Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36398 miejsce

Odmienny stan. Czy My mamy głos?

Czy My mamy głos? Mamy, mamy, tylko go nie używamy! Pięknie się o nas pisze - najczęściej jednak w czasopismach dla mam. Zachwycamy się zdjęciami brzuszków, wzruszamy historiami innych Mam, ale to wszystko przyjmuje papier.

W życiu takim zwykłym, codziennym, w którym trzeba zrobić zakupy, zaprowadzić dziecko do przedszkola, wykonać badania już nie jest tak fajnie.

Jestem mamą pięciolatki - zdrowej, energicznej dziewczynki, która czeka na swoją siostrę, niebawem mającą pojawić się na świecie. Poprzednia ciąża była zupełnie inna niż ta. Może to brak doświadczeń - tych zarówno miłych jak i niemiłych, może inne nastawienie i oczekiwania. Nie wiem. W każdym razie świadomość wielu spraw była ogromna, ale i niewiedza także.

Pracowałam do ósmego miesiąca i czułam się świetnie. Jako, że jestem nauczycielką młodszych dzieci, ruchu miałam dużo, ale tylko tego związanego z obowiązkami w klasie. Jak tylko obwieściłam dyrekcji, że spodziewam się dziecka, zostałam zwolniona z dyżurów na szkolnym korytarzu i boisku, a i zadań dodatkowych nie otrzymywałam właściwie wcale. W pracy było naprawdę ok!

Gorzej w przychodni, która kompleksowo miała zająć się mną w tym błogosławionym stanie. Ogrom pacjentek w podobnej do mnie sytuacji, czasami kilkugodzinne oczekiwanie na wejście do gabinetu, a tam - nawet pomimo miłego lekarza - nie wszystko było takie jak opisują czasopisma - może nie warto ich czytać i nastawiać się na konkretne sytuacje? Gdyby nie to, że wiedziałam o co pytać, czego żądać, o co prosić w danym okresie ciąży, to wiele rzeczy by pominięto.

Obecną ciążę postanowiłam powierzyć w prywatne ręce. Gabinet i poczekalnia klimatyzowane, czas oczekiwania zdecydowanie mniejszy, wszystkie badania wykonane, wystarczająca ilość czasu na zadawanie nawet najbardziej irracjonalnych pytań. Jednak to wszystko kosztuje.
Wizyta to jedno, ale każdy wynik - a jest ich niemało to dodatkowe koszty. Można mieć dylemat - płacić i mieć wszystko, czy nie płacić, ale mieć "podstawę podstawy" i to nie zawsze?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

zgadza się. "Ja wstydziłam się? Obawiałam reakcji innych?"
Identycznie zachowywałam się trzydziści lat temu. A wygadana jestem i wówczas znałam się na prawie.
Czyżby przez ponad ćwieć wieku nic się w świadomości ludzi nie zmieniło?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.