Facebook Google+ Twitter

Od pieniędzy do nędzy

W "Paradzie paradoksów" Władysław Grzeszczyk napisał: "Jednakowo rozrzutność i skąpstwo wiodą do nędzy: rozrzutność - wkrótce, skąpstwo natychmiast." I tak właśnie rząd PO-PSL robił, a teraz robi nawet więcej, by doprowadzić kraj do nędzy.

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Flaga_Polski-pa%C5%82ac_prezydencki.JPGW zeszłym roku, mniej lub bardziej, ale mimo wszystko - zawrzało w polskim kotle politycznym, gdy wszem i wobec ogłoszono projekt budżetu na rok 2010. Okazało się bowiem, że wbrew planom prezydenckiej kancelarii, urzędnicy prezydenta Lecha Kaczyńskiego będą mieli o 4 mln złotych mniej do wykorzystania. Z proponowanych przez Kancelarię Prezydenta RP 162,5 mln złotych, rząd Donalda Tuska zostawił 'marne' 158,5 mln, na co później przystała sejmowa Komisja Finansów Publicznych.

Oczywiście nie była to decyzja bynajmniej polityczna, chodziło wszakże o wielce potrzebne Polsce oszczędności. "W czasach, gdy wszyscy oszczędzają, bizancjum Lecha Kaczyńskiego się rozrasta. Trzeba z tym skończyć, tym bardziej, że część wydatków jest na wyrost" - nawoływał poseł PO Jarosław Urbaniak. Fakt - owe "bizancjum" naprawdę chciało swymi mackami sięgnąć jeszcze dalej i zassać jeszcze więcej. Budżet prezydencki miał bowiem wzrosnąć w 2010 roku o mniej więcej 7 mln złotych. Donald Tusk, wytrwale broniąc polskiej zieleni na tle europejskiej czerwieni, nie przystał jednak na 'zachcianki' Lecha Kaczyńskiego.

 / Fot. Piotr Waglowski, http://commons.wikimedia.org/wiki/File:20070620_policja_kprm_warszawa.jpgKryzys jest już jednak za nami... No tak, czy nie? Tak! Jak najbardziej! Zielona wyspa na krwistym morzu stagnacji, czy wręcz zacofania, nie utonęła - płyniemy dalej, pod łaskawym przywództwem nowego kapitana - Bronisława Komorowskiego. A skoro już jesteśmy potęgą gospodarczą, a nawet - trzymając się iście oceanicznej terminologii - Titanikiem światowej ekonomii, to i kapitan nasz mundur musi mieć najpiękniejszy, a mostek kapitański najnowocześniejszy. Nie wypada mu przecież dziadować.

Idąc tym tokiem rozumowania, Platforma Obywatelska zapomniała, że "wszyscy oszczędzają", więc i nowe "bizancjum", tym razem Bronisława Komorowskiego, może się rozdymać. Oto - znów wszem i wobec - ogłoszono projekt budżetu, ale już na przyszły rok i z całkiem innymi cyferkami. Kancelaria Prezydenta Bronisława Komorowskiego otrzyma w 2011 roku 169,8 mln złotych. Nie jest to ani mniej o 4 mln, ani więcej o 7 mln, ale więcej o milionów jedenaście. Pomyłka? Nie... To zapewne wynik niegospodarności poprzedniej ekipy zarządzającej prezydenckim dworem, która z obciętym budżetem doprowadziła do zubożenia i 'zdziadzienia' Kancelarii Prezydenta RP, więc teraz trzeba w nią wpompować jeszcze więcej i więcej, żeby nadrobić stracony czas, znaczy się - pieniądz, bo czas, to pieniądz przecież.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Wzrost nakładów na Kancelarię Sejmu da się wytłumaczyć inflacją. Jest nawet poniżej.
Ale pozostałych wytłumaczyć się nią nie da.

Co nie zmienia faktu, że koszt producentów ustaw jest znikomy w porównaniu z kosztami generowanymi przez same ustawy. Już nie dyskutując o zasadności alokacji środków.

Zgodziłbym się dać im dwa razy tyle, gdyby zagwarantowali umiar w tym drugim. Ale nie zagwarantują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst znakomity.
Przed 2005 r. nie przypuszczałbym, że PO będzie gorsze od SLD. A jednak...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Karolina M.
  • Karolina M.
  • 08.09.2010 12:08

PO = Partia Obłudy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.