Facebook Google+ Twitter

Od Kapadocji po Bosfor - relacja z podróży

Relacja z objazdowej wycieczki po Turcji, gdzie odwiedziłem Urgup, Goreme, Avanos, Ankarę, Rivę oraz Stambuł.

Fragment krajobrazu Kapadocji / Fot. Ireneusz GębskiPlanowy wyjazd autokaru spod dworca kolejowego w Krakowie miał nastąpić o godzinie jedenastej. Nigdzie nie było go jednak widać. Kilka minut później, kiedy zaczęliśmy się już lekko niepokoić, zadzwoniła pilotka. Powiedziała, że autokar jest już na rogatkach miasta. To nas trochę uspokoiło, ale zanim zasiedliśmy w "wygodnych fotelach klimatyzowanego, luksusowego autokaru" - jak go zachwalał organizator wycieczki "Turcja jak z baśni 1001 nocy" - upłynęła jeszcze cała godzina. Jak się później okaże, nie będzie to ani największe, ani jedyne opóźnienie na tej imprezie...

Pilotka, młoda wiekiem i stażem, o dość wybujałych kształtach, absolwentka geografii i doktorantka na architekturze - sprawiała wrażenie sympatycznej i kontaktowej osoby. Równie sympatyczni i dobrzy w swoim fachu byli kierowcy, panowie Andrzej i Krzysztof. W autokarze, nie do końca zapełnionym uczestnikami wycieczki, jechała jeszcze p. Bożena oraz dwie młode osoby, które wysiadły na lotnisku Liszt Ferenc w Budapeszcie.

Z Krakowa przez Rabkę i Chyżne pojechaliśmy na Słowację. Po sześciu godzinach zatrzymaliśmy się na obiad we wsi Devicie, położonej około pięćdziesiąt kilometrów za Bańską Bystrzycą (zagościmy tam również w powrotnej drodze). Postój trwał 50 minut. W dalszej drodze pilotka chciała nam pokazać jakiś film, ale okazało się, że w autokarze nie ma ani jednej płyty. Ponoć zabrał je szef. Trudno, jakoś to przebolejemy. Na pocieszenie pani Ola informuje nas, że szef prawdopodobnie przyłączy się do naszej wycieczki następnego dnia rano. Tymczasem jedziemy przez Węgry. O godzinie 23 docieramy do Szegedu, gdzie w Novotelu spędzimy noc i zjemy śniadanie. Kolacja nie jest tutaj przewidziana, gdyż jest to tzw. nocleg tranzytowy. Hotel ma cztery gwiazdki i nie odbiega poziomem od innych, należących do tej sieci. Miłym zaskoczeniem jest elektryczny czajnik oraz kawa i herbata w każdym pokoju. Na śniadanie dobrze zaopatrzony szwedzki stół.

W sobotę (28 kwietnia) wyjazd mieliśmy zaplanowany na godz. 8.30. Okazało się jednak, że musimy poczekać na szefa. - Pan Ergun przyjedzie za godzinę - poinformowała nas pilotka. - W tym czasie proponuję państwu zwiedzanie Szegedu. Nikt nie oponował. W programie nie było to co prawda przewidziane, ale większość z uczestników zdecydowała się poznać bliżej to miasto. Zawsze to lepsze niż bezczynne oczekiwanie. Szeged (Segedyn) położony jest nad
Cisą. Rzeka ta pod koniec dziewiętnastego wieku spowodowała poważne zniszczenia, ale Węgrzy odbudowali miasto, które w tej chwili jest czwartym co do wielkości w tym kraju.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Minął właśnie tydzień od powrotu z imprezy "Turcja z baśni 1001 nocy", a na moim koncie nadal nie widać zwrotu pieniędzy za niezrealizowane punkty programu: Adampol (Polonezkoy), Muzeum Adama Mickiewicza, stacja Orient Expressu, wizyta w palarni fajki wodnej i Pałac Dolmabahce. Trudno więc o zaufanie do takiego biura podróży jak Filiz...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.