Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12824 miejsce

Od tarki ręcznej do automatu

W epoce pralek automatycznych trudno wytłumaczyć młodszym pokoleniom, jak to dawniej wyglądało, kiedy nie było takiego sprzętu...Opowiadania o tarce czy ręcznej pralce brzmią jak historie "science fiction" ;)

Pralka / Fot. J.E.LampertJak to dawniej bywało, jak się żyło i walczyło z brudem, świetnie prezentuje wystawa muzealna w katowickim Nikiszowcu. Muzeum znajduje się w dawnej pralni górniczej dzielnicy Nikiszowiec, przy ul.Rymarskiej (oddział katowickiego muzeum). Mimo upływu czasu, czerwone kamienice tutejszego osiedla jakby zatrzymują klimat z dawnych lat. Tarka do prania ręcznego / Fot. J.E.LampertWszystko zajmuje niewielki obszar: zakład pracy (KWK. "Wieczorek"), kościół, urząd pocztowy, apteka, sklepy, cukiernia, a wszystko to mieści się w charakterystycznych tradycyjnych śląskich familokach. Dawniej była też pralnia, suszarnia i magiel z których korzystali mieszkańcy osiedla. Tu kobiety przynosiły kosze z brudną bielizną i ubraniami, korzystając z wody kopalnianej ciepłowni, gotowały bieliznę w specjalnych kotłach, prały ręcznie na tarkach czy w udoskonalonych z Magiel / Fot. J.E.Lampertczasem pralkach ręcznych. Wyprane, mokre rzeczy suszyły w miejscowej suszarni lub na strychu domu w którym mieszkały, potem udawały się do magla by doprowadzić wszystko do estetycznej gładkości. Cenniejsze materiały prasowano.Tego typu zajęcia pochłaniały sporo czasu i kosztowały niemałego wysiłku fizycznego. Reklama mydła/muzeum Nikiszowiec / Fot. J.E.Lampert
Z biegiem lat gdy pojawiły się pierwsze pralki elektryczne, coraz rzadziej korzystano z publicznej pralni. Młode kobiety zdecydowanie wolały nowoczesne rozwiązania. Przede wszystkim w epoce domowych pralek, pranie odbywało się na Magiel publiczny i pralnia były doskonały miejscem wymiany nowinek osiedlowych / Fot. J.E.Lampertmiejscu i nie trzeba było nigdzie wychodzić; zaoszczędzono czas i siły fizyczne.
W publicznej pralni oprócz zajęć jakie każda kobieta musiała wykonać, podczas kilkugodzinnego oczekiwania na swoją kolej kwitło również życie towarzyskie. Pralnia była miejscem pogawędek, wymiany porad, przepisów, nowinek,...Tu można było dowiedzieć się o wszystkich "ciekawych" sprawach mieszkańców osiedla, usłyszeć dobre wieści i złe wieści.
Przeniesienie prania na domowe podwórko wiązało się w pewnym stopniu z odizolowaniem się od grupy. Każdy dosł."prał brudy" w swoim domu.
Posiadanie pralki elektrycznej przez jakiś czas było luksusem którym nie wszyscy mogli się pochwalić, podobnie było z maglem...
Podstawowym środkiem do prania było mydło. Do najbardziej znanych i powszechnie stosowanych, należały:"Biały Jeleń", Urząd Pocztwowy na Nikiszowcu / Fot. J.E.Lampert"Jeleń"-"Schicht" i mydło górnicze "Młotek i perlik".  / Fot. J.E.Lampert Hasło wystawy: "Woda i mydło najlepsze bielidło" - wyjaśnia tajemnicę starej, sprawdzonej sztuki prania. Mimo iż w tamtych czasach nie było tylu rodzajów proszków i płynów do "wyboru", z brudem radzono sobie nie gorzej niż obecnie, nieznane też były alergie ani pokrzywki.Choć niektóre nazwy mydeł zachowały się do dnia dzisiejszego, nie bardzo dorównują tamtym, kopalnianym, zwanym potocznie: "grubskimi'...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Przyjemny powrót do przeszłości! ""Woda i mydło najlepsze bielidło" - ciekawy chwyt reklamowy, może któraś z marek produkujących środki czystości to wykorzysta ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powiem krótko: dziękuję za te komentarze! Pozdrawiam serdecznie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Frania kontra Ludwiczka" - to moje wspomnienie o praniu, ale nie tylko.

link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze pamiętam "Dzień Wielkiego Prania" - tak bowiem nazywaliśmy rozprawianie się z brudną pościelą, takimiż ręcznikami, ścierkami, obrusami, serwetami itd. itp.
Całą noc się moczyły w wannie, dnia następnego gotowały w 2 wielkich garach z szarym mydłem skrojonym w cieniutkie plasterki, by wreszcie każda rzecz obficie dymiąca gorącą parą wodną lądowała na falistej blasze (tarze), a czerwone od wrzątku kobiece dłonie mocno naciskając, energicznie przesuwały w górę i w dół.
To była bardzo ciężka praca każdej gospodyni lub jej pomocy domowej (wtedy nazywanej zwyczajnie - służącą, co dzisiaj uważane jest za wielce niestosowne i wysoce obraźliwe, heh).
Kobiety uważały, że Nagroda Nobla należała się również twórcy pralki automatycznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Teraz to już muszę dotrzeć na Nikiszowiec. Byłam tam kiedyś, dokładnie ojej.... lepiej nie napiszę . w każdym razie bardzo dawno temu. Dobry artykuł i cenna informacja. Jaka szkoda , że niedoceniona przez Redakcję. Powiem więcej. Skandal!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale dużo wcześniej to był jeszcze Francik Zabłocki

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ups, Chajzer oczywiście ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A potem pstryk i pojawił się Zygmunt Hajzer. No i uświadomił kobiety ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak to bywało, było skromnie, ale schludnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.