W świecie obrazów społecznych obowiązuje dychotomia. Możemy znajdować się po jednej lub drugiej - złej stronie. Ludzie lubią stawać po właściwej. Koniecznie chcą być postrzegani jako dobrzy i prawi. Wykorzystują to spece od postaw.
Zobacz także:
Artykuły
(39)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.59)
Wiek: 30 | Miejscowość: Kętrzyn | Kraj: Polska
O mnie: Typowo: podróże, zwierzęta i kuchnia.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Miłka Majer 06.09.2009 21:39
- Chciałbym tu zwrócić uwagę na pewien aspekt wypowiedzi Marty - nie tylko homoseksualiści nie mogą mieć dzieci. Ba, akurat dla homoseksualistów nie jest to fizycznie niemożliwe.
- Jest różnica pomiędzy bezpłodnością par heteroseksualnych a homoseksualnych. Tę pierwszą leczymy.
Miłka Majer 06.09.2009 21:27
- "Pisząc o stylu życia i systemie przekonań nie miałem na myśli komplementarności płciowej - wszedłem na bardziej ogólny poziom. Powiedzmy, że Twoje podejście do komplementarności jako czegoś bardzo ważnego zaklasyfikowałem jako element Twojego systemu przekonań."
- Wszystkie ważne teorie ludzkiej seksualności podejmują różnicę płciową jako zasadniczy element nie tylko ludzkiej relacji, ale indywidualnej osi osobowej. W przypadku homoseksualistów brak wiec zasadniczego spoiwa: różniąc się poszukujemy cząstki siebie w drugim.
Miłka Majer 06.09.2009 20:42
- "A ja uważam, że u podłoża tego dyskomfortu leży nie odcięcie się od komplementarności, ale społeczeństwo i jego komunikaty: "nasz sposób na życie jest najlepszy" "robiąc tak, jesteś nieszczęśliwy" i "żyj tak, jak my chcemy żebyś żył".
- W Holandii przyzwolenie społeczeństwa wolnego od doktryny religijnej wcale nie podniosło komfortu psychicznego gejów.
- "Chcesz żyć bez uwarunkowań, ponad uwarunkowaniami, w koncepcie absolutnej wolności i autokracji". Tak, wiem. Jestem idealistą. I co więcej, jest mi z tym dobrze."
- Istota idealizmu polega na podporządkowaniu się rytmowi swoich koncepcji – nie jest to realizm.
"Miłko, powrócę po raz kolejny do tego samego: czy zechciałabyś pisać mniej hermetycznie? "
Można zawsze sięgnąć do słownika. Trening nikomu nie zaszkodzi.
- U Fromma przestarzałe jest samo podejście do homoseksualizmu.
- Teoria szczęścia Arystotelesa liczy sobie kilka tysięcy lat, a wciąż jest świeża. Psychoanalityczna teoria rozwoju (min. Fromm) wciąż jest aktualna.
Marcin Rzeczkowski 29.08.2009 23:23
Miłko, powrócę po raz kolejny do tego samego: czy zechciałabyś pisać mniej hermetycznie? Twoje wypowiedzi brzmią bardzo mądrze, ale dla przeciętnego odbiorcy, nieobeznanego z językiem psychologii akademickiej, są po prostu niezrozumiałe. Nie każdy na Wiadomościach24 studiował psychologię, tymczasem w dyskusji istotne jest to, by wypowiedź była zrozumiała dla odbiorcy.
U Fromma przestarzałe jest samo podejście do homoseksualizmu. Od "zboczenia homoseksualnego" zaczynając, poprzez zestawienie jakiegokolwiek homoseksualisty z biednym, nieszczęśliwym, niepotrafiącym kochać heteroseksualistą... Przede wszystkim jednak, gdyby ten tekst był współczesny, traktowałbym go inaczej - wiedziałbym bowiem, że autor miał możliwość przemyślenia pewnych kwestii i ich rozstrzygnięcia w taki, a nie inny sposób. Mając natomiast w pamięci, że Fromm opublikował tę pracę kilkanaście lat przed Stonewall i jednocześnie wiedząc, jak nieludzko byli traktowani homoseksualiści w tamtych czasach, podchodzę do jego opinii z dużym dystansem. Dysponował mniejszą ilością danych niż my i myślał tak, jak myśleli jemu współcześni. Bezkrytyczne podejście do poglądów ukształtowanych pół wieku temu w odmiennych warunkach bynajmniej nie posuwa nas do przodu.
Przeżycia niedostępne heteroseksualistom... Przypominasz o komplementarności, więc chciałbym - jako alternatywną możliwość - podać uczucie jedności z drugim człowiekiem.
Pisząc o stylu życia i systemie przekonań nie miałem na myśli komplementarności płciowej - wszedłem na bardziej ogólny poziom. Powiedzmy, że Twoje podejście do komplementarności jako czegoś bardzo ważnego zaklasyfikowałem jako element Twojego systemu przekonań.
" Można się z tym pogodzić, ale czy szczęście bez walorów macierzyństwa i ojcostwa będzie tym samym?"
Skąd. Wiadomo, że to będzie inne szczęście. I co z tego?
Chciałbym tu zwrócić uwagę na pewien aspekt wypowiedzi Marty - nie tylko homoseksualiści nie mogą mieć dzieci. Ba, akurat dla homoseksualistów nie jest to fizycznie niemożliwe. I, jak już pisałem wcześniej, nie podoba mi się rozpowszechnianie założenia, że bez czegoś tam (w tym wypadku: biologicznego potomka) z automatu jest się mniej szczęśliwym, mniej spełnionym i można tylko sublimować w coś innego. To tylko utrudnia osiągnięcie poczucia spełnienia tym spośród ludzi, którzy mieli pecha nie spełniać jakiegoś tam warunku.
Miłka Majer 29.08.2009 16:57
Grzegorz: "Jestem pewien, że rodzice patrzący na swoje dzieci żyjące w szczęśliwych związkach prędzej czy później dochodzą do wniosku, że mogło być gorzej."
Wiem, że poczucie szczęścia jest subiektywne. Uściślając: takiego szczęścia, które daje komplementarność płciowa – termin przez ciebie wykluczony. Wart rozwinięcia, bo bez niego ani rusz.
"I choć przekazanie dalej swojego materiału genetycznego jest dla wielu bardzo ważne... cóż, można być szczęśliwym i bez tego."
Można się z tym pogodzić, ale czy szczęście bez walorów macierzyństwa i ojcostwa będzie tym samym? Osobowość mężczyzny i kobiety osiąga dojrzałość w macierzyństwie ojcostwie, których nie d się niczym zastąpić. Natomiast może na je sublimować w "dawaniu siebie".
Jest ważne choć wielu homoseksualistów zaprzecza temu, że jest ważne.
"A przekonanie, że własny styl życia i system przekonań przynosi innym szczęście, jakiego oni biedni nie mają szansy osiągnąć, dziwnie mi się z tym kojarzy."
Komplementarność płciowa nie jest stylem życia, to psychiczna kondycja. Dalej wypierasz coś ważnego, co dzieje się między dwiema osobami różnej płci.
"Tymczasem homoseksualiści mają dostęp do innych absolutnie fantastycznych przeżyć, niedostępnych heteroseksualistom."
Jakich konkretnie?
Miłka Majer 29.08.2009 16:23
I może niech tak pozostanie, bo ludzka odmienność to tak naprawdę kwestia intymności. Odmiennością dzielimy się z przyjacielem, nie demonstrujemy jej, nie przesuwamy w sferę jakiejś wzorczości, wojowniczości, walki.
Myślę, że problemem nie jest to, żeby inni mnie zaakceptowali, ale żebym sama sobie zaakceptowała. W psychologii wiemy o takim mechanizmie: inni postępują z nami tak jak my postępujemy ze sobą. Akcentowanie wpływu innych jest niszczące. Mogłabym podać wiele przykładów z życia.
Jednak najwięcej nietolerancji płynie z środowisk które cenią sobie anonimowość, liberalnych, gdyż one najchętniej zwalniają się z odpowiedzialności za słabszych.
Wiele by cie zaskoczyło, gdybyś chciała zglebić temat szkiełkiem badacza. Oczywiście twoja perspektywa jest bardzo cenna.
Marta Jenner 29.08.2009 15:24
Szczerze mówiąc, modelowym przykładem jest dla mnie nastolatek nieakceptowany przez grupę rówieśniczą - prawdopodobnie dlatego, że z taką sytuacją stykam się najczęściej. Wiem, do czego są zdolne "wróble". Wiem, jak potrafią się bronić, jakie przytaczać argumenty, jak udaje 8im sie zrobic z ofiary winowajcę.
Poznałam osobiście osoby homoseksualne, ale o ich odmienności dowiedziałam się po wielu latach i było to dla mnie dużym zaskoczeniem. Z tego względu byli (i pozostali) dla mnie takimi samymi ludźmi jak inni. Nigdy nie patrzyłam na nich przez pryzmat takiej czy innej orientacji, nie doszukiwałam się odmienności.
Miłka Majer 29.08.2009 15:12
Może to dlatego, że płeć jest tak fantastyczna i tak ważna.
Marto wydaje mi się, że gdy piszesz o odmienności, gdzieś w tle trzymasz problem odmienności - homoseksualiści są dla ciebie modelowym przykładem alienacji. Czyż nie tak?
Marta Jenner 29.08.2009 14:51
Maria opisała bardzo sprawnie pewien mechanizm, który obserwujemy nagminnie. Dyskusja skręciła w wąska uliczkę, a przecież "odmienność za wszelką cenę" nie dotyczy jednej grupy społecznej. Co z afirmacją przez media beztroskiego traktowania związków małżeńskich i obowiązków rodzicielskich (vide p. Foremniak, p. Pazura, p. Arciuch i całe mrowie innych)? Co z kilkunastoletnimi dziewczynkami, wśród których normą staje się wczesna inicjacja seksualna i "zaliczanie' przypadkowych partnerów? Czy my przypadkiem nie szukamy na siłę tematów zastępczych, bo te problemy nas przerastają?
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +224)