Pozycja materiału w rankingach:
Tańsze znaczy droższe. Pacjenci, którzy mieli wydawać na lekarstwa mniej pieniędzy, zapłacą za nie nawet cztery razy więcej
Tańsze znaczy droższe. Urzędowa obniżka nie zawsze oznacza
oszczędności. Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że zmniejszy ceny leków
refundowanych. Jednocześnie obcięło dopłaty do wielu z nich.
Raz na pół roku ministerstwo decyduje, do których lekarstw i w jakiej wysokości będzie dopłacać. W ten sposób powstają listy leków refundowanych. Najnowsza obowiązuje od początku lipca. – W rozporządzeniu obniżyliśmy ceny aż 1200 spośród ponad 2500 medykamentów – przekonuje Danuta Jastrzębska z ministerstwa. Niestety, nie oznacza, że w kieszeniach pacjentów zostanie więcej pieniędzy.
O podwyżkach na własnej skórze przekona się wrocławianka Kazimiera Pindak, której lekarz przepisał leki na osteoporozę. O tym, że nie może ich odstawić, upewniła się, gdy złamała nogę. Dwa miesiące chodziła w gipsie. – W telewizji mówili coś o obniżce. Tymczasem okazuje się, że środki, które ja biorę, podrożeją! I to nie o złotówkę czy dwie, ale o kilkanaście złotych. To ogromna różnica. Zwłaszcza, że nie są to jedyne leki, które zażywam – żali się wrocławianka.
Zapłacą więcej
Rozporządzenie reguluje jedynie ceny
urzędowe. A to, jak przekonuje Joanna Piątkowska, prezes Dolnośląskiej
Izby Aptekarskiej, niewiele oznacza dla pacjentów. – Owszem, w wielu
przypadkach ministerstwo obniżyło ceny leków refundowanych. Ale
jednocześnie obcięło swoje dopłaty do nich. W rzeczywistości klient
często zapłaci więcej – argumentuje.
W takiej sytuacji będą, według Piątkowskiej, m.in. pacjenci, którzy leczą się na nadciśnienie. –
Dowiedziałem się, że zapłacę za moje leki o ponad 30 złotych drożej
miesięcznie. Dla mnie to bardzo dużo, tym bardziej że mam niespełna 700
złotych emerytury – żali się wrocławianin Zbigniew Nałęcki. To wszystko potwierdza Jacek Ciaciura, kierownik apteki McCoy’s przy placu Nowy Targ we Wrocławiu.
–
Ministerstwo zapowiada, że leki stanieją. Ale to do nas przychodzą
pacjenci. Gdy słyszą, że w rzeczywistości środek podrożał, mają ogromny
żal, bo myślą, że zarabia na tym apteka. My jesteśmy na pierwszym
froncie i musimy wyjaśniać, skąd ta zmiana w cenie. A to wcale nie jest
proste – tłumaczy farmaceuta.
Bez rewolucji
Rewolucyjnych zmian na listach refundowanych leków nie widzą urzędnicy z Narodowego Funduszu Zdrowia. – Przez ostatni miesiąc odczuwaliśmy to, że nowe listy mają wejść w życie. Pacjenci nie wiedzieli, co się na nich znajdzie i woleli się zabezpieczyć. Więc kupowali leki na zapas. A my za to płaciliśmy. Same zmiany będą miały raczej kosmetyczny charakter – przekonuje Elżbieta Żak z Wydziału Gospodarki Lekami dolnośląskiego NFZ. To jednak słabe pocieszenie dla tych, którzy na własnej skórze odczują podwyżki. – Od dawna wiadomo, że najlepiej trzymać się z daleka od lekarzy. I leków łykać jak najmniej. Szkoda tylko, że w pewnym wieku tego nie da się uniknąć. Ale urzędnicy przekonają się o tym dopiero na emeryturze – kwituje ze smutkiem Zbigniew Nałęcki.
Po leki do Czech
Martin Mach, aptekarz z czeskiego
Broumova mówi, że codziennie realizuje recepty kilkunastu Polakom. W
czeskich aptekach nie obowiązują jednak zniżki, które mają polscy
pacjenci. Za lek, trzeba więc zapłacić pełną kwotę. Jednak jest ona
często dwa razy mniejsza niż u nas. Polacy kupują za południowa granicą
głównie maści, środki przeciwbólowe i pigułki antykoncepcyjne. Dobrze
sprzedają się też środki na reumatyzm, na żylaki i preparaty na
odchudzanie. Wielu pacjentów z przygranicznych miast kupuje też leki na
serce oraz preparaty witaminowe.
(ALKA)
Przez internet taniej
Andrzej Piotrowski, Dyrektor Instytutu eGospodarki w Centrum im. Adama Smitha:
W aptekach internetowych leki są tańsze nawet o 20-30 proc. Oczywiście, trzeba doliczyć do tego koszty przesyłki, ale to i tak się opłaca. Jednak polskie prawo wymaga, by środki, które przepisał lekarz, wydawał farmaceuta. Dlatego te apteki sprzedają tylko leki, na które nie trzeba mieć recepty. Ale pojawiła się już w sieci pierwsza, która wysyła leki, gdy klient prześle jej pocztą oryginał recepty. Na razie są to tylko medykamenty, na które nie ma zniżek. Gdy tylko okaże się, że nikt nie doszuka się w tej działalności uchybień prawnych, to jestem pewien, że już wkrótce zaczną wyrastać jak grzyby po deszczu apteki internetowe sprzedające leki na receptę. A tam pacjent na pewno kupi wszystko taniej.
Zobacz także:
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +2202)