Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17381 miejsce

Od przedszkolaka do pierwszaka - adaptacja dziecka w przedszkolu

Wrzesień to nie tylko początek roku szkolnego. Z końcem wakacji również nasze najmłodsze pociechy rozpoczynają ważny etap swojego życia. Pójście do przedszkola bywa dla nich trudnym momentem.

 / Fot. Radosław RymarzKiedy tata pracuje a mamie kończy się urlop wychowawczy, czas najwyższy pomyśleć o zapisaniu dziecka do przedszkola, tym bardziej że dzieci uczęszczające do niego szybciej się rozwijają. Na pewno każdej mamie trudno rozstać się ze swoją pociechą, kiedy tyle czasu spędzała razem z nią, ale pamiętajmy, że edukacja przedszkolna ma pomóc,
a nie zaszkodzić dziecku. Przedszkolak uczy się samodzielności i odpowiedzialności co niewątpliwie bardzo mu się przyda, kiedy przyjdzie moment pójścia do szkoły.

Dziecku, które tyle lat spędzało u boku mamy i taty trudno będzie się pogodzić z myślą, że od tej pory będzie przebywać w zupełnie innym otoczeniu. Nowe miejsce, nowe twarze, nowy rytm dnia i wiele innych czynników sprawia, że dzieci czują się niepewnie. Niektóre są wystraszone i onieśmielone, inne płaczą, a jeszcze inne są zainteresowane nowym miejscem. Każde dziecko inaczej przeżywa pobyt w przedszkolu, a ponieważ jest to szczególnie ważne wydarzenie, powinniśmy mu w nim pomóc.

Zróbmy to odpowiednio wcześniej. Często w takich przygotowaniach pomaga nam samo przedszkole, organizując tzw. dni adaptacyjne. Takie zajęcia odbywają się razem z rodzicami, jeszcze podczas wakacji, najczęściej raz w tygodniu. Dzieci poznają miejsce, w którym niedługo będą spędzać większą część dnia. Panie przedszkolanki szykują szereg atrakcji aby dzieci nie czuły się zagubione, a starsze grupy przedszkolaków często organizują występy dla swoich przyszłych, najmłodszych kolegów. Pokazują jak fajnie jest być przedszkolakiem.
Korzyści z takich dni adaptacyjnych mają również rodzice. Poznają bowiem panie, które będą się opiekowały ich pociechami, mają możliwość porozmawiania z psychologiem, mogą zintegrować się z rodzicami.

Same dni adaptacyjne dużo pomagają dziecku w odnalezienia się w nowym środowisku, ale możemy jeszcze bardziej mu w tym pomóc. Do przedszkola należy bowiem przygotować
wyprawkę dla przedszkolaka. Wybierzmy się razem na zakupy, niech nasz szkrab sam sobie wybierze pościel i piżamkę, w której będzie spał, kapcie czy kredki, którymi będzie rysował. Możemy zapytać przedszkolankę czy dziecko może samo wybrać sobie szafkę. Lepiej zapamięta, do której może sobie schować swoje skarby. Możemy kupić obrazkową książeczkę o przedszkolu / Fot. Radosław Rymarz i codziennie wieczorem czytać, aby przyszły przedszkolak wiedział jak wygląda przebieg dnia w tym nowym dla niego miejscu. Powiedzmy, że będzie mógł wziąć swojego ulubionego misia, że będzie miał dużo zabawek i dużo nowych kolegów i koleżanek, z którymi miło spędzi czas.

Pierwszy dzień w przedszkolu jest szczególnie trudny, dlatego nie zostawiajmy naszej pociechy zbyt długo. Przez pierwsze dni przychodźmy po naszego trzylatka po obiedzie, żeby za długo nie został sam, a na pewno adaptacja będzie przebiegała mniej boleśnie.

Pamiętajmy, że dziecko szybciej się zaaklimatyzuje kiedy my również będziemy przekonani, że oddajemy je w dobre ręce, a plusów z bycia przedszkolakiem jest naprawdę dużo.

3-5 letnie dziecko szybko rozwija się fizycznie i emocjonalnie. Trzylatek ma w sobie niespożyte pokłady energii. Chodzi, biega, skacze i nigdy nie ma dość. Ciągle chce coś robić, a przy tym doskonali swoje umiejętności.

Uczy się literek, rysuje i maluje. Wszelkie wierszyki, piosenki i wyliczanki sprawiają, że dziecko sprawniej mówi, potrafi dobrze składać zdania.

Dzieci w wieku przedszkolnym kształtują swój charakter. Widoczny jest już kierunek ich zainteresowań, a cała edukacja przedszkolna przygotowuje do startu w kolejny ważny etap jego życia - szkołę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

:)

"Mam 3 latka, 3 i pół
brodą sięgam ponad stół.
Do przedszkola chodzę z workiem
i mam znaczek z muchomorkiem.
Pantofelki ładnie zmieniam,
myję ręce do jedzenia.
Zjadam wszystko z talerzyka,
tańczę, kiedy gra muzyka.
Umiem wierszyk o koteczku,
o tchórzliwym koziołeczku,
i o piesku co był w polu,
nauczyłam się w przedszkolu.
/"Mam trzy latka" - Suchorzewska Irena/

Komentarz został ukrytyrozwiń

A wierszyków i piosenek... oj dużo dużo można się nasłuchać od swoich dzieci :) Ja zapamiętałam taką:

Kizia, Mizia, gdzieś ty była?
W komóreczce mleczko piłam.
A mnie nic nie zostawiłaś?
A ty, a ty ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lidio wiem coś na temat tej zupy pomidorowej. Kiedy pytamy Aleksandra co jadł dziś na obiadek, wiemy jaka będzie odpowiedź - zupka pomidorowa. A co byś chciał zjeść na obiadek? Oczywiście zupkę pomidorową :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

I wspomnieniem przedszkola imieninowo dla Autorki komentowanego tekstu ;)

http://www.youtube.com/watch?v=hWrdsD8noAU

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)

http://www.youtube.com/watch?v=LwcNLMVIAPo

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, zabawy i piosenki miło się wspomina...
... hopsasa... stary niedźwiedź mocno śpi,
mam chusteczkę haftowaną...
... i wiele innych.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z pobytu w przedszkolu zapamietałam zespołowe zabawy i
fragment piosenki: " My jestesmy krasnoludki hopsasa,
hopsasa, pod grzybkami mamy budki hopsasa, hopsasa ... :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak szczerze powiedziawszy, to do przedszkola sama się zapisałam. Miałam wtedy pięć lat. Uwielbiałam z dziećmi się bawić. A że przedszkole znajdowało się blisko mojego domu, to codziennie z dziećmi się bawiłam. Pamiętam, że później mamusia poszła formalności dopełnić, no i tak w przedszkolu zostałam...
Pamiętam też, że strasznie uwielbiałam zupę pomidorową i codziennie w domu mówiłam... że dziś, na obiad była zupa pomidorowa... co wcale nie było prawdą )) ehee... nienawidziłam zaś fasolki szparagowej, bo wtedy, od zapachu fasolki, w głowie mi się "kręciło". )) Pamiętam, że wtedy kucharka do mnie przychodziła i na siłę tę fasolkę widelcem do ust mi wpychała..... a ja wtedy beczałam jak nie wiem co !....... no i kiedyś tę fasolkę na nią wyplułam, a później po buzi od kucharki dostałam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Asiu zgadza się. Ja też niezbyt miło nie wspominam czasy przedszkolne, pamiętam jak strasznie nie lubiłam leżakowania ;) Mam w rodzinie przedszkolankę, dzisiejsze przedszkola są zupełnie inne i naprawdę z czystym sumieniem zaprowadzam codziennie rano Alusia.
Kamilu na pewno każde dziecko cieszy się, jeżeli może czas spędzać z mamą, tatą czy dziadkami ale niestety dzisiaj nie każdy rodzic może sobie na to pozwolić, i nie uważam, że przedszkola są czymś złym. Wręcz przeciwnie, widzę jak Aleksander chętnie wychodzi rano, z jakim entuzjazmem wraca, ile rzeczy ma do powiedzenia. Wiem, że naprawdę mu się tam podoba :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Osobiście nie chodziłem do przedszkola. I nie żałuję tego. Uważam, że moje dzieciństwo, spędzane zarówno z rodzicami jak i z dziadkami nie zabrała mi dość istotnych więzów, a wręcz przeciwnie - owy czas zbudował bardzo trwałe relacje:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.