Facebook Google+ Twitter

Odmienność? Nie za wszelką cenę

W świecie obrazów społecznych obowiązuje dychotomia. Możemy znajdować się po jednej lub drugiej - złej stronie. Ludzie lubią stawać po właściwej. Koniecznie chcą być postrzegani jako dobrzy i prawi. Wykorzystują to spece od postaw.

Dobry PR to kwestia intuicji i powierzchowności. Nie musisz być fachowcem od public relations. Wystarczy, że sprzedasz siebie lub kogoś jako ofiarę, wzbudzisz poczucie winy lub wstydu i przekonasz odbiorców swojej manipulacji, że wszyscy szlachetni ludzie postępują tak a nie inaczej. Potrzeba uproszczenia w procesie przetwarzania informacji zaprowadziła cywilizację na antypody absurdu.

- Daj im statystykę, niech czują, że są w większości. - Ale większość jest przeciw! - To wygeneruj własną ankietę.

- Rzuć jakimś eksperckim mięchem. - Blondyna w fartuchu się nadaje. - Nie, nie zdejmuj jej okularów. Socjolog powinien mieć okulary. - Ale ona musi być też taka jak wszyscy, żeby się z nią identyfikowali. - Daj jej pieska na kolana.


Gdy rozum przeszkadza



Reguła autorytetu zawodzi? Nie masz przekonywających dostatecznie racji. Nie szkodzi. Zawsze można odwołać się do uczuć. PR załatwi to za ciebie.

1. Należy sprawić, aby postawa wynikała z emocji. Odwołaj się do jakiegoś barwnego przykładu. Niech odbiorcy staną po stronie skrzywdzonej dziewczynki, kopniętego kotka, byle jakiego wyjątku od reguły.
2. Rzuć na to tło jedną wyświechtaną rację. Nie szkodzi, że jest kontrowersyjna. Będzie błyszczała jak gwiazda na niebie. Np. to, że homoseksualizm jest naturalny.
3. Powiedz, że nie piszesz o "tym", że jesteś bezstronny, ale daj czytelnikowi tyle sygnałów pomiędzy wierszami, żeby nie miał wątpliwości, która strona jest słuszna.

W teorii dwutorowości przekazu Cacioppego peryferyjny komunikat perswazyjny odgrywa kluczową rolę wszędzie tam gdzie zawiodła zwyczajna dyskusja na dowody. Perswazja dotyczy zmiany postaw, naszego stosunku do obiektów i idei. Centralnie rozważamy racje za i przeciw. Peryferyjnie poddajemy się emocjom.

W Irlandii atutem w wojnie aborcyjnej była nieletnia Afroamerykanka zgwałcona brutalnie przez Anglosasa. Miała wzbudzić współczucie i obalić bariery stojące na przeszkodzie prawom i równości kobiet (wolność wyboru). Podobne współczucie ma budzić angielski matematyk, który popełnił samobójstwo po ujawnieniu informacji o jego orientacji seksualnej.

Środowiska konserwatywne dopiero się uczą lobbingu. Z dziadków chłopczyka, który został im odebrany, bo zadeklarowali, że uczenie go o homoseksualizmie godzi w ich sumienie i wiarę, zrobiono bohaterów. Kilka lat temu szwedzki pastor powędrował do więzienia za przypominanie biblijnego nauczania o homoseksualizmie. Zielonoświątkowiec stał się ikoną walki o wierność swojemu światopoglądowi.

Przeciwnicy aborcji epatują fotkami zarżniętych jak zwierzęta dzieci. Widać na nich nóżki i rączki. Dla rodziców nawiązujących prenatalny dialog z dzieckiem, które porusza się w rytm kołysanki jest to wstrząs.

Czarnoskóra dziewczyna ukryła fakt, że ma dziecko ze swoim chłopakiem. Nie była nieletnia. Angielski matematyk cierpiał na depresję po rozstaniu ze swoim partnerem. Pastor Aake nie okazał się tak niezłomny, jak opisywały go portale chrześcijańskie. Na rozprawie sądowej przyrzekł, że w kazaniach nie poruszy już tematu homoseksualizmu. Wyszedł na wolność.


To czego nie widzimy gołym okiem, czyli hipokryzja heterogeniczności



Przetwarzanie informacji to proces, który gubi wiele po drodze. Kiedy myślimy o zmianach społecznych w polu naszej uwagi pozostaje ktoś lub coś widocznego. Jeśli coś wymyka się naszej percepcji - np. odległe związki miedzy zjawiskami - nie przejmujemy się tym. Ważny jest spektakularny gest, który podniesie nasze notowania we własnych oczach jak przyczepienie do klapy marynarki serduszka WOŚP.

Refleksja peryferyjna jest z założenia powierzchowna. Wolimy uciec w bezpieczne, nie wymagające wysiłku przeciętne skojarzenia szlachetności nie odnajdując odpowiedzi na pytanie o związek np. pomiędzy przewartościowaniem odmienności a kosztami kryzysu tożsamości. Tego drugiego nie widać, dzieje się w ukryciu, w brzemiennych w skutki statystykach nie oznakowanych afektem.

Gra mniejszości mistyfikuje szereg odwrotności: tutaj większość staje się stygmatyzowanym obszarem, altruizm patologiczną aktywnością, ofiara sprawcą przemocy. Będący reprezentantami trzy procentowej mniejszości aktywiści chcą zamykać właścicieli hoteli za odmowę zorganizowania nocy poślubnej parze gejowskiej a reagujących irytacją na swoje zaloty chłopaków poddawać przymusowej indoktrynacji. Przyklaskujemy temu uwięzieni we własnym poczuciu winy: każdemu zdarzyło się skrzywdzić geja, kobietę czy Afroamerykanina - przez samo porównanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (40):

Sortuj komentarze:

- Chciałbym tu zwrócić uwagę na pewien aspekt wypowiedzi Marty - nie tylko homoseksualiści nie mogą mieć dzieci. Ba, akurat dla homoseksualistów nie jest to fizycznie niemożliwe.
- Jest różnica pomiędzy bezpłodnością par heteroseksualnych a homoseksualnych. Tę pierwszą leczymy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

- "Pisząc o stylu życia i systemie przekonań nie miałem na myśli komplementarności płciowej - wszedłem na bardziej ogólny poziom. Powiedzmy, że Twoje podejście do komplementarności jako czegoś bardzo ważnego zaklasyfikowałem jako element Twojego systemu przekonań."
- Wszystkie ważne teorie ludzkiej seksualności podejmują różnicę płciową jako zasadniczy element nie tylko ludzkiej relacji, ale indywidualnej osi osobowej. W przypadku homoseksualistów brak wiec zasadniczego spoiwa: różniąc się poszukujemy cząstki siebie w drugim.

Komentarz został ukrytyrozwiń

- "A ja uważam, że u podłoża tego dyskomfortu leży nie odcięcie się od komplementarności, ale społeczeństwo i jego komunikaty: "nasz sposób na życie jest najlepszy" "robiąc tak, jesteś nieszczęśliwy" i "żyj tak, jak my chcemy żebyś żył".
- W Holandii przyzwolenie społeczeństwa wolnego od doktryny religijnej wcale nie podniosło komfortu psychicznego gejów.

- "Chcesz żyć bez uwarunkowań, ponad uwarunkowaniami, w koncepcie absolutnej wolności i autokracji". Tak, wiem. Jestem idealistą. I co więcej, jest mi z tym dobrze."
- Istota idealizmu polega na podporządkowaniu się rytmowi swoich koncepcji – nie jest to realizm.
"Miłko, powrócę po raz kolejny do tego samego: czy zechciałabyś pisać mniej hermetycznie? "
Można zawsze sięgnąć do słownika. Trening nikomu nie zaszkodzi.

- U Fromma przestarzałe jest samo podejście do homoseksualizmu.
- Teoria szczęścia Arystotelesa liczy sobie kilka tysięcy lat, a wciąż jest świeża. Psychoanalityczna teoria rozwoju (min. Fromm) wciąż jest aktualna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miłko, powrócę po raz kolejny do tego samego: czy zechciałabyś pisać mniej hermetycznie? Twoje wypowiedzi brzmią bardzo mądrze, ale dla przeciętnego odbiorcy, nieobeznanego z językiem psychologii akademickiej, są po prostu niezrozumiałe. Nie każdy na Wiadomościach24 studiował psychologię, tymczasem w dyskusji istotne jest to, by wypowiedź była zrozumiała dla odbiorcy.

U Fromma przestarzałe jest samo podejście do homoseksualizmu. Od "zboczenia homoseksualnego" zaczynając, poprzez zestawienie jakiegokolwiek homoseksualisty z biednym, nieszczęśliwym, niepotrafiącym kochać heteroseksualistą... Przede wszystkim jednak, gdyby ten tekst był współczesny, traktowałbym go inaczej - wiedziałbym bowiem, że autor miał możliwość przemyślenia pewnych kwestii i ich rozstrzygnięcia w taki, a nie inny sposób. Mając natomiast w pamięci, że Fromm opublikował tę pracę kilkanaście lat przed Stonewall i jednocześnie wiedząc, jak nieludzko byli traktowani homoseksualiści w tamtych czasach, podchodzę do jego opinii z dużym dystansem. Dysponował mniejszą ilością danych niż my i myślał tak, jak myśleli jemu współcześni. Bezkrytyczne podejście do poglądów ukształtowanych pół wieku temu w odmiennych warunkach bynajmniej nie posuwa nas do przodu.

Przeżycia niedostępne heteroseksualistom... Przypominasz o komplementarności, więc chciałbym - jako alternatywną możliwość - podać uczucie jedności z drugim człowiekiem.

Pisząc o stylu życia i systemie przekonań nie miałem na myśli komplementarności płciowej - wszedłem na bardziej ogólny poziom. Powiedzmy, że Twoje podejście do komplementarności jako czegoś bardzo ważnego zaklasyfikowałem jako element Twojego systemu przekonań.

" Można się z tym pogodzić, ale czy szczęście bez walorów macierzyństwa i ojcostwa będzie tym samym?"
Skąd. Wiadomo, że to będzie inne szczęście. I co z tego?
Chciałbym tu zwrócić uwagę na pewien aspekt wypowiedzi Marty - nie tylko homoseksualiści nie mogą mieć dzieci. Ba, akurat dla homoseksualistów nie jest to fizycznie niemożliwe. I, jak już pisałem wcześniej, nie podoba mi się rozpowszechnianie założenia, że bez czegoś tam (w tym wypadku: biologicznego potomka) z automatu jest się mniej szczęśliwym, mniej spełnionym i można tylko sublimować w coś innego. To tylko utrudnia osiągnięcie poczucia spełnienia tym spośród ludzi, którzy mieli pecha nie spełniać jakiegoś tam warunku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz: "Jestem pewien, że rodzice patrzący na swoje dzieci żyjące w szczęśliwych związkach prędzej czy później dochodzą do wniosku, że mogło być gorzej."

Wiem, że poczucie szczęścia jest subiektywne. Uściślając: takiego szczęścia, które daje komplementarność płciowa – termin przez ciebie wykluczony. Wart rozwinięcia, bo bez niego ani rusz.

"I choć przekazanie dalej swojego materiału genetycznego jest dla wielu bardzo ważne... cóż, można być szczęśliwym i bez tego."

Można się z tym pogodzić, ale czy szczęście bez walorów macierzyństwa i ojcostwa będzie tym samym? Osobowość mężczyzny i kobiety osiąga dojrzałość w macierzyństwie ojcostwie, których nie d się niczym zastąpić. Natomiast może na je sublimować w "dawaniu siebie".

Jest ważne choć wielu homoseksualistów zaprzecza temu, że jest ważne.

"A przekonanie, że własny styl życia i system przekonań przynosi innym szczęście, jakiego oni biedni nie mają szansy osiągnąć, dziwnie mi się z tym kojarzy."

Komplementarność płciowa nie jest stylem życia, to psychiczna kondycja. Dalej wypierasz coś ważnego, co dzieje się między dwiema osobami różnej płci.

"Tymczasem homoseksualiści mają dostęp do innych absolutnie fantastycznych przeżyć, niedostępnych heteroseksualistom."
Jakich konkretnie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

I może niech tak pozostanie, bo ludzka odmienność to tak naprawdę kwestia intymności. Odmiennością dzielimy się z przyjacielem, nie demonstrujemy jej, nie przesuwamy w sferę jakiejś wzorczości, wojowniczości, walki.

Myślę, że problemem nie jest to, żeby inni mnie zaakceptowali, ale żebym sama sobie zaakceptowała. W psychologii wiemy o takim mechanizmie: inni postępują z nami tak jak my postępujemy ze sobą. Akcentowanie wpływu innych jest niszczące. Mogłabym podać wiele przykładów z życia.

Jednak najwięcej nietolerancji płynie z środowisk które cenią sobie anonimowość, liberalnych, gdyż one najchętniej zwalniają się z odpowiedzialności za słabszych.

Wiele by cie zaskoczyło, gdybyś chciała zglebić temat szkiełkiem badacza. Oczywiście twoja perspektywa jest bardzo cenna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szczerze mówiąc, modelowym przykładem jest dla mnie nastolatek nieakceptowany przez grupę rówieśniczą - prawdopodobnie dlatego, że z taką sytuacją stykam się najczęściej. Wiem, do czego są zdolne "wróble". Wiem, jak potrafią się bronić, jakie przytaczać argumenty, jak udaje 8im sie zrobic z ofiary winowajcę.
Poznałam osobiście osoby homoseksualne, ale o ich odmienności dowiedziałam się po wielu latach i było to dla mnie dużym zaskoczeniem. Z tego względu byli (i pozostali) dla mnie takimi samymi ludźmi jak inni. Nigdy nie patrzyłam na nich przez pryzmat takiej czy innej orientacji, nie doszukiwałam się odmienności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

miało być problem płci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może to dlatego, że płeć jest tak fantastyczna i tak ważna.

Marto wydaje mi się, że gdy piszesz o odmienności, gdzieś w tle trzymasz problem odmienności - homoseksualiści są dla ciebie modelowym przykładem alienacji. Czyż nie tak?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maria opisała bardzo sprawnie pewien mechanizm, który obserwujemy nagminnie. Dyskusja skręciła w wąska uliczkę, a przecież "odmienność za wszelką cenę" nie dotyczy jednej grupy społecznej. Co z afirmacją przez media beztroskiego traktowania związków małżeńskich i obowiązków rodzicielskich (vide p. Foremniak, p. Pazura, p. Arciuch i całe mrowie innych)? Co z kilkunastoletnimi dziewczynkami, wśród których normą staje się wczesna inicjacja seksualna i "zaliczanie' przypadkowych partnerów? Czy my przypadkiem nie szukamy na siłę tematów zastępczych, bo te problemy nas przerastają?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.