Facebook Google+ Twitter

"Od niewoli do niewoli" - wywiad-rzeka z Rosiewiczem

"Żyjemy w niewoli nieuświadomionej. Nie ma też świadomości, że w stosunku do Zachodu mamy duże zaległości, za które odpowiada ekipa rządząca, która zmarnowała szanse, jakie mieliśmy" - przyznaje Rosiewicz w książce "Od niewoli do niewoli".

okładka / Fot. Agencja SGKAndrzej Rosiewicz kojarzy mi się głównie z piosenkami "Najwięcej witaminy", "Chłopcy radarowcy", "Biały bal" i "Czterdziestolatek" oraz dużą złotą muszką, którą zakładał na swoje występy. W tym roku postanowił wydać książkę "Od niewoli do niewoli".

"Od niewoli do niewoli" to wywiad-rzeka z Andrzejem Rosiewiczem, przeprowadzony przez Michała Krajskiego. Artysta opowiada o genezie swoich piosenek i niestety przy okazji przemyca swoje poglądy polityczne i patriotyczne. Książka podzielona została na 11 rozdziałów, których tytuły to nazwy piosenek tego artysty, m.in. "Samba wanna blues" - jak było w Sopocie i Opolu, "Poleczka pałeczka" - o sympatii do milicji oraz "Życie to interes" - koniec poprawności politycznej.

Najpierw napiszę o tym, co mi się nie podobało w tej książce. Z jednej strony przyznaje, że nie pasuje do mnie żadna łatka typu PiS czy PO. A z drugiej całą winę za wszystko, co złe w naszym kraju, zrzuca na PO (nazywa to ugrupowanie platformą oszustów). Donald Tusk, który jest przecież premierem, głosił, co jest dla mnie skandalem, że "polskość to nienormalność" i "polskość mi ciąży" (...) Być może ktoś stojący wyżej w Unii powiedział premierowi, że ma on niszczyć wszystko, co patriotyczne i narodowe, bo teraz jesteśmy Europejczykami i nasze korzenie, język i kultura nie są specjalnie ważne. Dla niego to agent albo zdrajca. Podobnie krytykuje Bronisława Komorowskiego, Radosława Sikorskiego oraz Hannę Gronkiewicz-Waltz. Tymczasem Rosiewicz śpiewał na konwencji PiS-u piosenkę "Cztery Ziobra i Polska będzie dobra".

Piosenkarz porusza także temat katastrofy smoleńskiej, wszędzie doszukuje się spisków. Jak choćby tu: Komorowski, jak jeszcze Lech Kaczyński żył, wyrzekł zdanie, że może prezydent kiedyś poleci i już nie wróci, które brzmi złowrogo w kontekście tego, co się stało. Moim zdaniem piosenkarz niepotrzebnie rozdrapuje rany.

Nie podobały mi się wycieczki polityczne Rosiewicza. Nie po to sięgam po wywiad z piosenkarzem, by czytać o polityce. Naprawdę nie interesują mnie poglądy innych i ich teorie spiskowe. Na szczęście w książce odnalazłam inne ciekawe tematy.

 / Fot. Weronika TrzeciakRosiewicz opowiada m.in. o przyjaźni z Lechem Wałęsą, która zaczęła się podczas jego koncertu w Gdańsku, a skończyła się, gdy przewodniczący "Solidarności" został prezydentem. Można wyczuć, że piosenkarz ma żal do polityka. Napisał nawet piosenkę "Telefon z Belwederu", której refren jest bardzo wymowny:

Porwał go wielki świat, porwał historii wiatr,
dlaczego? Dlaczego?
Przecież zawsze można być kolegą.
Porwał go wielki świat, porwał historii wiatr,
Przyjaźń uczucie to święte.
Tylko czasem się bywa prezydentem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ja też lubiłam piosenki Rosiewicza. Dziękuję za miłe słowa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zawsze lubiłam Rosiewicza i obojętne mi jakie ma poglądy. Zawsze miał dobre teksty i umiał je z humorem zinterpretować.
Recenzja napisana ciekawie i bezstronnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.