Facebook Google+ Twitter

Odklejone Małe stłuczki

Ludzie chodzą na filmy, bo w ich życiu nic się nie dzieje. Chcą obejrzeć kogoś z równe nudnym życiem, by ich własne nie wydawało się najgorsze, albo przeciwnie kogoś, komu ciągle się coś przytrafia, by zobaczyć jak wygląda inne życie.

 / Fot. Paula GałązkaLudzie chodzą na filmy, bo w ich życiu nic się nie dzieje. Chcą obejrzeć kogoś z równe nudnym życiem, by ich własne nie wydawało się najgorsze, albo przeciwnie kogoś, komu ciągle się coś przytrafia, by zobaczyć jak wygląda inne życie – mówił podczas wtorkowego spotkania Ireneusz Grzyb, reżyser i scenarzysta filmu Małe stłuczki.

Od samego początku realizatorzy nie mieli zamiaru opowiadać o całym świecie. Małe sztuczki to efekt znudzenia filmami o ludziach, którym wiecznie się coś przytrafia i to bardzo często na siłę. Pytany o swoją inspiracje dla filmu reżyser stwierdził: Chcieliśmy po prostu zrobić film o ludziach, którym nic się nie przytrafia. Jednak w opinii osób zgromadzonych na spotkaniu, film jest historią o kuleczkach, które wpadają na siebie i odbijają się. A wszystko po to, aby zachować granicę między własną wolnością i niezależnością, a potrzebą bliskości z drugą osobą.

Ludzie chodzą na filmy, bo w ich życiu nic się nie dzieje. Chcą obejrzeć kogoś z równe nudnym życiem, by ich własne nie wydawało się najgorsze, albo przeciwnie kogoś, komu ciągle się coś przytrafia, by zobaczyć jak wygląda inne życie – mówił podczas wtorkowego spotkania Ireneusz Grzyb, reżyser i scenarzysta filmu Małe stłuczki.
Podczas spotkania uczestnicy dowiedzieli się, że film początkowo miał być pokazany wyłącznie bliskim znajomym oraz przyjaciołom twórców. Jednak z czasem bliskie grono trochę się powiększyło, a to wszystko ku uciesze autorów.
Ten film jest tak właściwie o tym jak trudno nawiązywać relacje, jak trudno jest w tych relacjach wytrzymać i jak trudno jest tak naprawdę zdefiniować relacje w naszej rzeczywistości - przyznał Grzyb. Nierealne dialogi mają odzwierciedlać to, iż w rzeczywistości ludzie nie mówią do końca tego, co chcieliby powiedzieć. Bohaterowie filmu są szczególnym przypadkiem: Asia (Helena Sujecka) nie chce, aby ktoś się do niej zbliżył, a Kasia (Agnieszka Pawełkiewicz) i Piotr (Szymon Czacki) doskonale wiedzą, że taka próba będzie oznaczać koniec ich znajomości. To właśnie z ich relacji wynika sposób rozmawiania, który pozwala zachować dystans.

Ireneusz Grzyb zdradził również, że współpraca z zespołem Enchanted Hunters, który w całości odpowiada za muzykę w filmie, była zupełnym przypadkiem. Reżyser przyznał, że zanim scenariusz trafił do Agnieszki Gowin, odrzucony był wiele razy. Ale gdy już go otrzymała była jedyną, która nie zapytała o motywację bohaterów, gdyż zrozumiała je od razu.

Ciekawość pytających wzbudziła paczka, która pojawiła się w filmie, a której zawartość nie została zdradzona. Twórca filmu przyznał, że tak samo jak widzowie, ekipa filmowa nie znała jej zawartości gdyż, nigdy nie została otwarta. Jest to ukłon w stronę kina drogi i filmu akcji. To jedyny wątek w całym filmie, który ma początek, środek i koniec - bohaterowie zabierają paczkę, jadą z nią na miejsce i zostawiają. Byłem bardzo dumny z tej sekwencji, z jej dynamiczności… Ostatecznie sekret paczki znają scenografki, które przygotowywały pakunek.

Małe stłuczki są próbą przedstawienia rzeczy, które autorom naprawdę się przydarzyły. Chcieli tym obrazem pokazać rzeczywistość taką jaką ją widzą, a nie taką jak powinno się ją w filmie pokazywać, żeby została ona przyjęta za rzeczywistość.

Relacja ze spotkania po projekcji "Małe stłuczki" reż. Ireneusz Grzyb
Paula Gałązka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.