Facebook Google+ Twitter

„Od sasa do lasa” Janusza Tazbira - o świecie „polskiej szopki"

Wydawnictwu Iskry zawdzięczamy kolejną okazałą pod względem zawartości, jak i oprawy edytorskiej, księgę studiów Janusza Tazbira. Henryk Samsonowicz zakwalifikował ją jako „wyjątkowo oryginalny podręcznik kultury".

Janusz Tazbir, Od Sasa do Lasa, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2011. / Fot. Okładka książki Zbiór artykułów i szkiców historycznych, zatytułowany intrygująco „Od sasa do lasa”, otwiera przed czytelnikiem kręgi zainteresowań profesora Janusza Tazbira, który niejednokrotnie zadziwiał coraz to nowymi aspektami, związanymi z materiałami, dobytymi z przeszłości. Dzięki niemu wiedza historyczna stawała się bardziej pełna. Omówienie przez niego foliałów, papierów, książek, wspomnień z gruntu zmieniało obraz oświetlanych epok. Jednocześnie czytelnik zdobywał szersze spojrzenie na aktualną rzeczywistość.

Warto zasygnalizować wcześniejsze prace, odnoszące się do nader interesujących obszarów badań historyka. Wśród kilkuset artykułów i ponad dwudziestu książek, poświęconych obyczajom i kulturze polskiej i obcej, w tym problemom wyznaniowym w XVI-XVIII w., zainteresowanie czytelników wzbudziły między innymi zbiory esejów: „Państwo bez stosów” (1967), „Świat panów Pasków” (1986), „Od Haura do Isaury” (1989), „Okrucieństwo w nowożytnej Europie” (1993), „Polska na zakrętach dziejów” (1997), „Silva rerum historicarum” (2002). Warto nade wszystko odesłać do publikacji, w której swoje dzieje wieloletniej fascynacji historią opowiedział sam profesor - „Długi romans z muzą Klio”(2007). Jest ona wspaniałym przewodnikiem po jego drodze twórczej.

Nowa publikacja „Od sasa do lasa” stanowi szereg doskonale opracowanych tekstów, częściowo łączących wszystkie zamiłowania autora. Z tego powodu księga nabiera charakteru pomnikowego, reprezentatywnego dla jego twórczości. Daje ona przekrój przez obszary jego badań, ale przede wszystkim realizuje istotne zamierzenie. Przyświeca jej uniwersalna idea, jaką autor bezpośrednio wyraża w słowie wstępnym: „celem nauczania historii jest nie tylko przyswojenie sobie jak największej liczby dat i związanych z nimi wydarzeń, lecz i wyrobienie krytycyzmu wobec współcześnie uprawianej i szeroko pojętej propagandy”. Warto zauważyć, iż wskazana chęć kształtowania krytycyzmu, oddziaływania na pogłębienie świadomości czytelników wychodzi naprzeciw zapotrzebowaniu na tego rodzaju literaturę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Prof. Janusz Tazbir został laureatem dorocznej nagrody miesięcznika "Odra" za całokształt twórczości oraz niedawno wydany zbiór esejów "Od sasa do lasa" - podaje Instytut Książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zoja
  • Zoja
  • 27.03.2012 21:47

Konflikty nie wróżą dobrze na przyszłość, a że czytać będziemy coraz mniej, to marne szanse, że znikną. Niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Małgorzata Zawadzka
  • Małgorzata Zawadzka
  • 22.03.2012 10:47

Od sasa do lasa dobrze wskazuje na odwieczny konflikt w naszym narodzie. Wydaje się, że jest trwałą cechą. Możemy funkcjonować w rozdarciu, kłótni - o wszystko, a najlepiej o drobiazgi w imię idei, chociaż priorytetem powinno być dobro wspólne. W walce wewnętrznej zasadniczą rolę odgrywa zawsze propaganda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Istotnie, bywa rozmaicie z internetowych czytelnictwem. I mnie się zdarzyło zaobserwować zastanawiające, a w pewnym stopniu także deprymujące zjawisko wypowiadania się internautów w komentarzach w sytuacji nieprzeczytania tekstu lub jego niezrozumienia. Materiał taki zyskuje walor iście satyryczny - wbrew intencji autorów, przekonanych o jedynie słusznych opiniach, wyrażonych na marginesie. Faktycznie też nasze doświadczenia wyznaczają drogę, którą podążamy. Interesujące jest to zjawisko:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak już temat "rzeka" został ruszony, to jeszcze winien jestem kilka słów wyjaśnienia, skąd wzięły się moje poglądy na temat internetowego "czytelnictwa". Zanim trafiłem na łamy wiadomości 24 trochę usiłowałem pisać na facebook'u. I tam właśnie najbardziej dało się zauważyć, że ludzie komentując teksty nie doczytywałi ich do końca. Wniosek ten wynikał z bzdurnych treści komentarzy. To też zniechęciło mnie do publikowania czegokolwiek na facebook'u i zacząłem szukać bardziej ambitnej formy uzewnętrzniania swoich myśli w internecie. Nie mniej wnioski z publikacji pozostały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ nie, nie poczułam się dotknięta:) Mam nadzieję, że moja odpowiedź nie była przejawem natapurzenia... Jak zaznaczyłam, rozumiem wyrażony punkt widzenia całkowicie. Temat zresztą - jakkolwiek zrodził się na marginesie recenzji, to jest dyskusyjny, zależny od upodobań, zróżnicowanych oczekiwań, a że wiąże się z książką także - częściowo - w końcu do jej przeczytania też potrzeba pewnej wytrwałości - dlatego go podjęłam. Problem czytania i nieczytania we współczesnej rzeczywistości dość mocno mnie absorbuje, ale wiem, że mimo zdecydowanego upodobania do rozwiniętej prozy, nie zawrócę kijem Wisły. Myślę, że jeśli mamy do czynienia z przypadkiem "mdłego" czytania, o jakim raczył wspomnieć pan Piotr Wierzbicki, to rzeczywiście na ogół wypada się cieszyć z tego, że zostaną przeczytane trzy pierwsze zdania. Mam nadzieję, że z trzech pierwszych zdań można się dowiedzieć tego, o co chodzi w tekście - a mianowicie, że pojawiła się godna uwagi publikacja. Prawdą jest, dlatego zdecydowanie przyznaję rację, że piszący powinien się liczyć z odbiorcami. Dlatego właśnie zdałam się na ich wybór - każdy może przeczytać tyle, ile zechce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słuszna uwaga Juliusza. Mdłe czytanie "kończy się po trzech zdaniach".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli moja opinia chociaż odrobinę dotknęła Panią, to serdecznie przepraszam. Absolutnie się zgadzam, że wyrafinowany czytelnik może być zdegustowany zbyt lapidarnym potraktowaniem problemu. Problem tylko w tym, że chcąc dotrzeć do szerszego gremium, często ta zwięzłość wypowiedzi bywa pomocną. A może to u mnie, byłego starego sołdata jest po prostu zboczeniem zawodowym. Serdecznie pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za wszystkie uwagi. Zgadzam się z sugestią, iż krótkie teksty z uwagi na tę właśnie cechę mają szczególny walor dla większości odbiorców. Zdaję sobie sprawę również z tego, że zwięzłość jest w cenie we współczesnym systemie informacji. A jednak przychylam się niekiedy do sądu, jaki wyraziła jedna z redakcji w Internecie (zajmująca się archiwizowaniem tekstów poprzez ich przedrukowywanie do swojego serwisu, natomiast niezamieszczająca artykułów nieopublikowanych), która na pytanie, czy należy skrócić recenzję naukową (uprzednio opublikowaną przeze mnie w piśmie papierowym), odpowiedziała, że długość recenzji nie ma znaczenia, gdyż weryfikować ją będzie cierpliwość ewentualnych czytelników. Myślę, że skoro miejsca w sieci jest dość, to istotnie jedynie wytrwałość czy stopień zainteresowania odbiorcy decyduje, ile będzie chciał przeczytać. Sama też bywam czytelnikiem i niekiedy odczuwam niedosyt, kiedy czytam nazbyt skrótowe czy zdawkowe wypowiedzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piękna i bardzo wyczerpująca recenzja. Jeśli tak bardzo nieśmiało mógłbym coś zasugerować, to proponuję większą zwięzłość wypowiedzi. W publicystyce internetowej nawet najciekawsza pozycja jeśli będzie wymagała czterech odsłon rzadko kiedy bedzie przeczytana do końca. Proszę to potraktować jako bardzo życzliwą radę dyletanta, który dość dużo czyta w sieci i nie natapurzać się. (użyłem słówka z gwary wileńskiej)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.