Facebook Google+ Twitter

Od długich włosów do seksu w szkole. Jakiej kuracji tu potrzeba?

Dzięki nowoczesnej technice (np. telefonom komórkowym z kamerami) regularnie jesteśmy informowani o tym, co dzieje się w polskich szkołach.Dzięki decyzjom administracyjnym (np. polityce Giertycha) mamy pojęcie o istocie proponowanej kuracji.

Najmłodszym czytelnikom należałoby uświadomić, jak wyglądała polska szkoła 30 - 40 lat temu. Dziewczyny nie mogły przyjść do liceum w spodniach. Chłopcy w liceum nie mogli nosić włosów nawet a'la Beatles, nie mówiąc już o długości typowej dla hippisów. Można było zostać wyrzuconym ze szkoły średniej za błahe przewinienia.

Jeszcze większy "zamordyzm" panował w szkołach, w małych miejscowościach. Musieliśmy do liceum przychodzić w mundurkach. Każdy na swój sposób modyfikował ten strój, by klasy nie wyglądały jak armia chińska. Pamiętam, jak jedna z dziewczyn przyszła w mundurku dość obcisłym, dopasowanym do niezłej zresztą figury. Jedna z nauczycielek, stara panna, która nie cierpiała ładnych dziewczyn, publicznie zwymyślała ją od ladacznic, wytykając przy całej klasie, że widać jej sutki przez mundurek. Dziewczyna mało nie zapadła się pod ziemię.

autor artykułu przed fryzjerem, tuż przed maturą / Fot. Marek CiesielczykJa z kolei - choć widząc dzisiaj moją łysinę, trudno w to uwierzyć - miałem przez 4 lata liceum ustawicznie problemy z nauczycielami z powodu długich włosów. Faktem jest, że jak na owe Gierkowskie czasy, trochę przesadziłem, gdyż włosy sięgały mi łopatek, jednak ciągłe próby wyrzucania mnie z liceum, były przesadą. Wyrzucenie z liceum groziło naprawdę z byle powodu. Gdy np. kiedyś na lekcji języka niemieckiego na pytanie nauczyciela "Gdzie się urodziłeś", odpowiedziałem poprawnie w języku niemieckim, że "W łóżku", nie tylko obniżono mi ocenę ze sprawowania, ale także dostałem dwóję z niemieckiego. Wówczas również groziło mi wyrzucenie z liceum i to tuż przed maturą. Uratowało mnie tylko to, że miałem najlepsze noty i to prawie z każdego przedmiotu. Gdy w końcu tuż przed maturą dobrowolnie obciąłem włosy, uradowana wychowawczyni podarowała mi prawdziwą (a nie czekoladopodobną) czekoladę, którą w tamtych czasach niełatwo było kupić.

Każdy, kto uczęszczał do szkoły w latach siedemdziesiątych, albo sam miał takie przygody z nauczycielami, albo był ich świadkiem. Dzisiaj uczniowie nie chcą wierzyć, że stosunkowo niedawno temu, w polskich (a dokładniej mówiąc w PRL-owskich) szkołach obowiązywały nie tylko mundurki i tarcze szkolne (które przypinało się tuż przed wejściem do szkoły szpilką), ale prawdziwa, często posunięta do granic absurdu dyscyplina.

Dzisiaj - z jednej strony uczniowie terroryzują nauczycieli, którzy nie mają w ręku praktycznie żadnych środków obrony, z drugiej centralne władze oświatowe (np. MEN) proponują quasi zmiany, które tak naprawdę tylko pozorują działania o charakterze wychowawczym. MEN wdaje się niepotrzebnie w różnego rodzaju "bijatyki" bardziej ideologiczne czy polityczne, niż wychowawcze, edukacyjne. Minister nie cieszy się autorytetem nie tylko wśród młodzieży, ale także wśród nauczycieli.

Nie można jednak zaprzeczyć, że coś trzeba zrobić, by zmienić sytuację w polskich szkołach, które w szybkim tempie upodabniają się do najgorszych tego typu placówek w Harlemie. Pytanie: co, jak i kto to ma zrobić? Wygląda na to, że jak na razie nikt nie ma dobrego pomysłu. Jeśli taka sytuacja będzie trwała w dalszym ciągu, już wkrótce w szkołach nie tylko w toaletach, ale na lekcjach uczniowie - nie tylko liceów, ale i gimnazjów będą palić marihuanę i kopulować na ławkach, na oczach bezsilnych nauczycieli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Dodatkowe wyjaśnienie: włosy a'la Beatles to była długosć zakrywająca kark, a nie długie włosy jak możnaby się spodziewać. Dziś nie do pomyślenia. Zresztą sam wiem coś o dziwnym patrzeniu nauczycieli, ponieważ w klasie maturalnej miałem długie włosy i brodę - oj, nie podobało się to niektórym, ale nastawały takie czasy, że nie mieli jak mnie ukarać - ideologicznie już było po PRL'u ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze wcześniej maturzysta w ogólniaku to był ktoś, do kogo należalo zwracać sie "kolego".
Nauczyciele - ludzie po uniwersytetach europejskich samym sposobem bycia wymuszali respekt i szacunek. Ale wymierali aż sukcesywnie nastała kadra ludzi z selekcji negatywnej, z zasługami partyzanckimi, partyjnymi, o sposobie bycia nie zawsz eleganckim, a często wręcz chamskim. Po studium nauczycielskim, gdzie rekrutowano odrzuty z liceów ogolnokształcących. Studiujących zaocznie, korumpujących swych promotorow, ktorzy o dziwo - dawali i dają się korumpowac bardzo chętnie.
Zaczeły się "prywatne lekcje" i "prezenty", bo to już bylo pokolenie ktore zaczęlo budowac własne domy i kupować samochody. Nie z pensji przecież.
Zmiany w szkole szły rownolegle ze zmianami w innych dziedzinach życia. Tego się nie zatrzyma, ale spektakle z ciagłymi zmianami programów i reformami organizacyjnymi skupiaja uwage kadry na "gonieniu króliczka" a nie jego złapaniu.
Ostatnie lata są tak przerażające dla osoby w moim wieku, że jak już kiedyś napisałam - jestem szczęsliwa nie mając w rodzinie dzieci w wieku szkolnym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajnie napisane

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za dobry opis historycznych czasów szkolnych, o których mało kto jeszcze pamięta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.