Pozycja materiału w rankingach:
Przez ostatnie dni uczestniczyłam w dyskusji pod artykułem Rafała Tryścienia „Granice obrony koniecznej”. Nie pisałam jeszcze artykułów, ale udział w dyskusji sprowokował mnie do pewnych przemyśleń.
Zobacz także:
Artykuły
(4)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(2.92)
Miejscowość: ełk | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
hanna szelążek 17.02.2010 18:31
tak jest "nadmiar humanizmu obraca się przeciw społeczeństwu". Pytam się: jak dużo tragedi ma się wydarzyć, aby nasze "rozważania" nie były "czysto teoretyczne"?
Jarosław Grondys (v.S) 15.02.2010 20:54
Powiem przewrotnie - BANDYTA miał , ma i będzie miał broń , obywatel nie ma , ba nawet "policjant" ma ograniczone możliwości w tym temacie. Jest broń oraz amunicja , która nie zabija, a bardzo skutecznie działa. Nie widzę problemu by dać obywatelowi możliwość posłużenia się nią w obronie koniecznej oraz prewencyjnej.Tylko trzeba mieć dobrą wolę a nie politykować i ustanawiać prawa dla "bandytów" zarówno gospodarcze jak również prawne.
Henryk Kokot 15.02.2010 20:45
Brak reakcji niestety tylko pogarsza sytuację, gdyż bandziory czują się bezkarnie, dlatego podejmując jakieś działanie trzeba mierzyć siły na zamiary. Na tłukącego się po klatce schodowej pijaka, czasem wystarczy szklanka oleju rozlana na schodach.
Henryk Kokot 15.02.2010 20:40
Każda obrona ma swoje granice. W przypadku Włodawy, był samosąd! Gdyby zebrali "silną grupę pod wezwaniem" i poczekali na atak, wtedy wolno by im się było bronić. Skutek może byłby taki sam (zgon napastnika), ale działanie w obronie wyklucza pociągnięcie do odpowiedzialności. Osobiście nie lubię dostawać po pysku i staram się zawsze oddać - zwykle z nawiązką, jednak nie uprzedzajmy faktów!!!
Jadwiga Kowalczyk 15.02.2010 20:31
Narastająca barbaria każe sie zastanowic całkiem na serio, czy nie należałoby przywrócic kary z czasów barbarzyńskich: publiczny pręgierz. Kara niezbyt długa, ale konsekwentna i nieunikniona, zamiast kosztownych procesów, apelacji i zycia na kosztem tego społeczeństwa, którego sie nie szanuje.
To by sie wiązało z czasowym pozbawieniem praw obywatelskich i wszelkimi tego skutkami.
Oczywiscie, rozważania czysto teoretyczne, ale...nadmiar humanizmu obraca sie przeciw społeczeństwu.
hanna szelążek 15.02.2010 20:20
wcześniej myślałam tak jak pani, pani Jadwigo, że to będzie przyzwolenie na samosąd, ale gdy myśl tę przekazałam w ręce sądu (najwyższy wymiar kary), poczułam ulgę i pomyślałam o strachu, o strachu "bandyty" przed niewiadomą... aby myśli-oni nic mi nie zrobią, najwyżej pójdę posiedzieć (to też traktowane jest jak rozrywka), zamieniła się w strach, a jednak mogą mi coś zrobić.
Robert Grzeszczyk 15.02.2010 10:47
Istniało kiedyś pojecie pozbawienia praw obywatelskich (nie mylić z wciąż istniejącym pozbawieniem praw publicznych). Straszna kara. Delikwent stawał się niczym.
Jadwiga Kowalczyk 15.02.2010 06:55
"Odbieram panu/pani prawa człowieka" - oznaczałoby całkowite przyzwolenie na samosądy.
Niemniej stawianie na równi praw bandyty i człowieka napadnietego,jest paranoicznym przyzwoleniem i usprawiedliwieniem tego pierwszego. Kazdy nastepny jest przekonany, że "i tak mu nic nie zrobią", i żaden obywatel nie będzie brał udziału w interwencji, nie pomoże napadnietemu własnie dlatego, że może być osądzony gorzej niz bandyta. Wszystko w imie "praw człowieka" ktore przez sądy interpretowane sa często na korzyśc przestepców.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +224)