Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18896 miejsce

Odmienny stan. Chciałam urodzić w USA

Nie zaszłam w ciążę dla przywilejów, ani dla niczego innego. To była wpadka. Był to tym większy szok ze względu na to, że byłam panną, ze względu na poglądy mojej rodziny i na to, że miałam już opłacony bilet do USA.

Studiowałam, pisałam pracę licencjacką i szczęśliwie planowałam wakacyjną pracę w Stanach.
To był maj… wtedy zobaczyłam pierwszy pozytywny wynik testu ciążowego i usłyszałam pierwsze okrzyki niezadowolenia moich rodziców. Miałam chłopaka, ale to przecież nie mąż. Nieślubne dziecko? Co powiedzą ludzie? W dodatku wyjazd stanął pod wielkim znakiem zapytania. Jednak po kilku wizytach ginekolog stwierdził, że bez obaw mogę lecieć samolotem i pracować, oczywiście z umiarem. W międzyczasie rodzice planowali mój ślub.

Poleciałam do Stanów pod koniec czerwca. Pracowałam w hotelu. Nie chciałam powiedzieć szefowi o ciąży, bo bałam się, że mnie zwolni. Ale ciężko było to ukryć. Dzidziuś rósł, więc i ja się powiększałam. Na dodatek każdego dnia potrzebowałam w trakcie pracy chociaż pół godziny snu. Powiedziałam szefowi po paru tygodniach i okazało się, że moje obawy były niepotrzebne. Szef był bardziej wyrozumiały niż mogłabym tego oczekiwać. Powiedział, że się cieszy i dziwił się, że tak długo to ukrywałam. Wiedział, że nie powinien krzyczeć i mnie stresować. Był bardzo pomocny. Ale ja oczywiście robiłam to, co do mnie należało. Wiedziałam, że przyjechałam tu po pieniądze i musiałam sobie na nie zapracować.

Przez całą ciążę prawie nie wymiotowałam. Ale kiedy przydarzyło mi się to pierwszy raz w pracy, nikt nie patrzył na mnie z obrzydzeniem i złością. Wręcz przeciwnie… Julia (żona szefa) okazała się tak samo wyrozumiała jak on. Zaczęła dzwonić do ginekologów, szukając wśród nich pomocy dla mnie. Wiedziałam, że przecież to naturalne w moim stanie i próbowałam jej tłumaczyć, że to nic takiego, że wszystko w porządku ze mną i moim dzieckiem. Ale to było na nic. Nie dała za wygraną. Połączyła mnie z amerykańskim ginekologiem. Rozmawiałam z nim dobre 30 minut. Wszystkie jego zalecenia były mi już doskonale znane, ale wiedziałam, że tylko po tej rozmowie Julia poczuje, że w jakiś sposób mi pomogła.

Po pewnym czasie dowiedziałam się, że inna dziewczyna, która tam pracowała, też spodziewa się dziecka. Jednak to również nie wpłynęło na stosunek szefa do mnie. Wcale nie uważał, że dwie pracownice „pod specjalną opieką”, to coś negatywnego, że to mniej wydajna praca i spadek obrotów. Wspierał nas bez względu na to, co się stało.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.