Facebook Google+ Twitter

Od trzech lat jesteśmy w Unii Europejskiej - co dalej?

Unia umrze przez biurokrację. Koszt transportu wielu ton dokumentów przewożonych prawie co miesiąc z Brukseli na posiedzenia europarlamentu w Strasburgu to około miliard zł. To trzy budżety roczne miast 100-tysięcznych!

Gdy okazało się, że tzw. Strategia Lizbońska (zakładająca wyprzedzenie gospodarcze USA) ma charakter czysto teoretyczny, stało się jasnym, iż tego typu silnie gospodarczo zróżnicowany twór, jakim jest UE, nie jest w stanie konkurować - jeśli chodzi o tempo rozwoju, nowe technologie etc. - ze Stanami Zjednoczonymi.

Musimy więc zadowolić się pozostawaniem w cieniu - dzisiaj USA, a jutro być może Chin? Przy okazji obchodzonej niedawno uroczyście 50. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich warto zauważyć, że produktywność w UE jest 20 lat za USA. Od czasu wprowadzenia euro nie wzrósł handel między krajami Unii. Dane te publikowały np. media brytyjskie (nikt ich nie kwestionował). Także cytowano je w Polsce, ale nikt ich nie komentował w momencie tak uroczystym jak w/w rocznica. Przyczyną jest nie tylko dość spore zróżnicowanie ekonomiczne członków UE, ale potworne zbiurokratyzowanie wszystkich instytucji europejskich.Biurokraci z Brukseli jak słynny Mannekin Pis / Fot. Fot. Andrzej Szozda/Gazeta Poznańska

Przykład tej biurokratyzacji oraz absurdalnych europejskich norm dotyczących kształtu bananów jest zbyt wyeksploatowany, by o nim tu znowu mówić. Podam więc inne. Gdy np. biurokraci z Brukseli zauważyli, że paszporty krów brytyjskich nie zgadzają się z kolczykami w ich uszach, Brytyjczycy są zmuszani przez UE do wybicia bydła wartości pół miliona funtów. Utrzymywany m.in. z podatków Polaków Parlament Europejski nie ma ostatnio lepszego zajęcia, jak zajmowanie się regulacją rozgrywek piłkarskich w Europie. Parlament działa w Brukseli, Strasburgu i Luksemburgu. Ponieważ Francja nie chce się zgodzić na przeniesienie Parlamentu do Brukseli, tony dokumentów muszą kursować w kolumnach ciężarówek między Brukselą i Strasburgiem. Kosztuje to Europejczyków około miliard złotych, tj. równowartość rocznych budżetów trzech polskich miast, każde po 100 tys. mieszkańców! Te przykłady obrazują, jak bardzo biurokratyzacja UE utrudnia jej funkcjonowanie oraz jak ile ta biurokratyzacja nas kosztuje.

Jaka jest nasza pozycja w Unii? Jeszcze w latach 90. Polska ("tygrys Europy Środkowej") wyprzedzała gospodarczo wielu spośród sąsiadów. Dzisiaj zajmujemy przeważnie przedostatnie lub trzecie miejsce od końca na wszystkich możliwych listach rankingowych, obrazujących stan gospodarki (nie licząc Bułgarii i Rumunii najnowszych członków UE). Stało się to widoczne już w roku 2005. Gdy np. PKB na osobę w Irlandii (która jest tu liderem) wynosił wówczas 137 proc. średniej unijnej, w Hiszpanii - 99 proc., w Czechach - 73 proc., na Węgrzech - 61 proc., w Estonii (byłej republice sowieckiej!) - 57 proc., na Litwie (która także była częścią ZSRR!) - 52 proc., to w Polsce - zaledwie 50 proc. średniej unijnej! Za nami była tylko uboga Łotwa, ale i ona wyprzedza nas już teraz na wielu innych gospodarczych listach rankingowych.

Mimo że stopa bezrobocia spadła u nas i to o 5 proc., to i tak (obok Słowacji) jesteśmy jedynym członkiem UE z dwucyfrową stopą bezrobocia. Jesteśmy nie tylko jednym z najuboższych państw UE, ale równocześnie jednym z droższych. Gdy PKB na głowę wynosi u nas zaledwie 50 proc. średniej unijnej, to nasze ceny konsumpcyjne odpowiadają 60 proc. przeciętnego poziomu w Unii. Jeśli przy analizie cen produktów i usług oferowanych na terenie Polski uwzględnimy naszą siłę nabywczą, czyli stosunek cen do dochodów obywateli, to okaże się, że Polska jest jednym z najdroższych krajów w Europie.

Tracimy z roku na rok nie tylko w stosunku do Słowenii (która dogania już Grecję i Portugalię), Czech czy Węgier, ale nawet w stosunku do państw bałtyckich, które do niedawna były daleko w tyle. Jeśli nie będziemy bardziej efektywnie wykorzystywać pieniędzy europejskich w najbliższych latach, to nasze członkostwo w UE może zakończyć się nie tak jak w przypadku Irlandii, lecz Grecji, która po prostu "przejadła" znaczną część dotacji europejskich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

To po prostu głos rozsądku :)
A Filip to chyba rzecznik Ścigały czy jakoś tak?

Komentarz został ukrytyrozwiń

no to mi wygłada na Piotra Filipa (b.zwolennika UPR - jeśli dobrze pamiętam?)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ograniczenie liczby urzędników jest niemożliwe, bo decyzję o jej ograniczeniu musiałby podjąć urzędnik, a co za tym idzie mógłby się sam zredukować :) Błędne koło, które samo się jeszcze napędza stosami durnych przepisów o wszystkim. W UE nic nie może odbyć się bez papierka, bez procedury, przepisu, itd.
UE może dogonić USA, ale chyba tylko w ilości zużywanego papieru, bo gospodarczo będzie ciężko o ile nie niemożliwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Istotnie, liczba urzedów i urzedników pociągnie nas na dno. W Paryżu jest dzielnica Ille de France - wielka architektura i dziesiątki tysięcy urzedników.
Czy nie ma mądrych, aby gonić USA w racjonalniejszy sposób?
Czym tłumaczy się, ze Litwini i Estoni są daleko przez Łotyszami?
I jak tłumaczy się wybieganie Litwy przed nas, skoro tam sporo Polaków o mentalności na gorszym poziomie niż Polacy w Macierzy?
W jaki sposób ograniczyć l. urzędników w Polsce i w pozostałych krajach UE?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pewnie jestem w błędzie, ale żeby nie przejadać dotacji unijnych, należaloby pozwolić na zliberalizowanie gospodarki. Poprostu pozwolić ludziom gospodarować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.