Facebook Google+ Twitter

"Odległe Rubieże. Kryptonim Burza". Ciekawy powrót Vladimira Wolffa

W sierpniu 1939 r. dochodzi do zamachu na Adolfa Hitlera. Führer zostaje zabity, a jego miejsce zajmuje Hermann Göring. Widmo wielkiej wojny oddala się. Napięcie jednak nie mija. Muskuły pręży inny śmiertelny wróg Polski - Józef Stalin.

 / Fot. Materiały prasoweW ten sposób rozpoczyna się kolejna książka Vladimira Wolffa pt. "Odległe Rubieże. Kryptonim Burza".

Autor "Stalowej kurtyny" i "Czerwonej apokalipsy" powraca w bardzo dobrym stylu, rysując scenariusz prawdopodobny, choć trudno wyobrażalny. Stalin buduje najpotężniejszą armię świata, by spalić Europę w ogniu bolszewickiej rewolucji. Pierwszym celem tyrana jest oczywiście Polska. Sytuacja militarna Rzeczpospolitej jest jednak lepsza niż w 1939 r.

Wolff podjął się przebudowania najistotniejszego fragmentu historii XX w. Fabuła książki skonstruowana jest wokół kilku postaci. Jedną z nich jest generał Tadeusz Pełczyński, szef II Oddziału Sztabu Głównego, który w rzeczywistości zakończył karierę w wywiadzie w styczniu 1939 r. ze względu na działalność polityczną jego żony. W "Kryptonimie Burza", Wolff awansował Pełczyńskiego do stopnia generała brygady i przywrócił go na stanowisko w tzw. "Dwójce", bo jak pisze "(...) osobiste animozje muszą zostać odsunięte na bok w sytuacji, gdy stawką jest los całego państwa i niezawisłość kraju". Inną kluczową postacią, tym razem fikcyjną, jest pilot, inżynier i mistrz bokserski por. Marek Bagiński, który zrządzeniem losu i Pełczyńskiego wejdzie w posiadanie planów inwazji radzieckiej na Polskę. Na kartach powieści spotkamy również marszałka Śmigłego-Rydza, generała Franciszka Kleeberga, kapitana Władysława Raginisa i inne znane z historii postaci.

Historical fiction to gatunek teoretycznie prosty. Pisarz może wywrócić do góry nogami znaną nam historię. Ma prawo poprzestawiać istotne postacie, niczym pionki na szachownicy. Lekkość gatunkowa to tylko pozór. Żeby z sensem dokonać przetasowań w wydarzeniach minionych, trzeba nimi sprawnie operować, inaczej można narazić się na śmieszność. Autor tłumaczy, że musiał dokonać koniecznych uproszczeń. Miał do tego pełne prawo, jednak momentami ma się wrażenie, że niektóre elementy fabuły są zbyt naiwne. Tak jest na przykład z planami Stalina, zastanawiającego się niczym Dyzio marzyciel, w którym kraju zatrzymać ofensywę. Podobnie wygląda sytuacja z sowiecką doktryną wojenną, która w książce została sprowadzona do założenia, że zwycięstwo ogranicza się do dwóch czynników: przewagi liczebnej i sprzętowej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Robert Banach
  • Robert Banach
  • 18.09.2012 13:47

Akurat ze wszystkich autorów wydawnictwa ENDER tego autora czytało mi się najlepiej.Marcin Gawęda jest tak słaby językowo że aż strach.W rezultacie to co spłodził woła o pomstę do nieba ,za to pan Ciszewski w cyklu www podkradł pomysły innym i przerobił na własną modłę.Własnej inwencji tam za grosz.Jak to się na do wypowiedzi Piotra żołnierza WP nie bardzo rozumie .Pewnie autor komentarza o tym nie wiedział.Tym gorzej dla niego.Nie wystawia tym sobie dobrej opinii.
Abstrahując od wszystkiego we współczesnej polskiej literaturze temat wojska i militariów jest traktowany bardzo marginalnie.Przynajmniej ci trzej autorzy coś z tym robią.Zgoda raz lepiej raz gorzej.W końcu to literatura popularna.Jeżeli chce się do tego przykładać format Wojny i Pokoju Lwa Tołstoja to kompletne nieporozumienie.
Nie traćcie czasu i pieniędzy na Ciszewskiego i Gawędę.Wolff jest najlepszy
Pozdrawiam
Robert

Komentarz został ukrytyrozwiń
Janek
  • Janek
  • 01.05.2012 17:39

Witam!

Przeczytałem większość książek Pana Wolffa, i o ile wcześniejsze tytuły bardzo mi się podobały to w Odległych Rubieżach jest coś nie tak. Książkę czytało się dobrze, jednak mam nadzieje że Operacja Pętla będzie tak fajna jak Stalowa Kurtyna bo pomysł jest naprawdę dobry

Komentarz został ukrytyrozwiń
Piotr
  • Piotr
  • 02.04.2012 11:58

Witam,

Po przeczytaniu wcześniejszych "wypocin" Pana "Wolffa" nie dokonam zakupu kolejnego gniotu.
Autor nie ma bladego pojęcia o czym pisze, wg. niego strategia sił zbrojnych Rzeczpospolitej sprowadza się do 3- góra 4 jednostek, przy czym spłaszcza każdy konflikt w sposób tak prymitywny, że "fachowcy" z Hollywood mogliby mu pozazdrościć.
Jego książki nadają się świetnie jako scenariusz na "amerykański ogłupiacz", po każdej z jego lektur wszystko opada.

Moja rada jest następująca - zanim ktokolwiek porwie się na "political fiction", niech najpierw poczyta chociaż trochę o wojsku, zasadzie użycia i współdziałania jednostek na polu walki i wypracowywanych schematach, a nie pisze takie badziewia.

Książki na pewno nie kupię bo wydaje mi się, że autor po cwaniacku chciałby wykorzystać trend ukształtowany przez Pana Ciszewskiego jego www.1938.pl i kontynuacjami które zyskały duże grono zwolenników. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt że czas spędzony przy lekturze książek Pana "Wolffa" to nic więcej niż czas zmarnowany.

Pozdrawiam,
Piotr,
Żołnierz WP.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.