Pozycja materiału w rankingach:
"Marzenie o zdrowiu psychicznym usprawiedliwia dzisiaj prawie każdy środek zapobiegawczy, praktycznie tak samo, jak prawdziwa wiara usprawiedliwiała inkwizycję''? (Prof. Thomas S. Szasz, 1963)
,,Przecieki'' z psychiatrii dziecięcej w Starogardzie Gdańskim o katowaniu przymusowo zamkniętych tam ,,pacjentów'', które pojawiły się w anonimowym zawiadomieniu kilku osób z personelu medycznego i porządkowego tego szpitala, wstrząsnęły niejedną polską rodziną. Przerażające, że dopiero po takich faktach temat przemocy w psychiatrii pojawił się w mediach publicznych, choć szybko próbuje zepchnąć się go w zapomnienie zapewnieniem, że ,,kontrola była'' i wszystko ma ,,swój... prawny porządek''.Zobacz także:
Artykuły
(33)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.73)
Wiek: 50 | Miejscowość: Berlin | Kraj: Niemcy
O mnie: Psychiatria. Niby wszyscy wiemy, czym jest, ale... "Normalny" człowiek rzadko zastanawia sie, co dzieje się za murami klinik psychiatrycznych i kim są ci, o których utarło się mówić "wariaci". O specyfice psychiatrii, o jej praktykach i braku... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Anonimowy ekspacjent 19.01.2011 16:21
Byłem pacjentem niesławnego oddziału 12A (tzw. młodzieżówka). W sumie spędziłem tam ok pół roku, więc co nieco mogę powiedzieć o metodach leczenia. Generalnie sam oddział początkowo był dość otwartym miejscem w porównaniu do innych oddziałów (jedna z metod zastraszania - bo trafisz na inny oddział). Stopniowo jednak przeradzał się w takie samo więzienie jak i inne. Przybywało obowiązków i nakazów, a praw ubywało. Oddział miał swój wewnętrzny regulamin, który z roku na rok obrastał w paragrafy. Personel dobierano spośród młodych ludzi, co w zamierzeniu miało ułatwić kontakt z pacjentami. Jednakże dystans personel-pacjenci był wręcz rzucający się w oczy. Na porządku dziennym były - poczucie wyższości, poniżanie psychiczne, wyśmiewanie (sam byłem świadkiem, jak to personel pod nieobecność ordynatora czytał sobie karty pacjentów zaśmiewając się przy tym). Za mojej kadencji nie robiono zastrzyków i nie kopano, ale były też inne metody. Gdy ktoś był niezdyscyplinowany, straszono go zniewoleniem - przypinaniem pasami do łóżka tak, że nie można było nawet podrapać się w nos. Do tego było się pod permanentnym nadzorem, zero prywatności. Taka stała obserwacja miała niby w czymś pomóc, ale w praktyce to było po prostu więzienie i przechowalnia a nie szpital. Sama 12-ka i tak wypada blado przy innych oddziałach, gdzie zamyka się sale na cały dzień a pacjenci pozostawiani są sami sobie, snując się po korytarzach. Nawet zdrowy człowiek podupadłby na zdrowiu psychicznym, a co dopiero ktoś, kto cierpi na depresję albo zaburzenia.
Nie wiem jak to wygląda w innych krajach, ale w Polsce leczenie psychiatryczne to lipa. W przychodni gdzie się leczyłem, lekarz miał co najmniej kilkunastu pacjentów dziennie, a jeszcze miał co najmniej drugi etat, gdzie miał kolejnych pacjentów. Wizyta u lekarza była niczym przegląd samochodu - światła działają, bieżnik opon w porządku, ok, może być. Po prostu taśmówka. Nie dziwi mnie, że leczenie farmakologią robi taką karierę. Przez kilka lat leczyłem się psychiatrycznie na depresję. Testowano na mnie ze 20 różnych "leków". Dopiero gdy wyrwałem się z tego zamkniętego kręgu, mogłem wrócić do zdrowia. Wyleczyłem się sam, przez lata dochodząc do siebie. Leczenie psychiatryczne jest czarnym okresem w moim życiu. Tylko cudem przeżyłem. Przez kilka lat nawet nie dotknięto przyczyn depresji, a skupiano się na coraz nowych psychotropach. Poznałem sporo psychiatrów i jako były pacjent mogę tylko ostrzec przed ich partaniną. Leczenie psychiatryczne jest jak naprawianie zegarka za pomocą młotka. Gdy się leczyłem o tych szarlatanów, przez 5 lat byłem wrakiem człowieka, na głodowym zasiłku (nie przysługiwała mi nawet renta, bo zmieniono prawo) bez perspektyw na przyszłość. Dopiero gdy porzuciłem ich metody na rzecz leczenia tradycyjnego, które ma korzenie w szamanizmie, mogłem wrócić do równowagi. Dziś sam się utrzymuję, pracuję, studiuję i jestem wolny. Gdy zdarza mi się mieć depresję z powodu stresu lub sytuacji życiowych, psychiatra jest ostatnią osobą, o której pomyślałbym, że mogłaby mi pomóc...
jurek fiedoruk 19.01.2011 13:02
polecam pisemko KORBA, w sieci pod adresem http://www.anty-psychiatria.info . znajdziecie tu dużo aktualnośći o aktualnej sytuacji i alternatywnych metodach leczenia.
Stefania Najsarek 29.12.2010 21:36
Andrzeju, masz tak obszerną wiedzę o współczesnej psychiatrii i jej genezie .... porażającą wiedzę!
Z trudem doczytałam do końca... nie jestem w stanie takiego bestialstwa, wynaturzenia zrozumieć, a tym bardziej usprawiedliwić.
Życzę Ci wytrwałości i siły w walce o humanitarne traktowanie chorego człowieka!
Piotr Skóra 28.12.2010 10:56
PROSZĘ WSZYSTKICH CZYTAJĄCYCH TEN ARTYKUŁ O ZASTANOWIENIE SIĘ NAD TYM ZANIM ZNÓW ZAMIECIE SIĘ PROBLEM POD DYWAN I "ZAPOMNI". ŚCIĄGMY SOBIE WREŚCIE KLAPKI Z OCZU I ZRÓBMY COŚ W TYM KIERUNKU!
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)