Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19766 miejsce

Od przybytku głowa nie boli... w małżeństwie

Jest coś szczególnego w życiu Indian Ameryki Południowej, co przyciąga jak magnes. Ich sposób bycia, tak odmienny i odległy od europejskiego. Skomplikowany, ale jakże fascynujący obraz życia rodzinnego.

Poliginia jest formą małżeństwa, w której jeden mężczyzna mógł posiadać kilka żon. Wśród Indian Ameryki Południowej była dość często spotykana. Oczywiście wyznacznikiem ilości żon, był odpowiednio wysoki status społeczny mężczyzny. Z reguły z tego przywileju korzystali: naczelnicy szczepów, wodzowie wojenni, czarownicy, a nawet kapłani.

Mężczyźni z peruwiańskiego plemienia Machiguenga mogli posiadać kilka żon, ale podstawowym warunkiem był ich status majątkowy. Przede wszystkim musieli dysponować dużą chatą, w której każda z kobiet miała swoje miejsce. Tam przygotowywała posiłek, wypoczywała oraz wykonywała przydatne narzędzia do pracy w domu. Kobieta dbała tylko o swoją część pomieszczenia. Mężczyzna po uciążliwej wyprawie, wracając do chaty, mógł liczyć na pożywny posiłek, przyrządzony przez każdą z żon.

Indianie zamieszkujące północne krańce Ameryki Południowej. / Fot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Carib_indian_family_by_John_Gabriel_Stedman.jpgNa szczególne przywileje mogli liczyć naczelnik wioski oraz czarownik z brazylijskiego plemienia Nambicuara. Wielożeństwo w tym przypadku było nagrodą – rekompensatą, za ciężką pracę, wynikającą z zajmowanych przez mężczyzn stanowisk. Dominującą rolę (wśród kobiet) w małżeństwie odgrywała najstarsza z nich. Wykonywała wszystkie prace domowe, przygotowywała posiłki, dbała o porządek. Pozostałe kobiety pełniły rolę bardziej kochanki, niż żony. Aczkolwiek ich liczba w takim małżeństwie dochodziła nawet do dziesięciu. Oczywiście, również w tym przypadku, było to uzależnione od wielkości chaty, jaką dysponowała naczelnik wioski lub czarownik.

Należy pamiętać, że poliginia w wielu przypadkach mogła być uwarunkowana małą liczbą rąk do pracy w gospodarstwie domowym. Mężczyźni bowiem wielokrotnie ginęli w wyprawach wojennych, w czasie polowań lub uczt pijackich organizowanych w wiosce. Poliginia zapewniała dodatni przyrost naturalny.

Poliandria

To nic innego, jak związek jednej kobiety z kilkoma mężczyznami. Wśród ludów Ameryki Południowej rzadziej spotykany. Charakterystyczny zwłaszcza dla miejsc, o bardzo niekorzystnych warunkach klimatycznych. Już dawno wymarłe plemię argentyńskie Poya, praktykowało, jako jedno z nielicznych, ten rodzaj związku małżeńskiego. Ze względu na częstą nieobecność męża w wiosce, jego miejsce zajmował inny mężczyzna. Sytuacja powtarzała się wielokrotnie, ze względu na waleczność plemienia, stąd rozpowszechnienie tego nietypowego charakteru małżeństwa.

W wielu przypadkach, zarówno poliginia, jak i poliandria, stawała się główną przyczyną homoseksualizmu wśród Indian Ameryki Południowej.

Lewirat

Brazylijscy Indianie. / Fot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Brazilian-Indians.jpgPo śmierci męża, wdowa po zmarłym zobowiązana była wziąć ślub z jego bratem. Miało to na celu zapewnienie ciągłości rodu. Z reguły jednak nie było to sprawą oczywistą. Kobiety bardzo często sprzeciwiały się przymusowemu małżeństwu. Przykładem mogą być niecodzienne praktyki w wenezuelskim plemieniu Warrau. Po śmierci męża, brak zgody kobiety na ślub z jego bratem, karany był chłostą. Krewni zmarłego siłą przyprowadzali kobietę do domu, po czym bili ją niemal do nieprzytomności. Następnie wdowę wypuszczano i sama mogła decydować o swojej przyszłości.

Brak zgody kobiety na powtórny ślub, często kończył się także wypędzeniem jej z wioski. Konsekwencją mogła być także jej śmierć, gdyż wstrząs po śmierci oraz odrzucenie przez grupę, mogły warunkować jej zaginięcie w puszczy.

Awunkulat

Z reguły pod tym terminem rozumie się specyficzny model zorganizowania rodziny. Dominującą rolę odgrywa brat matki. To on sprawuje faktyczną opiekę na jej dziećmi. U Indian Ameryk Południowej, jego pozycja często bywała jeszcze bardziej dobitna. Wuj decydował o wszelkich działaniach siostrzeńców i siostrzenic, a nawet zawierał małżeństwo z córką siostry. Taki proceder był często spotykany wśród mieszkańców brazylijskiego plemienia Mundurucu. Po śmierci ojca dziewczyny, to właśnie brat matki pojmował ją za żonę. Jedynym warunkiem było osiągnięcie przez nią dojrzałości płciowej.

Pozycja brata matki była ogromna przy takim systemie organizacji rodziny. Wuj, jeśli sam nie zawierał małżeństwa z młodą dziewczyną, to z pewnością decydował, kto zostanie mężem jego siostrzenicy. Przy okazji czerpał z tego także ogromne korzyści finansowe. W wielu przypadkach bowiem zawarcie małżeństwa było możliwe po uprzedniej opłacie, uiszczonej wujowi lub ojcu dziewczyny.

Endogamia, egzogamia, sororat...

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Baby_got_Back.jpg#fileOprócz wskazanych powyżej modeli małżeństwa, często pod uwagę brano przynależność do tej samej grupy społecznej (endogamia), albo praktykowano małżeństwo z partnerami odrębnej grupy społecznej (egzogamia). W przypadku śmierci żony, ewentualnie jej bezpłodności, mężczyzna zawierał małżeństwo z siostrą małżonki (sororat). Peruwiańskie plemię Sipibo, praktykowało małżeństwo mężczyzny nie z jedną, ale wszystkimi siostrami jego żony. Jedynym warunkiem było uzyskanie przez kobiety odpowiedniego wieku, koniecznego do zawarcia małżeństwa.

Inny świat, inna kultura. Życie rodzinne Indian Ameryki Południowej owiane jest tajemniczością i niezliczoną liczbą rytuałów...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Plusior. Ciekawie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Wstałem dziś dość późno, gdyż maiłem ciężką noc. Otóż przyśnił mi się mój stryj Sebastian, który przez całe swoje długie życie zastanawiał się, jaką koncepcję małżeństwa wybrać dla siebie, aby być szczęśliwym? Rozczytywał się na ten temat, toczył dyskusje z innymi kawalerami, próbował symulować różne rozwiązania, o których wyczytał, ale lata mijały nieubłaganie. Kiedyś to nawet zaprosił do siebie do domu dwie sąsiadki i dał im wykład o nowoczesnej poligamii, którą rozumiał opacznie jako związek jednego mężczyzny z wieloma kobietami, ale, jak to podkreślał w każdym słowie, bez zobowiązań. Skończyło się to wielką awanturą, w którą wmieszali się mężowie sąsiadek, podejrzewając mojego stryja o próbę uwiedzenia ich żon. Takie są niestety skutki nieprzemyślanych działań. Jednak mój stryj był uparty i potrzeba dotarcia do prawdy wzięła górę nad przeciwnościami. Gdy sprawa z sąsiadkami trochę przycichła, zaprosił nieszczęsnych ich mężów na wódeczkę i zmiękczonych alkoholem namówił, aby na początek zamienili się własnymi żonami, a potem aby do tych żon dołączyły ich koleżanki z pracy, które potem przyprowadziłyby swoje koleżanki, które przyszłyby również ze swoimi koleżankami i tak dalej. Gdy mężowie ci po powrocie do domu wprowadzili w życie mój śmiały plan, powstał z tego niezły galimatias! Jedni zaczęli kłócić się o pieniądze, inni o względy partnerek, inni o oglądanie ulubionego programu telewizyjnego, a jeszcze inni o prawo decydowania o wszystkim. Nie było komu gotować obiadów i sprzątać mieszkania, nikt nie chciał wynosić śmieci, słowem katastrofa!
Gdy któregoś dnia opowiedziałem Mojej Piękne tę historię, spojrzała na mnie tak surowo, że od razu dokładnie wiedziałem, jaki rodzaj związku jest dla mnie najodpowiedniejszy. Szkoda tylko, że na mojego stryja nie miał kto tak surowo spojrzeć, bo wtedy z pewnością nie pozostałby do końca życia takim niepoprawnym zatwardziałym kawalerem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

... poliginii, naturalnie.
Przepraszam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+) No proszę, jakie ograniczenia przyniosła mężczyznom cywilizacja. :))
Może i dobrze, bo który z panów utrzymałby stadko żon żyjąc w kulturze poligimi?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jarku, przyznaję - mój BŁĄD, aczkolwiek zwróć uwagę, że na klawiaturze obie litery niewiele dzieli... Z drugiej strony, nie jest powiedziane, że magnez w czekoladzie nie przyciąga... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

magnez to jest w czekoladzie.

przyciaga zwykle magnes.

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.09.2008 16:30

Cóż ja za relatywizmem kulturowym nie jestem, ale ciekawy artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klaro, w tym przypadku zdecydowanie od teorii, wolę praktykę ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawe, plus, choc szkoda, że te informacje nie stały się punktem wyjścia do dywagacji na temat naszych wzorców kulturowych i ich najmocniejszego punktu tj monogamii:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.