oburza, że urzędnicy w ich imieniu decydują o tym, z jakiego kredytu mają korzystać.
– Mamy prawo sami decydować o własnych finansach. Jesteśmy dorośli i zdajemy sobie sprawę, że takie zobowiązanie ma długoterminowy charakter – mówią zgodnie.

Tylko dla bogaczy


O tym, że kredyty walutowe nie stanowią niebezpieczeństwa dla finansów banków świadczy raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Został przygotowany dla Instytutu Globalizacji i opublikowany pod koniec maja. Czarno na białym stoi w nim, że spłaty zagrożone dotyczą dwukrotnie mniejszej liczby kredytów dewizowych niż złotówkowych. W dodatku prognozy wskazują na niewielkie umocnienie się złotego w przyszłości, więc ryzyko walutowe nie zwiększy się ani dla klientów, ani dla banków.
– Polacy zarabiają coraz lepiej, bogacą się, a gospodarka intensywnie się rozwija. Niewiele wskazuje na krach w bankach specjalizujących się w kredytach dewizowych – mówi Krzysztof Olszewski z OpenFinance, firmy doradztwa kredytowego.
Osoby o wysokich dochodach mogą spać spokojnie, bo i tak każdy bank udzieli im pożyczki w dowolnej walucie. Najgorzej będą mieli finansowi przeciętniacy, bo to ich dotkną zasady rekomendacji S. To według jej zasad wyliczana będzie teraz zdolność kredytowa. Załóżmy, że Kowalski wystąpi po 1 lipca 2006 r. o pożyczkę w wysokości 300 tys. zł oprocentowaną na 2,5 proc. i nie stać go na wkład własny. W takiej sytuacji bank, udzielając kredytu w walucie, będzie liczył zdolność kredytową po oprocentowaniu dla polskich złotych (zakładane: 5,30 proc.). W symulacji założy też, że klient ubiega się o kwotę o 20 proc. wyższą (360 tys. zł) niż w rzeczywistości.
– Wiele osób dostanie tylko część sumy, o którą wystąpiło – twierdzi Krzysztof Olszewski z OpenFinance. – Staną przed problemem: zrezygnować z zakupu mieszkania albo skąd wziąć resztę pieniędzy na sfinansowanie inwestycji.

A to nie koniec naszych kłopotów...

– Sporządzana jest analiza, która zadecyduje, czy wprowadzić obowiązek 30-procentowego wkładu własnego na zakup mieszkania – tłumaczy Olszewski. – Czy tak będzie, dowiemy się pod koniec roku. Decyzja dotyczyć będzie wyłącznie kredytów walutowych.
Efekty majstrowania przy kredytach i przekonywania na siłę do kredytów złotówkowych są łatwe do przewidzenia. Własne M będzie dobrem dla wybranych, zmniejszy się liczba inwestycji deweloperskich, bo nie będzie komu kupować mieszkań, a lokale z rynku wtórnego osiągną horrendalne ceny. Już teraz przeciętnie metr kwadratowy nowego mieszkania we Wrocławiu kosztuje ponad 4 tys. zł. W Wałbrzychu w ciągu półrocza ceny wzrosły o 20 proc.
– do 1,6 tys. za mkw. W Legnicy poszybowały do 1,9 tys. za mkw.
Czy banki mogą ominąć zaostrzone przepisy i pomóc klientom?
– Nie ma takiej możliwości – twierdzi Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich.

Agata Ałykow (ZYG, ARS)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Omówienie na czym polega, jak skutkuje ryzyko walutowe i ryzyko stopy procentowej
w REKOMENDACJA S jest poprostu OSZUSTWEM.


Do stawek WIBOR/LIBOR/EURIBOR, które oznaczają stopę procentową będącą średnią arytmetyczną stóp procentowych oferowanych przez wybrane główne banki dla zwykłych lokat bankowych,
Banki doliczają swoją marżę stałą, która jest uzależniona od relacji kwoty kredytu (pożyczki) do wartości nieruchomości, którą będzie stanowić.
Jak w innym banku w Polsce oprocentowanie tego kredytu będzie niższe lub wyższe, to tylko jest uzależnione, jaką bank naliczył marżę, która jest jego zarobkiem?
Tak, więc skoro koszt kredytu uzależniony jest od zwykłej lokaty Bankowej, nie ponosimy żadnego ryzyka z jego zaciągnięciem. Owszem, ponosilibyśmy ryzyko, gdyby marża banku była zmienna w całym okresie kredytowania.

Analiza kursu franka i stóp procentowych oferowanych kredytów w CHF i PLN

I tak w 2001 i 2002 roku
Za ciągając taki kredyt, np. na 20 lat mając do wyboru kredyt w PLN 15%, a 4,37% w CHF od kursu uruchomienia 2,5 zł za 1 CHF kurs musiałby wzrosnąć, o 2,7927 czyli 1 CHF musiałby kosztować 5,2927 zł. ( 1 EURO kosztowałoby wtedy 7,9466 zł)
Jak by do takiego kursu doszło kredyty w PLN były by na?100%
.................................
W 2006r.-
Za ciągając taki kredyt np. na 20 lat mając do wyboru kredyt w PLN 5,72% a 3,06% w CHF od kursu uruchomienia 2,45 zł za 1 CHF (kurs z 1998 roku)kurs musiałby wzrosnąć, o 0,6272 czyli 1 CHF musiałby kosztować 3,0772 zł.( 1 Euro kosztowałoby 4,6158)

Wniosek
Po analizach kursów można wnioskować, że różnica między kursem kupna, a kursem sprzedaży nie jest strata dla klienta jak to sugeruje Komisja Nadzoru Bankowego, to na odwrót kredyty w złotówkach narażone są na ryzyko kursowe, bo przy długotrwałym osłabieniu naszej waluty, do Euro i Franka Szwajcarskiego grożą nam wyższe stopy procentowe oferowane w PLN.

Żeby polska spełniła wymogi wejścia do strefy EURO potrzebne są kursy sprzed 2000 roku, czyli kursy maja się spadać w dół, a nie rosnąć.
Przez wysokie kursy wzrósłby deficyt budżetowy i zadłużenie państwa wzrasta( koszty spłaty długu i odsetek rosną, gdy osłabia się złoty. Od 7 czerwca do 03 lipca 2006r. nasza waluta straciła w stosunku do euro około 10 groszy. Według szacunków dr. Wojciecha Misiąga z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, osłabienie złotego o 1 grosz powoduje, że dług zagraniczny rośnie o około 230 mln zł. Z tego powodu w ciągu niespełna miesiąca zobowiązania zagraniczne zwiększyły się w przeliczeniu na złote, co najmniej o 2,3 mld.)

. Wzrosłaby też inflacji i co by się wtedy działo z naszą gospodarka i z naszymi stopami procentowymi. Wibor wzrósł w ciągu paru dni o 0,2% jak złoty podskoczył ponad 4 zł za 1 EURO
Tak, więc to kredyty w złotówkach narażone są na ryzyko kursowe, bo przy długotrwałym osłabieniu naszej waluty do Euro i Franka Szwajcarskiego grożą nam wyższe stopy procentowe oferowane w PLN.


I wówczas pojawia się poważniejszy problem spowodowany przez wyższy koszt finansowania rozwoju i tworzenia miejsc pracy. Kiedy waluta zostaje zdeprecjonowana, pojawia się ryzyko inflacyjne, na które większość banków centralnych zareagowałaby podniesieniem stóp procentowych, by utrzymać niską inflację? ··


Michał Asman

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.